W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Gorzów jest dobrym miejscem dla biznesu

2017-09-16

Rozmowa z Jackiem Wójcickim, prezydentem Gorzowa

medium_news_header_19595.jpg

- Firma SC Johnson, występująca u nas wcześniej jako Bama, przysłała informację o planach budowy nowych obiektów produkcyjnych w Gorzowie. O czym to świadczy?

- Jest to oczywiście dobra wiadomość, motywująca nas do realizacji dalszych planów budowy atmosfery sprzyjającej biznesowi i inwestycjom w mieście. Nasze działania od dwóch lat mają bardzo realny wpływ na to, co dzieje się w tym obszarze w mieście. Firma SC Johnson dysponuje 14-hektarowym terenem, co daje naprawdę ogromne możliwości rozwojowe. Mnie to cieszy, bo daje nadzieję, że koncern będzie systematycznie rozbudowywał produkcję, a za tym pójdą duże korzyści dla całego miasta. Jeżeli koncern będzie w przyszłości potrzebował dodatkowych działek myślę, że nie będzie z tym problemów. Z naszej strony zapewniłem firmę, że zrobimy wszystko, aby wszelkie procedury administracyjne zostały zrealizowane w jak najkrótszym czasie. Przypomnę, że nie dbamy tylko o dużych inwestorów, ale oferujemy cały zestaw zniżek dla drobnych przedsiębiorców, zarówno tych rozpoczynających działalność, jak też tych prowadzących, ale mających chwilowe problemy choćby ze względu na prowadzone prace remontowe w mieście.

- Ile nowych miejsc pracy pojawi się w chwilą uruchomienia nowej inwestycji?

- Produkcja w SC Johnson powinna zostać uruchomiona w 2019 roku i wówczas dokładnie poznamy potrzeby firmy. W tej chwili nie określiła ona jeszcze konkretnych potrzeb. Możemy jednak spodziewać się sporego zatrudnienia, gdyż rozbudowie poddane zostaną obiekty produkcyjne i magazynowe. Zwrócę przy okazji na uwagę, że to nie jedyna taka inwestycja, bo już trwa rozbudowa kilku innych zakładów. Przewiduję, że w sumie możemy spodziewać się w krótkim czasie kilkuset nowych miejsc pracy. Swoją drogą, możemy być naprawdę dumni, jak nas postrzegają inni. W otrzymanym liście od dyrektora gorzowskiej fabryki SC Johnson Roberta Wisza mogłem przeczytać, że jako miasto oferujemy firmie nie tylko strategiczną lokalizację w sercu Europy, ale również dostęp do wykwalifikowanej i zaangażowanej kadry pracowniczej. Mało tego, Instytut Great Place to Work przyznał SC Johnson w Gorzowie tytuł najlepszego miejsca pracy w 2017 roku. Myślę, że powinniśmy cieszyć się w takich rzeczy, bo one motywują do jeszcze bardziej aktywnych działań.

- Czy w tej chwili są prowadzone rozmowy z następnymi inwestorami, a jeżeli tak, to kiedy możemy spodziewać się konkretnych rezultatów?

- Rozmowy biznesowe nie lubią rozgłosu, dlatego jakiekolwiek informacje tak naprawdę możemy upublicznić dopiero po podpisaniu przynajmniej listów intencyjnych. Mogę jednak zapewnić, że tych rozmów jest naprawdę sporo. Gorzów w oczach inwestorów stał się bardzo atrakcyjnym miejscem do prowadzenia lub zakładania działalności.  Zainteresowanie takie wyrażają przede wszystkim zakłady produkcyjne. W różnych branżach, poczynając od najbardziej chyba popularnej automotive, poprzez spożywcze, kończąc na drzewnych. Lada chwila zostaną otwarte u nas magazyny logistyczne Biedronki, a w dalszej perspektywie czekają nas kolejne ciekawe inwestycje. Cieszę się też, że sporo zapytań mamy ze strony mniejszych zakładów, bo zależy nam także na rozwijaniu drobnego biznesu, który z czasem może przerodzić się w mocniejszy. Pamiętamy, jak kilkanaście lat temu zaczęły u nas powstawać małe montownie. Dzisiaj na ich bazie są to często duże firmy, kompletne, potrzebujące coraz silniejszej kadry inżyniersko-technicznej.

- Jak wygląda obecnie gorzowski rynek pracy, bo skoro poszerza nam się potencjał gospodarczy, to za tym musi pójść rozwój rynku pracowniczego?

