W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2018

Rolnicza gmina stawia na wielką turystykę

2018-04-19

Nabrzeże z miejscem do grillowania i trawą już jest. W najbliższych planach są ścieżki edukacyjne, marina oraz kolejne udogodnienia dla turystów.

medium_news_header_21534.jpg
Wójt Józef Ludniewski na tle  Warty i starego grodziska (za rzeką)

Tak Santok ma zamiar zabiegać o turystów.

- Santok to jest przede wszystkim historia. Santok to miejsce, gdzie chcemy postawić na rozwój turystyki. Trzeba pamiętać, że to gmina rolnicza. Ale też gmina rozwijająca się pod względem budownictwa jednorodzinnego. Pomału stajemy się sypialnią Gorzowa. Ale rozwój gminy upatrujemy przede wszystkim w rozwijaniu turystyki, przedsiębiorczości i także budownictwa jednorodzinnego – mówi Józef Ludniewski, wójt Santoka.

Clavis et custodia

Już sam Gall Anonim pisał, że Santok to „Regni Custodia et clavis” czyli klucz i strażnica Królestwa Polskiego. Niewiele miejscowości może się pochwalić taką proweniencją. To także w Santoku doszło do ślubu polskiej księżniczki Konstancji, córki wielkopolskiego księcia Przemysła II z Konradem, synem brandenburskiego margrabiego Jana.

To także miejsce, gdzie istnieje stare grodzisko, na którym pierwsze prace prowadzili niemieccy archeologowie w latach 30. XX wieku. W czasach nam bliższych badała je słynna polska archeolog prof. Zofia Kurnatowska a obecnie prace prowadzi dr Kinga Zamelska-Monczak z Instytutu Archeologii Polskiej Akademii Nauk. A jakby było mało, to na terenie gminy znajdują się bunkry wchodzące w skład Wału Pomorskiego.

Osobną wartością jest przyroda, czyli dwie duże rzeki – Noteć i Warta, wzgórza morenowe malowniczo wznoszące się nad Santokiem. Do tego należy dodać szalenie ciekawy teren na lewym brzegu Warty z rezerwatem Santockie Zakole, gdzie rośnie ponad 200 dębów.

Grodzisko jako magnes

- Rozwój turystyki chcemy oprzeć na grodzie. Oczywiście nie ma mowy o rekonstrukcji, bo nikt się na to nie zgodzi. Mam na myśli naukowców oraz konserwatora zabytków. Na dziś przyjazd na grodzisko nie jest wielką atrakcją, choć jeśli wziąć pod uwagę prom, to już jest jakaś wartość. Ale już mamy plan utworzenia tam ścieżek edukacyjnych z tablicami informacyjnymi. Poza tym ogrodzimy teren grodziska, bo zwierzęta tam wchodzą. W drugim etapie rewitalizacji grodziska chcemy postawić tam wieżę widokową i odtworzyć fragment wału obronnego – mówi Józef Ludniewski. I dodaje, że gmina ma już zwrotne informacje o zainteresowaniu właśnie takimi obiektami turystycznymi. Jak tłumaczy wójt Józef Ludniewski, naturalnym uzupełnieniem tego segmentu turystycznej oferty jest Muzeum Grodu Santok.

Wójt przypomina, że w Santoku zaczynało się państwo polskie, były początki chrystianizacji. – Wystąpiliśmy do ministra kultury i dziedzictwa narodowego profesora Piotra Glińskiego o nadanie naszemu grodzisku statusu Pomnika Historii. Wniosek poparła wojewódzka konserwator zabytków dr Barbara Bielinis-Kopeć. Zresztą w opinii historyków gród santocki zaliczany jest do najważniejszych polskich grodów. No i my chcemy to wykorzystać dla celów promocyjnych, ale i do przyciągania turystów – mówi Józef Ludniewski.

