W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Antonii, Ignacego, Wiktora , 17 października 2018

Bardzo ważna jest budowa marki pracodawcy

2018-05-21

Na gorzowskim polu golfowym odbyło się kolejne spotkanie przedsiębiorców z obszaru MOF GW, którzy wysłuchali prelekcji pt. „Skuteczna odpowiedź na współczesne wyzwania rynku pracy w realiach niedostatku wykwalifikowanej kadry”.

medium_news_header_21814.jpg

Inspiracją do zorganizowania trzeciego już śniadania biznesowego, na którym pojawiło się 60 osób, była ponadto dyskusja na temat, jak sobie poradzić na trudnym obecnie rynku pracowniczym. Jak wiadomo, wielu pracodawców ma kłopoty ze znalezieniem dobrej klasy fachowców a przyczyny tego są – jak się okazuje – różne.

- Kłopoty ze znalezieniem na rynku dobrych pracowników wynikają głównie z tego, że w kraju rośnie produkt krajowy brutto – mówi Regina May, doradca zawodowy, która poprowadziła spotkanie z przedsiębiorcami. – To nie wszystko. Nadal pewnym utrudnieniem jest spora grupa naszych rodaków jeżdżących do pracy do Anglii, Irlandii czy Niemiec. Nie mam wątpliwości, że dodatkowo program 500+ powiększył grupę nieaktywnych zawodowo, gdyż brakuje żłobków i przedszkoli. Rodzice tym samym wolą pozostawać z pociechami w domu niż wynajmować opiekunki. Jeszcze innym problemem jest wybór kierunków kształcenia młodych ludzi. Rodzice czasami ambicjonalnie popychają swoje dzieci w kierunku studiów. Naprawdę, nie warto dewaluować specjalistycznych zawodów, po których łatwiej zrobić dobrą karierę zawodową i mieć takie samo uznanie społeczne jak po studiach – podsumowuje.    

Jak tłumaczy Krzysztof Weber, inspektor w Wydziale Obsługi Inwestora i Biznesu w UM, forma spotkania miała charakter ,,networkingowy’’, czyli polegało to na wymianie informacji pomiędzy uczestnikami i obopólnym rekomendowaniu swoich usług poprzez dzielenie się wiedzą. Jeden z przybyłych na śniadanie przedsiębiorców, Romuald Rzeźniewski z Kancelarii Brokerskiej ,,Rzeźniewski’’ przyznaje, że w jego branży potrzebni są specyficzni pracownicy, znający się na rynku ubezpieczeniowo-finansowym.

– Na terenie miasta jest sporo firm specjalizujących się w tej branży i  żeby pozyskać dobrego pracownika trzeba mu zaoferować dobre warunki pracy – mówi wprost. – U nas pracownicy mają wolne weekendy, a praca w dni powszednie trwa maksymalnie do godziny 16.00. Dodatkowym atutem jest stabilność. Firma działa od 25 lat. Obecnie nie mamy kłopotów z obsadą etatów, być może pod koniec roku będziemy chcieli zatrudnić dodatkowe osoby – wyjaśnia.

Zdaniem Romualda Rzeźniewskiego, w obecnych realiach największą rolę w zatrudnianiu pracowników odgrywają agencje rekrutacyjne, ale pomysł organizowania ,,śniadań biznesowych’’ jest trafiony.

- Przysłuchując się prelekcji można na wiele spraw spojrzeć z innego, bardziej teoretycznego punktu widzenia. W praktyce sytuacje bywają różne, czasami mocno odmienne od tego co słyszymy. Poza tym, co już wspomniałem, każda branża ma swoją specyfikę. Przykładowo na rynku usług finansowych w Gorzowie pod względem wyboru specjalistów nie jest źle.  Polikwidowane zostały oddziały różnych banków, ale wykształcona w tej dziedzinie kadra pozostała i zawsze można znaleźć dobrego pracownika – kończy.

Tomasz Bielański dyrektora ds. operacyjnych w gorzowskim oddziale Eneris Surowce uważa, że szkolenie odnośnie lokalnego rynku pracy było bardzo ciekawe i potrzebne. Zwrócił uwagę, że skoro coraz większe grono przedsiębiorców ma kłopoty z zatrudnieniem dobrych pracowników, to należy wspólnie poszukiwać dobrych rozwiązań.

- Jak na miejscowe warunki jesteśmy stosunkowo dużym pracodawcą, ponieważ zatrudniamy ponad sto osób – mówi dyrektor Bielański. – Borykamy się już z problemami, nawet z zatrudnieniem pracowników o najniższych kwalifikacjach. Dlatego pozytywnie oceniam wymianę doświadczeń pomiędzy przedsiębiorcami, chętnie słuchamy porad specjalistów zajmujących się rekrutacją. Ważna jest także umiejętność szanowania załogi. Jak ktoś powiedział, to pracownik, tak naprawdę jest pierwszym i zarazem najważniejszym klientem firmy, w której pracuje – uważa.

