W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Książki jako pomysł na biznes

2017-11-13

Stare książki, płyty, plakaty, gry planszowe można znaleźć w Antykwariacie przy ul. Chrobrego. Ale jak dowodzą właściciele, to wcale nie jest łatwy sposób zarabiania pieniędzy.

medium_news_header_20147.jpg

- To jest mocno absorbująca praca. Ale z drugiej strony przychodzą fajni ludzie, jest z kim porozmawiać. No i z trzeciej strony, tej finansowo-biurowej, to wcale łatwe nie jest – mówi Anna Szczucińska, właścicielka Antykwariatu, który od kilku tygodni mieści się przy ul. Chrobrego. Przeprowadził się tu z oficyny w podwórku.

Zachodzą i kupują

Antykwariat dziś to duże pomieszczenie wypełnione półkami zastawionym książkami. Znaleźć można tu wszystko, bo i podręczniki szkolne, słowniki poprawnościowe, książki o gotowaniu i to z różnych epok. Jest beletrystyka polska i obca. Można pogrzebać w literaturze faktu. Nie brakuje książek dla dzieci, miłośników romansów czy sag pisarskich ze Skandynawii. Osobne miejsce we wnętrzu, które jest marzeniem nałogowego czytelnika, zajmują gry i czarne płyty winylowe, na które znów wróciła moda.

No i jest także kącik żużlowy z motorem, plakatami w klubowych barwach i innymi gadżetami. Na ścianach wiszą zdjęcia z przeszłości miasta.

I choć, jak pokazują badania, Polacy książek prawie nie czytają, do Antykwariatu ludzie zaglądają. Od czasu do czasu ktoś kupi książkę lub grę.

Bez podręczników ciężko

Sytuacja antykwariuszy nigdy nie była luksusowa. Ale decyzja rządu o tym, że uczniowie będą dostawać darmowe podręczniki, dramatycznie pogorszyła ich sytuację. – Czasami działamy na pograniczu opłacalności. Trzeba wiedzieć, że życie antykwariusza wygląda trochę tak, jak praca rolnika. Są okresy sezonu, ale i okresy pory suchej. Sezonem do niedawna były wakacje, pora kiedy rodzice szukali podręczników. Od kilku lat tego nie ma, bo weszły darmowe – mówi Anna Szczucińska.

Dodaje, że cały czas z mężem Tomaszem szukają pomysłu, jak jeszcze wzbogacić ofertę, co zrobić, żeby ludzie się zainteresowali książkami.

Antykwariusze jednak cały czas mają nadzieję, że koniunktura się zmieni i przyjdą lepsze czasy do handlu książką.

roch