W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Dalidy, Juliusza, Łucji , 13 grudnia 2018

Wybór roweru nie jest wcale prostą sprawą

2018-07-19

Lech Piasecki to legenda polskiego i gorzowskiego kolarstwa. Jego lista sukcesów imponuje każdemu, kto choć trochę interesuje się sportem.

medium_news_header_22294.jpg

Kibice średniego i starszego pokolenia do dzisiaj wspominają triumf Lecha Piaseckiego w najbardziej prestiżowym w dawnych czasach Wyścigu Pokoju. W 1985 roku po wygraniu prologu w Pradze gorzowianin założył żółtą koszulkę, której nie oddał do mety w Berlinie. W tym samym sezonie został trzecim polskim kolarzem, który wywalczył szosowe mistrzostwo świata amatorów. Sukcesy te spowodowały, że pod koniec roku przeszedł na zawodowstwo i podpisał kontrakt na starty w zawodowej grupie Del Tongo Colnago. W 1988 roku został mistrzem świata zawodowców w wyścigu torowym na 5 kilometrów. W sumie, jako zawodowiec wygrał 56 wyścigów. W Tour de France przez dwa etapy był liderem, stawał na podium poszczególnych etapów także w Giro d’Italia. Karierę zakończył w1991 roku.

Mistrzowskie rowery

Jak na mistrza kolarstwa przystało Lech Piasecki pozostał przy rowerach. Może nie od razu po rozstaniu się ze sportem, ale od dziesięciu lat prowadzi najbardziej znany w Gorzowie sklep z wysokiej klasy sprzętem. Jak przyznaje, tworząc markę ,,Mistrzowskie Rowery’’ nadrzędnym celem było przygotowanie oferty na najwyższym poziomie dla każdego. Razem z tak znanymi potentatami jak Trek, Diamant czy Bontrager. To światowi liderzy produkcji rowerów oraz akcesoriów i odzieży.

- Postawiłem na rowery najwyższej klasy, ponieważ gorzowianie już się przekonali, że lepiej zainwestować trochę więcej w sprzęt mający dożywotnią gwarancję, który sprawdza się w każdych warunkach – mówi Lech Piasecki. – W Gorzowie jest mocno rozwinięta sieć punktów sprzedaży i usług rowerowych. Dla klientów jest to świetne rozwiązanie, bo mają szeroki wybór, także marek. Nasze miasto pod tym względem swego czasu było zacofane i dobrze, że to się zmieniło - uważa.

Zainteresowanie jednośladami w Gorzowie wzrosło z wielu powodów. Jednym z nich są znakomite warunki do uprawiania kolarstwa w każdym wydaniu. Mamy tereny płaskie, górzyste, leśne, a w samym mieście są dobre warunki do jazdy choćby w parkach.

– Bardzo fajnym szlakiem jest też dawna droga w kierunku Szczecina czy Skwierzyny . Po uruchomieniu trasy S-3 ta idąca teraz na Małyszyn albo Deszczno jest w miarę pusta i ciekawa do rekreacyjnej jazdy – podpowiada nasz mistrz.

Kierowcy zaczynają doceniać rowerzystów

Kolejnym atutem jest stała rozbudowa ścieżek rowerowych. Może nie zawsze inwestorzy czynią to w przemyślany sposób, ale dobrze, że coś się w ogóle ruszyło w tym kierunku.

- Zdecydowana większość nowych ścieżek nadaje się tylko do rodzinnej jazdy na rowerach turystycznych – uważa Lech Piasecki. – Na ścieżkach wybudowanych z kostki nie można jeździć szybko. Dlatego fajnie, że gorzowska policja ze zrozumieniem i życzliwością spogląda na tych, co jeżdżą na szosie. Zmienia się ponadto podejście kierowców aut do rowerzystów. Stają się bardziej wyrozumiali, a nawet w wielu przypadkach życzliwi. Zapewne ta zmiana wynika z tego, że coraz więcej kierowców lubi też rekreacyjnie jeździć na rowerach. Kiedyś kolega przyznał mi się, że do momentu, kiedy sam nie wsiadł na dwa kółka, bardzo się denerwował jako kierowca na rowerzystów – zaznacza.

