W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Widać, że mały biznes powoli się rozwija

2017-04-25

Gorzowska firma LINE należy do jednej z najlepiej rozpoznawalnych w obszarze dystrybucji komputerowych materiałów eksploatacyjnych. Działa już ponad dwie dekady.

medium_news_header_18218.jpg

Jak wspomina właściciel Piotr Kmita, wszystko zaczęło się jeszcze w latach 90-tych, kiedy rynek dopiero raczkował w tej dziedzinie.

- Pomyślałem, że jest to branża, przed którą przyszłość rysuje się w jasnych kolorach – mówi. – Początki były oczywiście trudne. Przez kilka pierwszych lat trzeba było ciężko pracować, żeby wzbudzić zaufanie u przyszłych klientów. Byliśmy po prostu nieznani i przez to traktowano nas z pewnym dystansem. Dzisiaj, mogę powiedzieć, że na pewno możemy zaliczyć się do lokalnej czołówki firm tego typu – dodaje.

W światowej ekstraklasie

LINE, mówiąc najkrócej, zajmuje się kompleksową sprzedażą wysokiej jakości materiałów eksploatacyjnych do wszelkich urządzeń drukujących oraz sprzedażą samych drukarek i akcesoriów. Zajmuje się także serwisem i konserwacją drukarek oraz kompleksową obsługa firm, biur, hurtowni, sklepów, jednostek budżetowych, klientów indywidualnych.

- Wykonujemy ponadto usługi regeneracji głowic i tonerów do drukarek laserowych oraz kserokopiarek, co powoduje, iż koszty wydruku można zmniejszyć nawet o 70 procent – chwali się Piotr Kmita i jednocześnie dodaje, że przez ponad 20 lat z oferty skorzystało lub dalej korzysta kilkanaście tysięcy większych lub mniejszych zakładów w regionie. Może dlatego, że firma jest także hurtownią dla mniejszych punktów sprzedaży.

- Wiadomo, że nam jest łatwiej uzyskać korzystniejszą cenę od producentów niż drobnym sprzedawcom. Co ważne jeszcze, a muszę to podkreślić,  w naszej branży jesteśmy w światowej ekstraklasie. Wszystko, co najlepsze znajduje się u nas. Jeżeli czegoś nie posiadamy akurat na stanie, to na prośbę klienta jesteśmy gotowi w krótkim czasie to ściągnąć – tłumaczy.

W ocenie Piotra Kmity przed laty handlowało się inaczej niż w tej chwili. Zmiany są widoczne na każdym kroku. Przede wszystkim zmienił się profil klientów.

- Dawniej głównymi odbiorcami były duże firmy, dzisiaj są to małe przedsiębiorstwa i klienci indywidualni – kontynuuje. – Zmiany zostały wymuszone przez centrale, które odgórnie zaopatrują terenowe oddziały. Nie stanowi to dla nas większego problemu, bo drobnych klientów ciągle przybywa. I dobrze, ponieważ inną formą konkurencji stał się Internet. Zakupy czynione w sieci obejmują coraz większy odsetek, choć są obarczone dużym ryzykiem. Nikt nie gwarantuje dobrego towaru, a przede wszystkim odpada serwis – wyjaśnia.

Uproszczone procedury

Właściciel LINE zwraca ponadto uwagę na łatwiejszą dostępność do towarów najwyższej klasy. Dzisiaj jest ona dużo prostsza niż jeszcze 20 lat temu, a jest to o tyle istotne, że mniejsze lokalne podmioty gospodarcze muszą radzić sobie z dużą konkurencyjnością ze strony hipermarketów. Dla większości dużych sklepów drukarki, osprzęt czy materiały eksploatacyjne są często tylko dodatkiem w ofercie handlowej. Do tego nie dysponują oni odpowiednią obsługą.

- Kto raz kupował na przykład toner czy tusze zapewne wie, jaki jest problem z uzyskaniem fachowej informacji, a co dopiero mówić o profesjonalnej obsłudze – kontynuuje. – Mniejszym punktom, takim ja nasz, łatwiej jest nawiązać stałą współpracę z klientami. Im nie wystarczy sprzedać drukarkę, toner czy kartridże. Trzeba podejść do takiej współpracy na zasadzie partnerstwa. Najpierw należy poznać potrzeby, potem zaproponować optymalny wybór sprzętu i wreszcie zadbać o niego w taki sposób, by mógł on za jak najmniejsze pieniądze maksymalnie wykorzystać jego zalety – wyjaśnia.

Opowiadając o zmianach rynkowych Piotr Kmita cieszy się, że uproszczono procedury sprzedaży dla segmentu publicznego. Przypomina, że dawniej trzeba było przystępować do przetargów. Dzisiaj wszystko odbywa się  sprawniej. – Z jednego czy drugiego urzędu przychodzi email z zapytaniem, przygotowujemy ofertę i potem dostajemy odpowiedz. Szybko, sprawnie. W ogóle uważam, że gorzowski rynek jest rozwojowy, po zamówieniach widać, że mały biznes powoli się rozwija – uważa.

Nie tylko cena

Dużym atutem firmy jest skromna, ale bardzo doświadczona załoga. Panowie Eryk Przybysz i Remigiusz Szczepaniak pracują niemal od jej powstania. Zajmują się niemal wszystkim, w tym obsługą klientów na telefon. Klienci nie muszą się nawet fatygować do firmy, bo wszelkie akcesoria są dostarczane im na miejsce. Obaj panowie mówią, że dzisiejszy rynek jest już bardzo bogato zaopatrzony akcesoria i przy ich wyborze należy zwracać uwagę na wiele elementów. I podają przykład drukarek.

– Nie można kierować się jedynie ceną, ale ważne jest zwrócenie uwagi na późniejsze koszty eksploatacyjne – tłumaczą. – W pierwszej kolejności należy odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań, z których najważniejszym będzie, co chcemy drukować i w jakich ilościach? Ważne jest miejsce zakupu drukarki, gdyż potem dosyć często trzeba wymieniać pojemniki z tuszem. Jeżeli wybierzemy złą drukarkę, później za komplet takich pojemników zapłacimy więcej niż za samo urządzenie. To nie żart, bo oryginalne tusze często są bardzo drogie – podkreślają.

Jeżeli chodzi o drukarki laserowe to są one nie tylko sporo droższe, ale również koszty ich eksploatacji są wyższe niż atramentowych, dlatego te drukarki polecane są wszystkim, którzy wykorzystują je w pracy. Na domowe potrzeby na ogół wystarczają drukarki atramentowe…

RB