W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Bogusława, Jagody, Katarzyny , 22 marca 2019

Zapanować nad tysiącami przedmiotów nie jest łatwo

2018-12-16

Specjalistyczne narzędzia, elementy do bram, do mebli – tysiące różnych rzeczy potrzebnych w pracach remontowych, ale i nie tylko można kupić w Metalplaście.

medium_news_header_23547.jpg

To rodzinna firma, jedna z nielicznych, jakie się na lokalnym rynku ostały.

- Kiedy przyszedł przełom demokratyczny, zdałem sobie sprawę, że pora zlikwidować sieć sklepów, jakie miałem wówczas rozsiane na całych Ziemiach Zachodnich. Nie wiem, kto mnie natchnął tą myślą, ale wiedziałem, że to trzeba zrobić, że jak się na ten krok nie zdecyduję, to firmy nie będzie – mówi Augustyn Wiernicki, który wybudował Metalplast i obecnie prowadzi go wraz z żoną Zofią i synem Jackiem. Dość dodać, że Metlaplast jest jedyną taką firma w Gorzowie i jedną z nielicznych w skali kraju. – Fakt, działamy poza sieciami – mówi A. Wiernicki.

Od kiosku do wielkiego i nowoczesnego sklepu

Augustyn Wiernicki przygodę z biznesem zaczynał jeszcze w latach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Życie jednak tak mu się potoczyło, że nie z własnej woli został bez pracy i zdecydował się z żoną osiedlić w Gorzowie. Tu imał się różnych prac, ale tak naprawdę początkiem dzisiejszego Metalplastu był mały kiosk u zbiegu ulic Mieszka I i Słowackiego. I taki był początek jednej z bardziej znanych obecnie gorzowskich firm – Przedsiębiorstwo Handlowo-Produkcyjne ,,Metalplast-Meblopol’’.

- To był strzał w dziesiątkę – opowiada pan Augustyn. – Wiadomo, na rynku nie było towarów, potrzeby ludzi były ogromne, a ja przyjąłem zasadę, że będę sprzedawał wszystko, czego potrzebują klienci. Poza spożywką, bo ku temu nie było warunków, handlowałem głównie artykułami przemysłowymi, gospodarstwa domowego, upominkami i pamiątkami. Pierwszą zasadą handlu jest to, że masz sprzedawać to, co ludzie chcą kupić, a nie to co, ci się podoba – akcentuje.

W sklepiku pracowała żona, Augustyn Wiernicki jeździł po kraju w poszukiwaniu asortymentu do sprzedaży. I tak małymi kroczkami budowała się firma, która dziś mieści się przy ul. Garbary. To także wówczas zaczęła powstawać sieć, którą po zmianie ustrojowej z bólem serca, ale jednak sam twórca likwidował. – Moi pracownicy oskarżyli mnie wówczas o działanie na szkodę firmy. Nikomu się w głowie nie mieściło, że można chcieć likwidować takie sklepy – wspomina Augustyn Wiernicki.

Ale czas pokazał, że decyzja ze wszech miar był słuszna. – Firma okrzepła, kapitał został skoncentrowany w jednym miejscu. Proszę spojrzeć, co się stało choćby z gorzowskimi firmami, które się nie pozbyły swoich sieci. Już ich dawno nie ma – mówi Augustyn Wiernicki.

Zagrożenie ze strony marketów

Drugim kryzysowym momentem, a za tym i chwilą prawdy dla Metalplastu stało się wejście na polski rynek dużych sieci sklepów budowlanych. I znów Augustyn Wiernicki nie opuścił rąk, tylko postawił na dystrybucję metaloplastyki ogrodzeniowej, automatyki do bram. – Wtedy wprowadziliśmy też ofertę różnych rzeczy niezbędnych przy budowie ogrodzeń, ale i narzędzi. Trzeba było nieustannie analizować otoczenie gospodarcze, jak i własny biznes. Drogą do sukcesu jest bowiem nieustanna analiza, nieustanne badanie rynku, stosowanie jak najnowocześniejszych rozwiązań – mówi prezes Wiernicki.

Konie są dwa, reszta się wlecze

Gorzowski Metalplast jest w chwili obecnej najsilniejszą w regionie firmą w swojej branży. – Obecnie mamy w ofercie handlowej ponad 30 tys. produktów. No i aby skutecznie tym zarządzać, nie pogubić się w gąszczu różnych rzeczy, musimy stosować odpowiednie systemy informatyczne. No i to już jest domena mego syna Jacka, który skończył Akademię Ekonomiczną, podobnie jak i ja. On się tym zajmuje, zresztą jak widać, skutecznie – mówi Augustyn Wiernicki.

Jak sam mówi, wyznaje jedna zasadę. – W Gorzowie w każdej branży ciągną tylko trzy, cztery konie. Reszta się wlecze. To jak z zaprzęgiem. Więcej koni nie pojedzie. Wszystkie mniejsze firmy w danej branży działają na granicy wegetacji. Takie jest smutne i bezwzględne prawo rynku – mówi.

I dlatego zawsze stara się wyprzedzać konkurencję o krok, o dwa. – Patrzymy na konkurencję, podpatrujemy ich rozwiązania. Zresztą oni też to robią. W handlu to nic niezwykłego. Zawsze jednak staram się, aby być na przedzie – podkreśla prezes Wiernicki.

Marzenie o sieci

Firma od początku stawiała na polskich producentów, polską produkcję i tym też się wyróżnia na rynku. Marzeniem prezesa byłoby, aby wszystkie rzeczy, jakimi handluje, były polskiego pochodzenia, ale w obecnych czasach to nie jest możliwe. – Sprowadzamy coś około 25-30 procent asortymentu. To i tak nie jest dużo w porównaniu z sieciami – mówi. Metalplast współpracuje z firmami włoskimi, czeskimi, austriackimi, holenderskimi oraz chińskimi.

Firma ma bardzo stabilną sytuację na rynku. Na tyle stabilną oraz wyrobioną markę, że panowie Wierniccy zaczynają myśleć o sieci. – Taka jest konieczność. Kto stoi w miejscu, ten się nie rozwija. Mój syn już wie o tym od dawna, że trzeba myśleć o rozwoju w tę stronę – mówi Augustyn Wiernicki, ale o szczegółach na razie jeszcze nie za bardzo chce rozmawiać.

Markę firmy, jej stabilność, rzetelne podejście do klienta, oferowanie bardzo dobrego towaru doceniają klienci. Wystarczy co jakiś czas zajrzeć na Garbary. Z małego sklepu z bocznym wejściem dziś zrobiła się wielka przestrzeń handlowa, gdzie do właściwego działu pomagają trafić wskaźniki. A jak kto się i tak zagubi, zawsze może liczyć na personel, kolejne ogniowo sukcesu firmy.

roch