W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Nieznany lider dobrze nam znanej branży

2017-10-22

Kto dzisiaj stosuje ochronne folie lub szkła na wyświetlacze telefonów komórkowych?

medium_news_header_19938.jpg
Lamel jest światowym potentatem w produkcji folii i szkieł zabezpieczających ekrany telefonów komórkowych.

Zapewne każdy posiadacz tego przenośnego urządzenia, zwłaszcza przy dużych ekranach. A ilu z nas wie, kto jest światowym liderem w produkcji tych akcesoriów? I tu czeka nas spora niespodzianka. Jednym z pionierów produkcji, a obecnie dzierżący pozycję jednego z liderów jest gorzowska firma o nazwie Lamel, mająca siedzibę przy ulicy Żwirowej.

Kręta droga do sukcesu

Historia powstania firmy datuje się na 1990 rok. Nie były to jeszcze czasy rozkwitu telefonów komórkowych i w tym okresie założyciel spółki Andrzej Leszczyński zajmował się głównie handlem drewnem. Przyszedł jednak 2005 rok, rynek telefonii komórkowej na dobre się rozwinął i widząc w tym spory potencjał szefowie firmy postanowili spróbować sił. A stało się to w okolicznościach trochę przypadkowych.

Jak opowiada Mariusz Wołoszyn, dyrektor sprzedaży w Lamelu, początki związku z branżą GSM miały miejsce tak naprawdę jeszcze w innej firmie Admax, również należącej do Andrzeja Leszczyńskiego. Zajmowała się ona sprzedażą plastikowych elementów obudowy do telefonów. Z czasem zaczęła dostarczać inne akcesoria.

- Sytuacja biznesowa spowodowała, że Admax trafił pod skrzydła ówczesnego potentata w zakresie dystrybucji akcesoriów GSM firmy TelForceOne, mającej siedzibę we Wrocławiu – kontynuuje dyrektor Mariusz Wołoszyn. – Pracowałem w niej razem z Andrzejem Leszczyńskim w dziale rozwoju. Po jakimś czasie zakład popadł w różne zawirowania i zaczął pozbywać się niektórych obszarów działalności. Dostaliśmy co prawda propozycję pozostania, ale wiązała się ona ze zmianą miejsca zamieszkania i postanowiliśmy rozwijać pomysły we własnym zakresie – tłumaczy.

Metodą prób i błędów

I tak ,,odkurzono’’ dawny Lamel i rozpoczęto produkcję folii zabezpieczających ekrany telefoniczne. Akcesoria te bardzo szybko zaczęły zdobywać najpierw rynek niemiecki, następnie hiszpański i w krótkim dosłownie czasie gorzowska firma znalazła odbiorców niemal we wszystkich europejskich krajach.

- Może dlatego, że byliśmy pionierami. Razem z nami na rynku działały praktycznie tylko dwie niemieckie firmy – wspomina Mariusz Wołoszyn. – Co ciekawe, to tak naprawdę naszą działalność rozpoczęliśmy od współpracy z jednym z dużych niemieckich dystrybutorów. Łatwo nie było, bo choć samą folię ściągaliśmy z różnych stron świata, to ważniejsze było opracowanie obrysów ekranów oraz technologii cięcia folii – zauważa.

I zaraz przyznaje, że do wszystkiego trzeba było dochodzić samemu. Od podstaw, gdyż żadnych wzorów nikt wcześniej nie opracował. Na rynku znajdowały się ogólnodostępne maszyny, które można było wykorzystać do działalności, ale najpierw należało je odpowiednio zmodyfikować.

- Do wszystkiego dochodziliśmy metodą prób i błędów. Często napotykaliśmy na kłopoty, ale dzięki temu opracowaliśmy wiele nowatorskich metod. Jedną z nich była sprzedaż folii uniwersalnych i klient sam mógł, korzystając z naszej bazy obrysu, wydrukować odpowiedni wzór i na jego podstawie dociąć folię. Dzisiaj może wydać się to zaskakujące, ale ileś lat temu to było innowacyjne rozwiązanie, pierwsze w świecie – podkreśla.

Najpierw folie, potem szkła

Nasz rozmówca, wspominając pierwsze lata działalności przypomina, że telefony wtedy miały małe ekrany i folie nie cieszyły się dużą popularnością, choć stanowiły nowość wśród akcesoriów GSM. Dlatego tak ważna była dobra współpraca z pierwszym partnerem handlowym, który nie miał kolosalnych obrotów, ale dawał stabilizację. To z kolei pozwalało na dalsze prace innowacyjne oraz czas na promowanie oferty i nawiązywanie współpracy z kolejnymi klientami.

