W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Do kawiarenki na rodzinną imprezę

2017-09-28

Choć zmieniły się zasady działania kawiarenki prowadzonej przez Zespół Szkół Gastronomicznych, to jednak cieszy się ona nadal powodzeniem. Oryginalne miejsce szkoła prowadzi wespół z Stowarzyszeniem Człowiek w Potrzebie Wolontariat Gorzowski.

medium_news_header_19723.jpg

- Musieliśmy zmienić nieco zasady działania, bo czas pokazał, że jednak nie dajemy rady zapewnić ciągłości obsługi. Zajmowali się tym nasi uczniowie i osoby niepełnosprawne ze stowarzyszenia Człowiek w Potrzebie. Zadanie okazało się trochę za ciężkie – mówi Małgorzata Pawłowska, dyrektor Zespołu Szkół Gastronomicznych, główny prowadzący nietypowy lokal.

Trzeba najpierw zadzwonić

W nowym roku szkolnym zasada korzystania z kawiarenki zmieniła się o tyle, że obecnie nie jest ona otwarta w określonych godzinach. Aby skorzystać z usług uczniów gastronomika i przekonać się, że naprawdę są dobrzy w swoim fachu, trzeba się umówić z osobą prowadzącą kawiarenkę na konkretny termin. – I choć nowa zasada obowiązuje od września, to już znów mamy stałych bywalców. Umawiają się u nas zarówno seniorzy, jak i osoby młodsze. Poza tym przyjmujemy zlecenia na organizację imprez rodzinnych, i już muszę dodać, że takowe się pojawiają – mówi Małgorzata Pawłowska.

Choć formuła uległa lekkiej zmianie, to nadal jest to ciekawy sposób kształcenia oraz pomoc w kontaktach osób niepełnosprawnych ze światem ludzi zdrowych.

Na kawę lub na ciastko

Pomysł otwarcia kawiarni pojawił się z chwilą, kiedy miasto dało lokal. W inicjatywę zaangażowały się obok szkoły Stowarzyszenie Człowiek w Potrzebie Wolontariat Gorzowski oraz Lubuskie Stowarzyszenie Pomocy Szkole. Kawiarnia od początku była miejscem kształcenia. Uczniowie pod fachowym okiem nauczycieli przygotowywali i nadal przygotowują różne smakołyki oraz uczą się obsługiwać klientów. – To jest także praktyczne kształcenie polegające na oswajaniu się z biznesem, małym, na szkolną skalę, ale biznesem – mówił wówczas dyrektor gastronomika.

Od samego początku obowiązywała zasada, że klient sam wycenia smakołyk, jaki zamawia. W karcie są przekąski, ciasta, sezonowe potrawy. I z reguły klienci płacą za takie nieduże dania około 10 zł.

Poza zmianą dostępności, właściwie w lokalu nie zmieniło się nic. Nadal jest przytulnym pomieszczeniem, gdzie można spędzić miłe chwile. I dyrekcja nie ukrywa, że jeśli pojawią się możliwości ponownego otwarcia w stałych i regularnych godzinach, na pewno tak się stanie.

- Mieliśmy kilka zapytań z różnych stron Polski, w jaki sposób można otworzyć taki lokal i wiem, że już niektórzy idą naszym śladem – cieszy się Małgorzata Pawłowska.

roch