Były prezes Stali Gorzów, dzisiaj właściciel m.in. hotelu Mieszko Les Gondor przyznaje, że rynek pracowniczy jest mocno skomplikowany i to pracownicy dzisiaj tak naprawdę decydują, gdzie, za ile i na jakich zasadach chcą pracować.

- Nic w tym złego nie widzę, bo dla pracowników jest to dobry układ, pracodawcy są w nieco trudniejszej sytuacji – przyznaje Les Gondor. – Jestem jednak za tym, żeby bardziej uwolnić rynek zewnętrzny. Słowem, mocniej otworzyć granicę wschodnią. Urzędnicy nie powinni decydować o tym, kogo pracodawca chce zatrudniać. Dzisiaj tak, niestety, mamy. Ograniczając możliwości zatrudnienia ogranicza się także rozwój działalności, a przecież powinna być ona w pełni wolna. Jak będę więcej mógł zatrudnić, więcej produkować, to i więcej zapłacę podatków. Rola urzędników powinna zostać sprowadzona jedynie do rejestrowania obcokrajowców i prowadzenia statystyk. Biznes zaś zostawmy przedsiębiorcom – apeluje. 

Prowadzącą prelekcję Regina May przyznała, że szersze otwarcie granic jest jednym z rozwiązań i nie mówimy tylko o Ukrainie, ale także o Kazachstanie czy nawet Indiach.

- Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że nie wszystkich pracowników motywują tylko pieniądze. Jeżeli ktoś przechodzi do konkurencyjnej firmy, znajdującej się po drugiej stronie ulicy nie oznacza wcale, że chce koniecznie dostać wyższą pensję. Trzeba skupić się na tym, żeby pracowników potrafić docenić na różne sposoby. Czyli bardzo ważna jest budowa marki pracodawcy – dodaje, zgadzając się z wcześniejszymi ocenami naszych rozmówców.

Renata Gabarkiewicz z firmy kosmetycznej Silcare jest z kolei zdania, że większym problemem od znalezienie pracownika jest pozyskanie osób o odpowiednich kompetencjach zawodowych.

– Szczególnie chodzi o młodszą kadrę, wchodzącą dopiero na rynek pracy – kontynuuje. – Z jednej strony to dobrze, że młodzież żyje w taki sposób, jaki uważa za słuszny. Z drugiej strony jak już chcą trafić na rynek pracy, to muszą zwrócić uwagę na swoje kompetencje. Każdy wybiera dla siebie optymalny system edukacji i powinien to czynić w rozumieniu potrzeb pracodawców – mówi wprost, podkreślając jednocześnie, że rozmowy w gronie przedsiębiorców zawsze są wartościowe, nawet jak w danej chwili nie przynoszą korzystnych efektów.

- Jeśli dzisiaj ktoś nie skorzysta na zebranej wiedzy, to skorzysta po piątym czy dziesiątym podobnym spotkaniu. To nie jest stracony czas - kończy.

Zadowolony z przebiegów dotychczasowych spotkań jest Paweł Tymszan, wójt gminy Deszczno. Uważa, że poprzez organizowanie tego typu wydarzeń przedsiębiorcy z różnych gmin mają sposobność do łatwiejszego nawiązywania relacji biznesowych.

- Innym plusem jest także nawiązywanie bliższej współpracy pomiędzy przedsiębiorcami i urzędami. Przedsiębiorcy zawsze mieli, mają i mieć będą różne trudności w prowadzeniu działalności i chodzi o to, żeby urzędnicy w miarę możliwości starali się ułatwić im funkcjonowanie – uważa i dodaje, że dodatkowym atutem ,,śniadań biznesowych’’ jest to, że wszyscy zainteresowani mają chwilę czasu na spokojną i rzeczową rozmowę.

- Tak na co dzień, proszę zwrócić uwagę, praktycznie nie mamy czasu na nic – kontynuuje wójt. – A już tym bardziej na wymianę doświadczeń, rozmowy przy kawie czy pójście do urzędu. W trakcie naszego śniadania taka chwila się znajduje, można przystopować i w miłej atmosferze porozmawiać. Już mamy sygnały od przedsiębiorców, że dzięki tym spotkaniom sporo zyskali, nawiązali też nowe relacje biznesowe – kończy.

Robert Borowy

Fot. Daniel Adamski/Urząd Miasta w Gorzowie

Sniadanie_Biznesowe-DA-17.jpg
Sniadanie_Biznesowe-DA-22.jpg
Sniadanie_Biznesowe-DA-33.jpg
Sniadanie_Biznesowe-DA-49.jpg
Sniadanie_Biznesowe-DA-75.jpg