W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Jubilerstwo to kawał ciężkiej, ale i wdzięcznej pracy

2017-04-13

Nic się bardziej nie podoba, aniżeli wykwintna biżuteria. Trochę tej magii usiłują zdjąć z kosztowności złotnicy, którzy ze skarbami mają do czynienia przez okrągły rok.

medium_news_header_18115.jpg

- Złoto to materiał, taki sam jak każdy inny – mówi Radosław Kaźmierczak, mistrz złotnictwa z ponad 25-letnim stażem. I tłumaczy, że przecież nazwa jego zawodu choćby po angielsku to goldsmith, czyli kowal złota. Bo jak precyzuje, jubilerstwo to kawał ciężkiej pracy.

To rodzinna firma

Jubiler to rodzinna firma założona przez Romana Kaźmierczaka. Znany gorzowski jubiler ma przywilej sygnowania swoich prac godłem miasta. Jest rzeczoznawcą jubilerskim w zakresie złotnictwa, diamentów i starych monet. Przewodniczy komisji egzaminacyjnej przy Izbie Rzemieślniczej. ... Jak sam mówi, sukces firmy jest bardzo silnie związany z osobami, które od lat z nim pracują.

Współzałożycielką firmy Jubiler Roman Kaźmierczak jest jego żona Bożena. Tworzy świetny duet z synową Ewą Kaźmierczak przy projektowaniu biżuterii i wyborze od zewnętrznych dostawców. Obie starają się, żeby biżuteria w naszych sklepach była w tym samym wzorze w pojedynczych egzemplarzach.

W firmie pracuje jego syn Radosław Kaźmierczak. Jest mistrzem złotnictwa. Odpowiada za najnowsze technologie i ich wdrażanie. Biegły sądowy, członek komisji egzaminacyjnej przy Izbie Rzemieślniczej w Gorzowie. Uczestnik kilku kursów zagranicznych: Idar-Oberstein-Rzeczoznawca Diamentów, Aalen/Westfalia-Obróbka Platyny, Pforzheim (złote miasto) - Mokume-Gane.

Firma ma swoje sklepy w Gorzowie i od lat jest fundatorem Pierścienia Melpomeny, nagrody przyznawanej przez gorzowską publiczność co dwa lata najlepszemu, najbardziej lubianemu aktorowi.

Zawód ciekawy i precyzyjny

- Może to źle zabrzmi, ale właśnie takie podejście do złota i kamieni powoduje lenistwo. Każdy chce być bogaty bez wysiłku, a złoto i kosztowności pozwalają na to – mówi Radosław Kaźmierczak.

I ujawnia kilka tajników zawodu. Okazuje się, że złotnicy obecnie korzystają z półproduktów, jakimi są korpusy pierścionków dla przykładu, bo czasy kiedy rzemieślnik biedził się nad jedną ozdobą i kilka dni, to jednak przeszłość. Teraz przy wykorzystaniu techniki 3D można zamówić określony kształt i to nieco ułatwia sprawę. – Zmiany w technice, podejściu do pracy są ogromne, zresztą cały czas coś się zmienia, coś ulepsza – mówi Radosław Kaźmierczak.

W rodzinnej firmie, w której pracuje, obecnie jedynie obrączki robi się jednostkowo, na odrębne zamówienia. I opowiada, że w tej branży mody się cały czas zmieniają, raz modne są cieniutkie obrączki, jak złoty drut, za jakiś czas przychodzi moda na masywne, potem na misternie splecione. On sam najbardziej lubi takie masywne, jak je nazywa „pancerne” – takie, które się nie odkształcają.

Zresztą moda rządzi też i innymi elementami biżuterii. Bo bywają modne złote ozdoby, potem przychodzi fala zainteresowania białym złotem, które się uzyskuje w drodze specjalnego procesu.

Platyna i tytan też budzą zaciekawienie

Gorzowski złotnik przyznaje, że jego najbardziej fascynuje platyna, srebrzysty metal szlachetny, znacznie droższy od złota. – Platyna ma niesamowite własności, trudno się ją obrabia, jest bardzo trudna w polerowaniu. No i jako jedyny metal szlachetny ją się spawa, pozostałe się lutuje – mówi Radosław Kaźmierczak.

Okazuje się jednak, że gorzowianie docenili też wyroby z tytanu, metalu, z którego wyroby są nie do zniszczenia. – Ludzie dość często decydują się właśnie na obrączki z tytanu. To fascynujący metal, bo jest zwyczajnie szary i brzydki, ale jak się go utleni, to zyskuje piękną niebieską barwę, której nie można z niczym porównać – tłumaczy złotnik.

Każdy kamień jest inny

Aby wydobyć piękno kamieni szlachetnych, trzeba je oszlifować. – Dziś to jest także odrębny zawód, i to dość mocno oprzyrządowany, bo także i tu technika poszło do przodu – mówi Radosława Kaźmieczak i tłumaczy, że dziś niemal wszyscy złotnicy i jubilerzy zamawiają kamienie już oszlifowane. W swojej firmie zajmuje się tylko szlifowaniem bursztynu, bo ten jest na tyle miękki, że nie wymaga wysoce specjalistycznych narzędzi.

- Każdy kamień szlachetny ma specyficzne współczynniki załamania światła i właśnie szlif pozwala je wydobyć – tłumaczy złotnik.

I dodaje, że choć technika poszło bardzo do przodu, to jednak warto znać stare metody pracy, bo zdarzają się takie momenty, że trzeba je stosować. Jak choćby przy naprawie lub odtwarzaniu zniszczonych starych przedmiotów, które dla właściciela mają olbrzymią wartość sentymentalną. Bo i takie zlecenia się zdarzają.

Złoto stale popularne

Na pytanie, czy biżuteria jest nadal popularna, Radosław Kaźmierczak odpowiada, że i owszem. Może ze względu na kryzys, bo ciągle to słowo ma moc, gorzowianki i gorzowianie kupują mniej cacek, ale jednak biżuteria nadal jest w modzie, nadal znajdują się chętni na pierścionki, kolczyki, broszki i naszyjniki.

Renata Ochwat