W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
 
 
 
Jesteś tutaj » Home » Pozarządowo »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Biurokracja i integracja – na tropie lokalnego lidera

2018-11-27

To dwie największe bolączki obywateli Ukrainy, którzy na miejsce do życia, spośród wielu polskich miast wybrali Gorzów Wielkopolski.

medium_news_header_23391.jpg

Skomplikowane procedury związane z legalizacją pobytu oraz brak programów integracyjnych to problemy, z którymi spotykają się na co dzień. Palącą potrzebą staje się stworzenie w mieście miejsca kompleksowego wsparcia, bo obywatele Ukrainy stanowią już dziś znaczy procent naszej społeczności. Wielu z nich uważa Gorzów za miejsce docelowe. Są wśród nich ludzie gotowi przyjąć na siebie misję budowniczych sytemu, mającego na celu ułatwić codzienność gorzowskich Ukraińców. I uprzyjemnić. Taką osobą z pewnością jest Daria Lukianova. Liderka. Kobieta przedsiębiorcza.

z

Ilu obywateli Ukrainy żyje obecnie w Gorzowie?

Około 20 000 … to dane oficjalne.

To sporo. A ilu zostanie, gdy otworzy się dla Was granica niemiecka?

Myślę, że połowa. Przynajmniej. Ci z nas, którzy traktują pobyt tutaj, jako sytuację zarobkową, zapewne skorzystają z tej szansy. Natomiast wielu przeprowadziło się tu z całymi rodzinami. Dzieci chodzą tu do szkoły. Nie sądzę, żeby chcieli ryzykować  kolejną podróż w nieznane. Zaczynać od zera. Polska to dla nas kraina przyjazna. Chcemy tu zostać i tworzyć z Polakami wspólnotę lokalną.

A jak wygląda w mieście Wasza wspólnota?

 Jesteśmy w stałym kontakcie. Sprawę ułatwiają media społecznościowe. Na FB funkcjonuje grupa stworzona dla gorzowskich Ukraińców. To miejsce wymiany informacji bieżących. Staram się również podejmować bezpośrednie działania integracyjne. Zaczęłam od organizacji warsztatów dla dzieci, to przede wszystkim inicjatywy artystyczne. I chociaż ich adresatami są dzieciaki, to wsparcie kierowane jest również dla ich mam. Emigracja jest trudna, zwłaszcza dla kobiet. Wpada się w system „praca-dom”. Doskonale pamiętam początki mojej przygody z Polską; z aktywnie zawodowo i towarzysko kobiety, stałam się kobietą domową w dosłownym tego słowa znaczeniu. To niszczy. Potrzebujemy przestrzeni dla samorealizacji.

Rozumiem, że Pani tworząc tę przestrzeń dla siebie samej tworzy ją przede wszystkim innym?    

To trochę tak wygląda. Jestem członkiem Stowarzyszenia Kobieta, Biznes i Rozwój. Mam więc wsparcie od aktywnych gorzowianek. Wspólnie Magdaleną Sielską, Joanną Owczarek – Rominiszyn oraz Anettą Jabłońską organizujemy imprezy integracyjne dla Ukraińców i Polaków. Taka jest potrzeba. Integracja środowisk prócz jasnej i precyzyjnej informacji dotyczącej naszej sytuacji prawnej, jest najważniejszym wyzwaniem. Na co dzień pracuję jako specjalista ds. reklamy, marketingu i obsługi do spraw obcokrajowców w ATUT Lider Kształcenia. A poza tym: projekty, pomysły, inicjatywy i około trzydziestu telefonów dziennie od ludzi, którzy są w potrzebie.

Jakiej potrzebie?

Różnej. Prawnej, urzędowej, rodzinnej, zdrowotnej. To bardzo różnie wygląda, a spektrum tych potrzeb jest bardzo szerokie.

Czy jest potrzeba tworzenia miejsc gdzie Ukraińcy uczą się języka polskiego?

Nie. Takich miejsc powstało ostatnio sporo i ich liczba wyczerpuje popyt. Nie ma potrzeby działania w tym kierunku. Ale już od informacji prawnej jesteśmy odizolowani kompletnie. Wiedzę na temat swojej sytuacji prawnej na terenie kraju czerpiemy z internetu. Przepisy emigracyjne często się zmieniają. Uzyskanie czasowego pobytu jeszcze niedawno trwało 2 miesiące – dziś procedura zajmuje rok. Czujemy się zagubieni. Wielu z nas żyje w bardzo specyficznym zawieszeniu wynikającym z faktu nieuregulowanego statusu na terenie Polski. To się bardzo przekłada na jakość życia.

Jak wygląda współpraca z urzędami?

Z jednej strony bardzo dobrze. Bardzo często załatwiam coś urzędowo i dla mnie, jako Ukrainki, to bywa szok, że urzędnicy są tacy otwarci i faktycznie słuchają. Rewelacyjnie wygląda współpraca z instytucjami kultury. Ostatnio udało mi się przekonać Dyrektora WiMBP do stworzenia strefy ukraińskiej i rosyjskiej literatury. Tak po prostu… Natomiast sprawy dotyczące uregulowania pobytu oraz inne sprawy formalno – prawne, to ciągle przestrzeń, w której jest dużo do zrobienia.

Co Pani myśli o Gorzowie?

To moje miejsce docelowe. Dla wielu moich przyjaciół Ukraińców – również. Miasto średniej wielkości stwarza inne perspektywy niż Warszawa, Wrocław czy Poznań. Jest mniej anonimowe i jest to przestrzeń dla wielowymiarowej integracji. Dla mnie to wielkie wyzwanie. Zależy nam na tym by stać się częścią waszej wspólnoty lokalnej, miejskiej.

Jakie plany na najbliższy czas?

Od nowego roku chcemy rozpocząć działalność Centrum Pomocy Obcokrajowcom czyli miejsca, gdzie każdy obcokrajowiec uzyska wsparcie odpowiadające potrzebom, które go do nas przywiodły. Od pomocy prawnej, przez spotkania z psychoterapeutą po uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych. Nasza oferta będzie szeroka. Mamy już miejsce i wierzę, że się uda, choć nie mamy jeszcze źródła finansowania. Tak czy inaczej będziemy działać. To jest plan podstawowy.

Życzę Wam samych sukcesów, Pani w szczególności. Mam nadzieję, że nowy rok przyniesie Pani spełnienie w postaci Centrum i może ciut mniej codziennych telefonów. 

Już się przyzwyczaiłam i nawet to polubiłam. Serdecznie dziękuję. Jest we mnie wiele wiary, że wszystko się poukłada. Dzięki.