W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Sklepy dla znawców i smakoszy

2017-11-20

Najpierw były tytonie i biżuteria, potem kawy i na końcu alkohole.

medium_news_header_20198.jpg

I choć używki nie są wdzięcznym tematem, to trzeba docenić unikatowość działalności prowadzonej przez państwa Zbigniewa i  Wiolettę Malińskich.

W Gorzowie znane zapewne są takie sklepy, jak Colibra, Tytonie Świata, Kawy Świata czy Whisky 333 Alkohole & Słodycze. Wszystkie one znajdują się w ścisłym centrum miasta w promieniu zaledwie kilkuset metrów.

Cygara i biżuteria

- Wszystko zaczęło się w czasach, kiedy pracowałem w różnych koncernach, byłem również przedstawicielem jednej z firm tytoniowych i zajmowałem się jej wizerunkiem w sklepach – wspomina Zbigniew Maliński. – Poznałem wtedy specyfikę niezależnego handlu. Szybko zwróciłem uwagę, że właściciele takich punktów sprzedaży nie zawsze byli skłonni iść z duchem czasu i rozwijać działalność. Skupiali się jedynie na bieżącej sprzedaży, podstawowego towaru. Nie wiem do dzisiaj dlaczego nie chcieli powiększać asortymentu choćby o cygara, cygaretki i obecnie nie ma już tych sklepów na rynku. Któregoś dnia uznałem więc, że warto sprawdzić własne pomysły w praktyce – dodaje.

Pan Zbigniew początkowo zajął się prowadzeniem kiosku wielobranżowego, ale szybko przekonał się, że warto postawić na specjalistyczny rodzaj działalności. I tak, przed niespełna ośmioma laty wraz z żoną otworzyli jeden duży sklep przy Łaźni Miejskiej, który podzielili na dwa mniejsze ,,Tytonie Świata’’ i ,,Colibrę’’. Zajęli się sprzedażą wyrobów tytoniowych i biżuterii.

– Musieliśmy pójść w tym kierunku, gdyż sama sprzedaż papierosów czy tytoniu nie przynosiłaby zysków – kontynuuje. – W tym czasie weszła ustawa, która zakazywała zmian cen znajdujących się na opakowaniach, co oznaczało, że prowizje były średnio na poziomie 5-6 procent. To nie wystarczało nawet na bieżące utrzymanie. My chcieliśmy, aby klienci mieli jak największy wybór, dlatego też powiększyliśmy ofertę o akcesoria do palenia. Mocno postawiliśmy też na cygara. Dlatego pierwszym meblem sklepowym był… wielki humidor na cygara – uśmiecha się.

Drugą połowę powierzchni sklepu zajmuje biżuteria i galanteria a od pewnego czasu również kosmetyki. Każdy znajduje w tym miejscu coś dla siebie.

Zapach mielonej kawy

Po kilku miesiącach państwo Malińscy podjęli kolejną odważną decyzję i przy ul. Hawelańskiej otworzyli sklep ,,Kawy Świata’’. Jak dzisiaj opowiada pan Zbigniew, była to decyzja z pogranicza największego ryzyka.

– Chciałem zaoferować klientom kawy dosłownie ze wszystkich zakątków świata, ale to nie było takie proste. Gorzowianie, zapewne jak większość Polaków, dopiero uczą się specyfiki parzenia i spożywania kawy. To w sumie zrozumiałe, bo przez dziesiątki lat rynek był ubogi i nie było skąd czerpać wzorców – wyjaśnia.

Co ciekawe, pan Zbigniew, pragnąc lepiej poznać rynek kawowy, zatrudnił się w jednej z firm i przez kilka lat zajmował się tam dystrybucją. I mówi, że pracował na dwa etaty. Pierwszy w tej firmie, drugi w swoich sklepach.