Lech Piasecki uważa, że najlepsza ścieżka w Gorzowie znajduje się przy ulicy Koniawskiej. Jest ona na tym samym poziomie co jezdnia, została oddzielona jedynie linią i ważne, że jest asfaltowa. Istotnym plusem jest ponadto to, że chodniki oraz wyjazdy znajdują się po prawej stronie, dzięki czemu rowerzyści nie muszą co chwilę pokonywać krawężników i innych przeszkód.

– To jest ścieżka, o której możemy powiedzieć, że jest bezpieczna. Zarówno dla samochodów, jak i rowerzystów, bo nie znajduje się tuż przy samych posesjach. Jest to ważne, bo przykładowo na Wyszyńskiego ścieżka jest blisko bram i wyjazdów, chwilami strach tam jechać, bo w każdej chwili z posesji może wynurzyć się samochód – tłumaczy.

Czy w obliczu rosnącego zainteresowania gorzowian rowerami, jak też wykorzystywaniem tych jednośladów do poruszania się po mieście, rozsądnym działaniem byłoby uruchomienie stacji rowerowych? Temat ten był już wielokrotnie poruszany i – jak twierdzi Lech Piasecki - trudno jest o racjonalną decyzję.

- Nasze miasto jest położone na wzgórzach i przypuszczam, że gdybyśmy ustawili takie stacje, to chętnych na zjazd w dół do centrum by nie brakowało, gorzej byłoby z jazdą w drugą stronę, na wysoko położone osiedla. Tego rodzaju wypożyczalnie najlepiej sprawdzają się w miastach o mocno rozwiniętej sieci uczelni. U nas tych studentów jest niewielu. Dlatego mam wątpliwości co do tego pomysłu, ale jakiś pilotażowy program można byłoby kiedyś wprowadzić i w praktyce byśmy się przekonali, czy to ma sens – kończy.

Turystyczny, szosowy czy góral? Który lepszy?

Lech Piasecki przyznaje, że rosnące zainteresowanie gorzowian jazdą na rowerach, to również efekt zmiany w ostatnich latach stylu życia. Dzisiaj jazda rowerem, bieganie, chodzenie z kijkami jest czymś naturalnym, powszechnym.

– Dawniej, jak ktoś biegał był uważany za dziwaka. Dzisiaj biegają ludzie w różnym wieku, o różnych sylwetkach, bo nie brakuje takich przy tuszy, którzy jednak chcą poprawić sylwetkę. Rower też świetnie nadaje się do uprawiania sportu, ale nie tylko. W dzisiejszych realiach trudności poruszania się po mieście rower jest bardzo dobrym i szybkim środkiem komunikacji – wyjaśnia.

Nasz dwukrotny były mistrz świata i ekspert od rowerów podkreśla, że ten jednoślad powoli staje się dla wielu narzędziem amatorskiego uprawiania kolarstwa. Przykładem tego jest rosnące zainteresowanie zakupami rowerów szosowych. – Niekiedy ciężko jest się przekonać do takich rowerów, bo to już jest inny styl jazdy, ale kiedy już ktoś się zdecyduje szybko zauważa jego walory – tłumaczy.

Swoją drogą wybór idealnego pod siebie roweru wcale nie należy do rzeczy prostej. Trzeba najczęściej zdać się na opinię specjalistów. Lech Piasecki jest jednym z najlepszych znawców tematyki i – jak mówi – wybór roweru zależy od udzielenia sobie odpowiedzi na pytanie, do czego są nam potrzebne te dwa kółka?

- Jeżeli będę chciał pojeździć wyłącznie rekreacyjnie po mieście czy w nietrudnym terenie na utwardzonych odcinkach, wybieram rower miejski z pełnym wyposażeniem – kontynuuje. – W przypadku, gdy będę chciał częściej jeździć nad jezioro, po lasach, parkach, to najlepiej sięgnąć po popularnego ,,górala’’. Osoby wyższe powinny mieć rower na kołach o średnicy 29 cali, te niższe zaś mniejsze na kołach 27,5 cala. Jeżeli chcemy mieć coś szybszego ,,uniwersalnego’’, to stawiamy na rower trekkingowy, zaś dla miłośników szybkiej, dynamicznej jazdy polecam wspomniany rower szosowy. Klasyczna wyścigówka jest na bardzo wąskich oponach i świetnie nadaje się do startów w zawodach szosowych – wyjaśnia, zaznaczając jednocześnie że wymieniony tu podział jest bardzo ogólny.

