W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
 
 
 
Jesteś tutaj » Home » Pozarządowo »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Niech dorabiają sobie w ten sposób do kieszonkowego

2017-01-13

Trzy pytania do Jana Koniarka, koordynatora Lubuskiego Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej

medium_news_header_17289.jpg

- Wyszedł pan z propozycją powołania w Gorzowie, mówiąc językiem roboczym, Międzyszkolnej Spółdzielni Pracy. Czym taki podmiot miałby się zajmować?

- W Gorzowie, jak wszędzie, mamy masę zdolnej i kreatywnej młodzieży, którą warto  poprzez pewne działania przygotowywać do poznania mechanizmów gospodarczych. Jak przypominam sobie młodzieńcze lata, to pamiętam działalność spółdzielni uczniowskich. Prowadziły one między innymi sklepiki szkolne, organizowały wycieczki. Były współorganizatorem wielu wydarzeń i było to naprawdę dobre. W tej chwili takich spółdzielni nie ma, bo mamy również inne uwarunkowania gospodarcze. Nie oznacza to wcale, że tamte pomysły nie można wprowadzić na nowo, dostosowując je do dzisiejszych realiów. Świata w tym przypadku nie odkrywam. Zresztą mamy spółdzielnie studenckie, na działalności których kiedyś zrobiono fortuny, korzystając z licznych zwolnień. Przenieśmy te pomysły niżej i dajmy szansę chętnej do pracy młodzieży. Niech dorabiają sobie w ten sposób do kieszonkowego i przy okazji uczą się przedsiębiorczości.

- Przyjmijmy, że znajduje się grupa gimnazjalistów lub licealistów i chcą trochę popracować na własnym rozrachunek.  Jak organizacyjnie miałoby to wyglądać?

- Inicjatywa musi być oddolna, bo tego rodzaju podmioty muszą być niezależne, ale powinny posiadać patrona. Przykładowo mógłby to być nasz ośrodek, który zadbałby o aspekty prawne, pomógłby w działaniach marketingowych. Mamy osoby odpowiedzialne za inkubację i kontakty z młodzieżą. Pomysł ten przyszedł mi zresztą do głowy, bo nie kryję podziwu dla tego, co widzę, co młodzi ludzie na poziomie szkół średnich potrafią zdziałać. Warto, żeby to wykorzystali w szerszym zakresie. Jako LOWES jesteśmy w stanie takim ambitnym ludziom, z ciekawymi pomysłami, stworzyć warunki techniczne. Mamy sporo pomieszczeń, możemy wspomagać w prowadzeniu księgowości. Wszystko oczywiście zależy od stopnia potrzeb. Najlepiej byłoby, gdyby takie spółdzielnie zakładały organizacje pozarządowe. A my możemy udzielić również pomocy finansowej.

- Czym przykładowo miałaby zajmować się taka spółdzielnia?

- Wszystkim. Młodzi ludzie często są geniuszami w stworzeniu różnych platform informatycznych i zarządzaniu nimi nawet na odległość. Mogliby zajmować się całym obszarem związanym z teleinformacją, ale również organizować targi szkolne, prowadzić korepetycje. Miasto w takim przypadku zapewne mogłoby włączyć się w działalność poprzez zlecanie niektórych zadań. Rodzice także mają różne potrzeby i mogliby je zlecać spółdzielni. Nawet proste prace porządkowe. Uważam, że mamy tu niszę rynkową. Podobnie wygląda to z osobami starszymi i ich usługami. Na rynku bardzo przydałaby się spółdzielnia tzw. ,,złotej rączki’’. Mamy mnóstwo emerytowanych fachowców potrafiących wykonywać drobne prace, ale nie mogących prowadzić działalności gospodarczej, bo wiąże się to choćby z dużymi kosztami. Spółdzielnia może posiadać rejestr zainteresowanych specjalistów i w razie potrzeby mogą one zrealizować usługę, której koszt zawsze będzie niższy od tego, co mamy obecnie na rynku.

RB