- Jednym z pierwszych naszych hitów było wprowadzenie folii na bazie klejów akrylowych, za pomocą których można było odnowić porysowane ekrany. Zadowoleni byli szczególnie użytkownicy droższych aparatów, a my dzięki temu powiększyliśmy bazę klientów i mogliśmy pójść dalej w rozwoju – twierdzi.

Na przestrzeni ostatnich 12 lat Lamel mocno rozwinął działalność. Od początku najważniejszym produktem były folie ochronne, ale w ostatnim czasie na równi należy traktować szkła hartowane i hybrydowe, używane do różnego rodzaju i typów ekranów. Nie tylko telefonicznych czy smartfonów, ale choćby aparatów fotograficznych lub tabletów. Wszystkie te produkty są znane pod marką MyScreenPROTECTOR.

Najpierw Europa, teraz już cały świat

Te i inne sukcesy pozwoliły firmie otworzyć się na pozaeuropejskie rynki. W ciągu pięciu ostatnich lat Lamel zaczął wysyłać produkty na wszystkie kontynenty. Zaczęło się od Afryki i Bliskiego Wschodu, potem były obie Ameryki, Azja i Australia.

Przez lata w firmie opracowano kilkanaście wariantów produkcyjnych, co wiąże się z szeroką gamą oferowanych w tej chwili produktów. Każdy z nich ma swoje cechy szczególne, dzięki czemu, każdy użytkownik znajdzie coś dla siebie. Jedne produkty pomagają utrzymać dane w poufności, inne chronią wzrok przed szkodliwym niebieskim światłem emitowanym przez ekran, a jeszcze inne chronią przed bakteriami, kurzem, pyłem, czy odblaskami. Jednak wszystkie produkty mają wspólny mianownik - każdy z nich chroni ekran przed zarysowaniem.

- Kiedyś był jeden typ folii, ale rynek zaczął wymuszać nowe rozwiązania i w naturalny sposób musieliśmy się dostosować. Chcąc się wyróżniać na tle konkurencji wychodziliśmy z nowymi propozycjami i dzisiaj prezentowana przez nas rozpiętość materiałowo-wariantowa jest najbogatsza w tego rodzaju firmach w świecie – podkreśla dyrektor i zwraca uwagę, że obecnie akcesoria związane z ochroną ekranów cieszą się największym zainteresowaniem nabywców. Ochrona to nie tylko folie i szkła, to również pokrowce.

- Staramy się zapewnić użytkownikom kompletną ochronę, dlatego oferujemy też tzw. tylne pokrowce, które idealnie pasują do ochrony wyświetlacza – dodaje.

Wyróżnieni, docenieni

Kiedy firma Lamel startowała w branży GSM jej zatrudnienie było nad wyraz skromne. Dzisiaj jest to około 70 osób pracujących w dwóch spółkach. Dlaczego? Jak wyjaśnia dyrektor Wołoszyn, na początku bieżącego roku firma uległa przekształceniu, którego celem jest jej dalszy rozwój.

- Najważniejszym zawsze dla nas celem jest sięganie po nowe kanały dystrybucji oraz dalsza promocja wiodącej marki MyScreenPROTECTOR i tym zajmuje się nowo utworzona spółka pod nazwą Lamel Brands. Zatrudnionych jest tam 12 osób. Natomiast Lamel Technology dalej skupia się głównie na produkcji. Dodam jeszcze, że mamy dwie dodatkowe marki Gepard i Ryś, a produkty MyScreen można znaleźć także pod markami innych znanych producentów – wyjaśnia.

Niedawno Lamel Technology została wyróżniona drugą nagrodą w kategorii mikro przedsiębiorstw w ramach konkursu Lubuski Lider Biznesu.

- Dla nas takie wyróżnienia są ważne, bo staramy się koncentrować nie tylko na światowych rynkach, ale też na lokalnym. Chcemy być widoczni, zawsze radujemy się, jak jesteśmy zauważani, ponieważ utożsamiamy się z tutejszym środowiskiem. Przykładem niech będzie to, że od lat sponsorujemy różne inicjatywy sportowe czy społeczne – kończy Mariusz Wołoszyn.

Robert Borowy

Fot. Archiwum