W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
 
 
 
Jesteś tutaj » Home » Pozarządowo »
Łukasza, Kai, Nastazji , 22 kwietnia 2019

Z szacunku dla wartości „Nigdy więcej”

2017-01-10

W poniedziałek, 9 stycznia, w bibliotece Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie,  odbyła się konferencja pn. „Społeczeństwo, władza, media: mowa nienawiści a inkluzja społeczna”. Wśród prelegentów znalazł się nasz redakcyjny kolega, pełniący obowiązki Specjalisty ds. informacji PES – opiekuna inkubacji,  Lubuskiego Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej – Stanisław Czerczak. 

medium_news_header_17261.jpg

Poniedziałkowa konferencja to dla Stanisława „miejski debiut” w roli członka ogólnopolskiej organizacji, której głównym celem jest przeciwdziałanie rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji. Mowa o Stowarzyszeniu „Nigdy Więcej”, organizacji wyspecjalizowanej w monitorowaniu przejawów rasizmu, która zdobyła renomę zarówno w  kraju, jak i poza jego granicami. Działalność „Nigdy Więcej”, koncentrująca się na wartościach takich jak wielokulturowość i szacunek dla wszelkiej odmienności, przyniosła organizacji wsparcie i uznanie takich znakomitości, jak Jacek Kuroń, Jan Karski, Szymon Wiesenthal, Jerzy Giedroyć  a nawet Barack Obama. Prezydent USA podczas wizyty w Polsce w roku 2011 w trakcie jednego z przemówień, skierował w kierunku „Nigdy Więcej” wiele ciepłych słów, uznając tym samym jej działalność za potrzebną i wartościową społecznie.

Niewielu z czytelników „pozarządowo” wie, że w jednym rzędzie z wymienionymi powyżej osobistościami, śmiało możemy wymienić nazwisko gorzowianina. Stanisław Czerczak bierze udział w międzynarodowych wydarzeniach dotykających kwestii związanych z działalnością Stowarzyszenia, jego opinie publikowane są w tytułach takich, jak Die Zeit, Gazeta Wyborcza, amerykański Vice News, na antenie radia RBB oraz licznych rozgłośniach rosyjskich.

- Stasiek, jak zaczęła się twoja współpraca z „Nigdy Więcej”?

- Jako nastolatek miałem do czynienia z ruchami skrajnymi. To rodzi specyficzny rodzaj świadomości, zwłaszcza kiedy wkracza się w dorosłe życie. Po takich doświadczeniach – wiesz, jak wiele zagrożeń zwłaszcza dla młodych ludzi niesie za sobą działalność grup radykalnych.  Miałem wielką potrzebę działania właśnie w tym określonym kierunku. Ogromny wpływ na mnie miał również  świętej pamięci Marcin Kornak, założyciel Stowarzyszenia „Nigdy Więcej”, z którym się zaprzyjaźniłem. Tak to właśnie jest, że częstokroć nasze działania zdeterminowane są spotkaniem na swojej drodze tych, a nie innych osób. Wiele Marcinowi zawdzięczam.

- Opowiedz nam trochę o swoich działaniach, tak konkretnie, żeby gorzowianie mieli wyobrażenie o zasadach, na jakich przebiega współpraca mieszkańca miasta średniej wielkości z organizacją krajową.

- Współpraca odbywa się dwutorowo: z jednej strony jest to co lubię najbardziej, czyli możliwość interakcji z młodzieżą z całego kraju oraz Europy. To takie formy jak  prowadzenie warsztatów, wykładów, prelekcji, na które jestem zapraszany i podczas których promuję idee wielokulturowości. Staram się uwrażliwiać na niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą ksenofobia, homofobia i rasizm. Tu niezbędny jest kontakt bezpośredni. Z drugiej strony staram się maksymalnie wykorzystywać możliwości jakie daje nam Internet oraz inne współczesne narzędzia komunikacji. Te kanały wykorzystuję w celu uczestnictwa w krajowym i międzynarodowym dyskursie dotyczącym omawianych zagrożeń. Daje mi to możliwość szybkiej reakcji na wszelkie przejawy dyskryminacji. A tych w naszej rzeczywistości jest jak wiadomo niemało.

- Niewiele wiadomo na temat Twojej działalności w omawianych obszarach w mieście. Nie występujesz w świadomości lokalnej jako działacz na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji. Dlaczego? To świadomy zabieg ? Czy może efekt tego, że rozmawiamy o wartościach na tyle uniwersalnych, że nie mają one absolutnie związku z administracyjnym podziałem kraju?

- Tak, dokładnie. Idee naszej organizacji to wartości uniwersalne, ważne tak samo dla mieszkańca małego miasta, jak i metropolii. To samo odnosi się do zagrożeń. Nikt dziś przed nimi nie ucieknie, chyba, że wyposażony jest w mechanizmy obronne, z których najważniejszym jest społeczna wrażliwość. Ale to nie tylko to;  ugruntowana pozycja organizacji (dziś to już 20 lat) wynika z tego, iż nie ma ona powiązań z jakąkolwiek działalnością polityczną. Nie pracujemy na siebie – pracujemy na idee. Jest to również dzielność typu „non profit”. Dlatego właśnie, z szacunku do tych wartości oraz faktu, że traktuję je absolutnie priorytetowo, staram się nie łączyć mojej codziennej aktywności na forum miasta z działaniami związanymi z realizacją celów statutowych Stowarzyszenia.

- Znam wiele osób, które nie potrafiłyby w tej sytuacji zrezygnować z korzyści, jakie niesie za sobą tak szeroko zakrojone spectrum działań…

- Tak, ja też. Nie jestem wolny od tego rodzaju słabości. Jednak w tym konkretnym przypadku, wolę pozostać trochę w cieniu.

- Życzę powodzenia i skuteczności.

Rozmawiała: Katarzyna Miczał