- Wiedziałem jednak, że bez tej wiedzy nie rozwinę sklepu. I szybko zaczęło to procentować. Duży nacisk kładłem na szkolenie personelu, co zaowocowało szybko rosnącą wiarygodnością wśród klientów – tłumaczy i zaraz dodaje, że towar poprzez dystrybutorów sprowadza z całego świata. W małych paczkach, bywa, że po kilka sztuk, bo to są kawy wyszukane, smakowe, niespotykane nigdzie więcej w Gorzowie i regionie. A mówimy tutaj o ponad stu rodzajach. Sklep oferuje klientom także bezpłatne mielenie, jak i degustację.

- Każdy może przyjść i zmielić nawet swoją kawę. Po każdym mieleniu w sklepie unosi się fantastyczny zapach, który rozchodzi się po całej Hawelańskiej i to jest ta zapłata od klienta – zauważa.

Nie ma towaru, który się nie sprzedaje

Najmłodszym dzieckiem firmy jest otwarty przed czterema laty przy ulicy Sikorskiego czwarty punkt handlowy ,,Whisky 333 Alkohole & Słodycze’’. To nie jest sklep monopolowy, gdzie można dostać tanie nalewki i tanie piwo.

– U mnie nie ma takich towarów. Postawiłem głównie na towar najwyższej jakości, a tym wiodącym jest cała gama różnych odmian whisky. Już w tej chwili mam ponad 390 rodzajów – opowiada.

Alkohole także sprowadza z całego świata. Jednak aby wiedzieć, co sprowadzać, cały czas musi pogłębiać wiedzę.

- Na bieżąco śledzę rynek w branżowych czasopismach, w internecie, jeżdżę do producentów, ale także dzielę się tą wiedzą z moimi klientami poprzez organizowanie we współpracy z jednym z hoteli szkoleń i degustacji. W ich trakcie można dowiedzieć się, czym należy się kierować przy zakupach wysokiej klasy trunków oraz jak je spożywać, żeby odczuwać przyjemność i poczuć wszystkie walory danego alkoholu. Moje motto w działalności handlowej brzmi, że nie ma towaru, który się nie sprzedaje. Dla mnie ważne, żeby był on najwyższej jakości i żeby klient mógł w pełni skorzystać z wiedzy – tłumaczy.

I mówi dalej, że tylko poprzez ciągłe inwestycje można wynieść sklep na wyższy poziom. Poprzez inwestycje ma na myśli choćby wyjazdy na festiwale czy do destylarni w Szkocji i Irlandii. Produkcja dobrych alkoholi to sztuka, a spożywanie to degustacja.

- W marketach mamy tylko podstawowe alkohole, u mnie tych rodzajów i roczników, jak wspomniałem, jest mnóstwo. Trunki ściągamy od  importerów, podobnie jak w przypadku kaw, z całego niemal świata. Wszystkie nasze sklepy można obserwować na Facebooku – zachęca.

O specjalistycznej działalności pana Zbigniewa Malińskiego i jego żony można już było przeczytać w szwajcarskich mediach w magazynie CIGAR. – Byłem tym zaskoczony, ale miło, że ktoś zauważył naszą działalność. Żałuję tylko, że w centrum miasta nie ma już Empiku. To jest strata dla wszystkich, bo ten punkt, znany wielu pokoleniom gorzowian był handlowym centrum Gorzowa i dzięki niemu toczyło się tu gwarniejsze życie niż ma to miejsce obecnie. Może powstałe za jakiś czas obiekty kulturalne przy Przemysłówce ożywią z powrotem rejon w centrum. Mam nadzieję, że ktoś wpadnie na pomysł i podzieli lokal po Tesco na małe punkty gastronomiczne z ogródkami wychodzącymi poza fontannę, gdzie można będzie przyjść i miło spędzić czas z rodziną czy przyjaciółmi. To jest przyszłość dla centrum naszego miasta. Nic innego nie ożywi tego miejsca – kończy.

Robert Borowy