Z rowerami jest jak z samochodami

Za rowery wysokiej jakości trzeba nieco głębiej sięgnąć po kieszeni. Jak mówi nasz rozmówca, w przypadku chęci zakupu wysokiej klasy sprzętu nie należy nadmiernie oszczędzać. W marketach można kupić rower już za kilkaset złotych, w profesjonalnych sklepach ta cena jest nieco wyższa.

- Taki podstawowy, ale markowy już rower można kupić za 1.800-1.900 złotych, natomiast jestem zdania, że jeżeli decydujemy się już na tak poważny zakup postawmy na coś lepszego. Na coś co ma lepsze komponenty, różnego rodzaju wzmocnienia, które gwarantują bardziej komfortową jazdę, jak i wyższy poziom wytrzymałości i precyzji działania. Przy droższych rowerach nieco więcej zapłacimy jednorazowo, ale potem będziemy mieli przez lata wyższy poziom satysfakcji z jazdy, jak też gwarancję mniejszej awaryjności, a w konsekwencji niższych wydatków na ewentualne remonty – tłumaczy.

Rozpiętość cenowa jest spora, bo wszystko zależy od klasy roweru jak i osprzętu. Jak jednak zapewnia Lech Piasecki, dzięki tej rozpiętości każdy zainteresowany jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

- Z rowerami jest jednak jak z samochodami. Ktoś ma kaprys kupić sobie auto za pół miliona, bo dobrze się w nim czuje, a ktoś kupi za 50 tysięcy i również będzie wygodnie jeździł. Dlatego nasza oferta jest skierowana dla wszystkich – dodaje.

Sprzedawcy trzeba spojrzeć w oczy

Kolejną radą, jaką się dzieli z nami były mistrz kolarstwa, to wybór miejsca zakupu rowerów i osprzętu. Zauważa on, że nawet w tej branży rozwinęła się sprzedaż internetowa, ale lepiej wybierać tradycyjne formy kupna.

- Może jestem człowiekiem starej daty, ale zawsze wole pójść do sklepu, głęboko spojrzeć sprzedawcy w oczy i wtedy podjąć decyzję o zakupie – twierdzi. – W przypadku rowerów mówimy o trzech istotnych rzeczach. Jest to towar, który przed zakupem należy dotknąć, sprawdzić, może nawet w praktyce. Druga sprawa to wybór roweru pod konkretną osobę, która będzie na nim jeździła. Mam tutaj na myśli choćby wzrost. Często kupujący o tym nie wiedzą, że jest to bardzo ważny element wyboru. Trzecia sprawa to reklamacje. Jeżeli kupuję towar w sklepie łatwiej jest mi potem do niego powrócić w przypadku jakiś problemów. Proszę mi wierzyć, że sporo przychodzi do nas ludzi z rowerami kupionymi przez Internet i różnią się one od towaru tak naprawdę zamówionego. Następna sprawa, sprzedawca internetowy najczęściej chce się pozbyć tego, co mu zalega na półkach. Jeszcze inny plus zakupu roweru w sklepie, to późniejszy odpowiednio wysokiej jakości serwis – kończy.

Robert Borowy

Apel do wszystkich

Rowerzysto - używaj kasku, ubieraj się tak, aby być widocznym, stosuj oświetlenie nawet podczas jazdy w ciągu dnia, nie używaj słuchawek, stosuj zasadę ograniczonego zaufania do kierowców samochodów nawet jeśli masz pierwszeństwo.

Kierowco - wyprzedając rowerzystę zachowaj odstęp minimum 1,5 m, nie trąb tylko zasygnalizuj delikatnie klaksonem, że wyprzedzasz, najlepiej siądź na rower a zrozumiesz i zaczniesz szanować rowerzystów.