W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
Jesteś tutaj » Home » Tanio ze smakiem »
Donata, Gizeli, Łukasza , 17 lutego 2019

Pierogi ruskie takie same od zawsze

2016-07-07

Jak mnie nachodzi na jarskie jedzenie, to nogi same niosą do baru mlecznego Agata. Mleczne polubiłam w czasach studenckich i tak mi jakoś zostało.

medium_news_header_15383.jpg

Bar Agata to słynny bar mleczny, który niegdyś mieścił się naprzeciw katedry, a dziś naprzeciw dworca PKP. I właściwie nie odbiega standardem od takich samych lokali jak 30 lat temu. Ale jakoś to nikomu nie przeszkadza, bo ruch jest tam cały czas.

Kilka stolików, bywają ogony

W samym barze wyposażenie jest nader skromne. Ot kilka stolików, proste metalowe stoliki. Przeszklona lada, w której leżą popaczkowane pierogi z różnym nadzieniem, kopytka, jakieś krokiety. Stoi chłodnik litewski. Jedzenie wypisane jest na tablicach zawieszonych na ścianie przy barze. I tak przeczytać można, że kotleciki rybne kosztują 3,50 zł, trzy kotleciki jajeczne też tyle samo. Na mielonego należy wyłożyć 4 zł, porcja gulaszu wieprzowego to wydatek rzędu 5 zł. Porcja ruskich kosztuje 3,50 zł, tyle samo trzeba zapłacić za porcję pierogów z serem. Za leniwe lub ze szpinakiem płaci się 3,75 zł. Zupa dnia wyceniona na stałe jest na 2 zł. Za porcję bigosu płaci się 4 zł.

Do tego można zamówić kopytka za 1,8 zł, ziemniaki czy też inne dodatki. Karta jest na tyle szeroka, że każdy coś dla siebie znajdzie. Dlatego więc bar cieszy się naprawdę sporym powodzeniem. Ludzie kupują jedzenie na wynos, lub na miejscu. Dostają danie na plastikowym talerzu z plastikowymi sztućcami. I to jest jedyna zmiana w stosunku do barów mlecznych sprzed 30 lat.

Ruskie, choć nie takie jak domowe

Od zawsze do dań najbardziej ulubionych należą u mnie pierogi ruskie. Odkąd pamiętam w domu się je robiło, gotowało i zjadało przez okrągły rok. No i dzieje się tak do dziś. Dlatego jeśli już gdzieś zamawiam jakieś pierogi, to na 120 procent można założyć, iż będą to właśnie ruskie, potrawa, która nie jest znana w Rosji, podobnie jak fasolka po bretońsku w Bretanii, gulasz po węgiersku na Węgrzech a kawa po arabsku w krajach arabskich.

Ruskie w Agatce to dość smaczne jedzenie, choć ponieważ odgrzane są w mikrofalówce, to jednak nie smakują tak, jak domowe. Proszę o pięć pierogów i płacę za nie 3,60 zł. No i dostaję po chwili, polane roztopionym tłuszczem z przyrumienioną cebulką. Jak dla mnie ruskie jedzone poza własnym, znaczy rodziców domem, mają jeden mankament. Brakuje im bardzo nietypowego dodatku do farszu, a mianowicie suszonej mięty.

Daję radę, pierogi smakują mi umiarkowanie, ale ostatecznie jadłam mniej smaczne. I wiem, że a jakiś czas znów sobie przyjdę na ruskie do Agatki.

roch