Bunkry już ściągają do Santoka zainteresowanych

Drugą wielką ciekawostką Santoka, która działa jak magnes, są bunkry wybudowane przez Niemców w latach 30. XX wieku jako część Wału Pomorskiego. - Już wydaliśmy broszurę, która dokładnie omawia poszczególne obiekty. Będzie oznakowana ścieżka. I muszę przyznać, że zupełnie się nie spodziewaliśmy aż takiego zainteresowania właśnie tymi obiektami – mówi Józef Ludniewski. I dodaje, że osobiście przekonał się, iż właśnie chodzenie śladami bunkrów może być ciekawe, bo sam już też pokonał projektowany szlak.

Jest nabrzeże, będzie marina

Niebagatelną wartość z punktu widzenia atrakcyjności miejscowości są rzeki. – U nas się zaczyna i kończy Wielka Pętla Wielkopolski czyli ponad 600 km dróg wodnych (pętla stworzona na rzekach dla turystów motorowo wodnych i wodnych – red.). Czekamy na podpisanie umowy na budowę przystani na Warcie. Razem z naszym niemieckim partnerem Rüdersdorf dostaliśmy dofinansowanie na ten cel. Będzie to basen portowy plus infrastruktura, czyli wiaty, dwa domki – jeden z informacją turystyczną, drugi to wypożyczalnia sprzętu wędkarskiego, rowerów wodnych, kajaków, jak i rowerów zwykłych – opowiada wójt Santoka. Z badań wynika, że wypożyczalnia zwykłych rowerów jest jak najbardziej pożądana. Do Santoka ludzie przyjeżdżają samochodami i bardzo chętnie spędziliby czas na jeżdżeniu po okolicy rowerami. – Wychodzimy naprzeciw takim oczekiwaniom – mówi wójt Santoka.

Okazuje się bowiem, że choć tej infrastruktury nie ma, to po Warcie i Noteci od lat pływa coraz więcej ludzi – łódkami, kajakami i innymi urządzeniami wodnym. Stąd idea mariny.

Santok ma już pięknie zrobione nabrzeże, na którym stoi element ołtarza papieskiego autorstwa Michała Puklicza.

Ale Santok ma już pięknie zrobione nabrzeże, na którym stoi element ołtarza papieskiego autorstwa Michała Puklicza. – No i jak tylko się robi ciepło, mnóstwo ludzi przyjeżdża na naszą promenadę. Tu jest miejsce na grilla, można spokojnie spędzić czas. I marina będzie naturalnym uzupełnieniem tego, co już – mówi wójt.

Szkarada zniknie, a baza już jakaś jest

Od lat turyści, ale i gorzowianie, którzy się latem wyprawiają do Santoka narzekali, że jak się już tu przyjedzie, to nie ma gdzie się czegoś napić, czy coś zjeść. – No i właśnie od niedawna działa u nas restauracja – Kasztelan ze świetną kuchnią. Tak, że już będzie miejsce, gdzie można kawę wypić czy też zjeść obiad – tłumaczy wójt.

Władze gminy porozumiały się nawet z właścicielem największej paskudy, jak na opuszczony i straszący zabitymi oknami były zajazd mówią we wsi. Jest porozumienie, że strasząca w samym centrum wsi rudera zamieni się w mały hotel z restauracją. – Uważam, że to jest najlepszy moment na otwieranie takich miejsc. Choćby z tego faktu, że naprawdę turystyka się ruszyła, ale także choćby z punktu widzenia samych mieszkańców. Przecież dziś nikt nie robi imprez w domu. Jak przychodzi ślub, stypa czy komunia, a nawet większe przyjęcie bez jakiejś wyrazistej okazji, to ludzie szukają właśnie takich miejsc – tłumaczy Józef Ludniewski.

Wójt dodaje, że właśnie te wszystkie działania w promocję gminy jako atrakcyjnej turystycznie mogą sprawić, że rozkręci się przedsiębiorczość – bo przecież turystów tych wodnych, lądowych, zainteresowanych bunkrami lub grodziskiem ktoś musi obsługiwać. Może w tym pomóc realizacja projektu pn. ,,Wspólna promocja gospodarcza Gorzowa Wielkopolskiego, Bogdańca, Deszczna, Kłodawy i Santoka” w ramach Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego.

Renata Ochwat

Fot. Renata Ochwat