W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2018

A najlepszy cynamon jest  jednak z Cejlonu

2018-05-17

Mały sklepik wypełnia intensywna woń ziół, herbaty, przypraw. Ofertę uzupełniają filiżanki, dzbanki do herbaty, czarki do mate.

medium_news_header_21784.jpg

Aż trudno uwierzyć, że Kardamon skończył już sześć lat.

- Pomysł na taki biznes przyszedł mi do głowy, kiedy sama kupowałam herbatę w specjalistycznych sklepach w Poznaniu lub Warszawie. Wtedy pomyślałam sobie, a czemu by nie spróbować w Gorzowie – opowiada Elżbieta Wawrzyniak, właścicielka sklepu Kardamon przy ul. Łokietka.

Słoje, filiżanki i aromat

Kardamon mieści się na parterze starej kamienicy na Nowym Mieście. Wystawa przyciąga filiżankami, dzbanuszkami, puszkami na herbatę. Od niedawna w ofercie pojawiły się niepowtarzalne kubki ręcznie robione i zdobione. Ale czym jest Kardamon przekonuje się każdy, kto wejdzie do sklepu. Półki do sufitu wypełniają szklane słoje, każdy z opisem. No i wnętrze to silny aromat, mieszanka zapachów, jakie wydzielają oferowane tu przyprawy i herbaty. A wybierać jest w czym, bo w ofercie są i czarne herbaty, i zielone, ciekawe i aromatyczne mieszkanki przeznaczone dla smakoszy. Na osobnej półce bardzo duży wybór herbat ziołowych. Obok typowych, jak suszona pokrzywa, rumianek czy inne, leżą rzadkie zioła, których nie można dostać nawet w aptekach. W innych słojach przechowywana jest kawa, a właściwie kilkadziesiąt jej odmian. W jeszcze innych są przyprawy – cynamon, tytułowy kardamon, anyż, ale są też suszone owoce. Wszystkie specjały pachną i właśnie owa mieszanka jest znakiem firmowym, ulotnym, ale jednak znakiem Kardamonu.

Kardamon to było pierwsze skojarzenie

Kiedy rodzina i przyjaciele usłyszeli, że Elżbieta Wawrzyniak zamierza rzucić – jak sama mówi – ciepłą posadkę w Urzędzie Wojewódzkim – i zająć się jednak ryzykownym biznesem, gorąco i serdecznie jej odradzali. – Wszyscy mówili, że Gorzów nie jest dobrym miejscem na taki biznes, że taki sklep właśnie z przyprawami i herbatami się nie sprawdzi, że nie będzie kupujących. Ja jednak postanowiłam spróbować – opowiada właścicielka Kardamonu.

Sklep otworzyła w grudniu, przed Bożym Narodzeniem. Od początku nazywał się Kardamon i od początku było w nim, co jest cały czas – kawy, herbaty, przyprawy oraz filiżanki i inne akcesoria do parzenia. – Pozostawała kwestia nazwy. Kardamon to była pierwsza, która przyszła mi do głowy. Potem jeszcze dyskutowałam ze znajomymi, jednak Kardamon zwyciężył – mówi Elżbieta Wawrzyniak. Okazało się, że pomysł trafił w punkt. – Być może dlatego, że przed świętami ludzie szukali prezentów, zachodzili też trochę z ciekawości, no i muszę powiedzieć, że większość ze mną została – opowiada właścicielka.

Ważne

Ważne, skąd towar pochodzi

Od samego początku wiadome było, że w Kardamonie herbaty, zioła, przyprawy czy kawy muszą być od sprawdzonych hurtowników. Jeśli przyprawy jednorodne, to z najlepszych źródeł. – Najlepiej to zobrazuje przykład cynamonu. Generalnie cynamon pochodzi z Indonezji. Taki można kupić we wszystkich sklepach. Natomiast okazuje się, ze lepszy jest z Cejlonu. No i moi klienci tylko się upewniają, czy mam w ofercie właśnie ten i po niego przychodzą – mówi Elżbieta Wawrzyniak.

Natomiast jeśli chodzi o mieszanki przypraw, jakie ma w ofercie, to składniki przyjeżdżają z całego świata do wybranych polskich hurtowni, a sam proces mieszania odbywa się w Polsce. – Zależy mi bardzo na tym, aby oferowane przeze mnie produkty były dobrej, bardzo dobrej jakości. Klienci to doceniają. I wracają, bo herbata z Kardamonu naprawdę inaczej smakuje – mówi właścicielka.

Zdrowa żywność też doszła

Od pewnego czasu ofertę Kardamonu uzupełniają ekologiczne kosmetyki oraz zdrowa żywność. – Oczywiście wybór nie może być wielki, bo szczupłość sklepu na to nie pozwala, ale pewne rzeczy są – mówi właścicielka. Tłumaczy, że oferta została poszerzona zgodnie z sugestią samych klientów, bo to oni pytali o żywność. A ponieważ polityka firmy jest taka, aby być w jak najlepszych stosunkach z klientami, dlatego pani Elżbieta wprowadziła i zdrową żywność i ciekawe, rzadko dostępne ekologiczne kosmetyki. – Dlaczego nie, skoro nie jest to problemem – mówi.

W sieci też się nieźle znajduje

Kardamon ma też swoją stronę na Facebooku. – Myślę o profesjonalnej stronie internetowej, ale to wymaga czasu. Jak już coś robić, to profesjonalnie, bo inaczej nie ma sensu – mówi właścicielka Kardamonu. Ale za pomocą FB jest w stałym kontakcie z klientami. Informuje o nowościach, o tym, że dany produkt już dojechał. Ale też i o tym, że sklep będzie nieczynny, jak było 2 maja. – Internet wykorzystuję także do zamówień i wysyłania klientom zamówionych u mnie rzeczy. Bywa tak, że ktoś w Gorzowie jest przejazdem, zajdzie do mnie, kupi coś, a potem trudno mu jechać z drugiego końca Polski po herbatę czy wybraną kawę. Dlatego ja im wysyłam zamówione rzeczy – opowiada Elżbieta Wawrzyniak.

Sklep ma już stałych klientów. – I to nie tylko z Gorzowa. Systematycznie bywają u mnie ludzie z Barlinka, Myśliborza, ale i Poznania czy Szczecina – mówi właścicielka i w jej ocenie stali bywalcy stanowią 80 procent wszystkich kupujących.

A córka w Słubicach jest

Kardamon dorobił się już sklepu córki. – Tak, od trzech lat w Słubicach funkcjonuje drugi Kardamon i faktycznie prowadzi go moja córka – opowiada Elżbieta Wawrzyniak. I jak się okazuje, recepta wypracowana w Gorzowie znakomicie się sprawdza w granicznym mieście. Oba Kardamony są identyczne – ten sam asortyment, taki sam wystrój, takie samo podejście do klienta. – Oznacza to, że rozmawiamy z naszymi klientami, doradzamy im różne rzeczy. A oni do nas wracają – mówi Elżbieta Wawrzyniak.

I tłumaczy, że podstawą sukcesu nawet w tak trudnej branży, jak przyprawy i herbaty jest właściwie podejście do klientów, pierwszorzędny asortyment oraz sympatia do tego, co się robi. – Jakbym nie lubiła tego, mój sklep nie był moją pasja, to nic by z tego nie było – mówi właścicielka.

A stali bywalcy za takie podejście nadali jej przydomek, a właściwie dwa. Pierwszy to – Pani Kardamonowa, a drugi – Pani Herbatka.

Renata Ochwat