- Zacznę od tego, że według ostatnich danych GUS-u Gorzów ponownie staje się atrakcyjnym miejscem do życia. Dzięki temu, że sporo u nas się dzieje, rozwija się gospodarka coraz szersze grono ludzi zauważa, iż warto związać swoje życie z naszym miastem. Wbrew różnym pesymistycznym spojrzeniom ostatnio wzrosła liczba mieszkańców. Pod tym względem jesteśmy naprawdę jednym z niewielu większych miast w kraju,  który ma dodatni współczynnik migracyjny. W 2016 roku wyniósł on 119 osób. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że jest to niewiele w przypadku blisko 120-tysięcznego miasta, ale liczy się odwrócenie tendencji ze spadkowej na wzrostową. Można byłoby oczywiście na siłę włączyć do Gorzowa gminy, lecz byłby to sztuczny ruch, niewiele dający. Dlaczego o tym tak szczegółowo wspominam? Bo to jest właśnie najlepsza odpowiedź na powyższe pytanie. Jak miasto rozwija się gospodarczo, to za tym idzie rozwój rynku pracowniczego i rosnąca liczebność mieszkańców. To efekt mobilności, ale tym nie możemy się zadowolić.

- Co musimy dać od siebie, że tendencja rozwojowa nie falowała, a miała stały kurs?

- Musimy działać wielotorowo. Z jednej strony rozpoczęliśmy wielką modernizację miasta, które musi być dostosowane do dzisiejszych realiów. Potrzebujemy kilku lat, a efekty przerosną oczekiwania. Tego jestem pewny.  Z drugiej strony trzeba stawiać na edukację i tu nie odkryję Ameryki. Przy czym nie chodzi tylko o wyższe uczelnie czy Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu. Bardzo ważny jest rozwój na najniższym szczeblu. Mam na myśli żłobki i przedszkola. To jest bowiem stabilność dla rodziców, którzy w spokoju mogą rozwijać się zawodowo. Ważne są dobre szkoły podstawowe i średnie, bo one przygotowują uczniów pod wybór kierunków na uczelniach. Dlatego miasto działa na wszystkich szczeblach i dlatego też mocno włączyło się w rozwój akademii gorzowskiej. Chcemy, żeby kształcenie było ściśle ukierunkowane pod naszą gospodarkę. Oczywiście to wszystko wymaga czasu.

- Pojawiają się jednak głosy, że nie nadążamy za przygotowywaniem nowych terenów inwestycyjnych.

- Nie zgodzę się z tym, bo naprawdę krok po kroku realizujemy wyznaczone w tym kierunku zadania. Niedługo zaczniemy uzbrajać 20 hektarów terenu w okolicach ulicy Dobrej. Będzie on przeznaczony pod usługi i logistykę. Nie na wszystko miasto jednak wpływ. Podam przykład. Mamy świetne tereny przy ul. Mironickiej, które jednak należą do Instytutu Hodowli Roślin. W tej chwili prowadzimy rozmowy na temat zamiany gruntów, ponieważ są to tereny z przygotowanym planem zagospodarowania przestrzennego i dla miasta są naprawdę bardzo cenne pod kątem dalszego rozwoju gospodarczego. Nic nie możemy na razie tam zrobić, póki nie zostaną załatwione sprawy własnościowe.

- Panie prezydencie, od dłuższego czasu powraca dyskusja na temat elektryfikacji linii kolejowej nr 203 na odcinku od Kostrzyna przez Gorzów do Krzyża. Czy Gorzów trzyma rękę na pulsie?

- Oczywiście, jest to dla nas jedna z najważniejszych spraw inwestycyjnych dla przyszłości miasta. W tej chwili czekamy na rozpoczęcie prac analitycznych, w których chcemy brać aktywny udział. Mamy przygotowane dane, potwierdzające potrzebę elektryfikacji tej linii głównie na potrzeby rozwoju gospodarczego całego regionu. Chcemy przekonać inwestora do posiadanego potencjału, liczymy na dobrą współpracę w tym obszarze z wszystkimi sąsiednimi gminami. Trzeba jednak sobie jasno powiedzieć, że poza formalnymi zabiegami, prezentacją danych, przygotowaniem informacji oraz współuczestniczeniem w działaniach analitycznych, potrzebny jest lobbing polityczny. Cały czas pracujemy nad przekonaniem parlamentarzystów nie tylko z naszego regionu, a także odpowiedzialnych ministrów, że elektryfikacja naszej linii niesie szersze korzyści dla całego kraju. Oczywiście bardzo ważnym zadaniem jest także przekonanie naszych niemieckich partnerów, żeby oni również zainwestowali w elektryfikację od granicy w Kostrzynie do Berlina. Jeżeli Niemcy by się na to zgodzili, byłby to zapewne argument nie do odrzucenia za modernizacją linii na naszym odcinku.

- Dziękuję za rozmowę.

Robert Borowy