W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Biznes po gorzowsku »
Donata, Gizeli, Łukasza , 17 lutego 2019

Największym zainteresowaniem inwestorów cieszą się duże tereny

2019-01-23

Z Agatą Dusińską, dyrektorem Wydziału Obsługi Inwestora i Biznesu Urzędu Miasta Gorzowa, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_23822.jpg

- Jak dużo jest obecnie prowadzonych w mieście rozmów biznesowych z potencjalnymi inwestorami?

- W tej chwili prowadzimy sporo pilotaży inwestycyjnych oraz rozmów z inwestorami. Praktycznie w każdym tygodniu podejmowany jest kontakt, rozmowy, negocjacje. Biznes wymaga jednak ciszy, dlatego głośno o tym nie mówimy.

- Na czym dokładnie polega obsługa inwestorów, ich poszukiwanie?

- Żeby rozpocząć poszukiwania ciekawych inwestorów musimy mieć w ręku atrakcyjny teren inwestycyjny. Im atrakcyjniejsza jest działka, tym szersze jest portfolio klientów, z którymi można podjąć konstruktywne rozmowy. Dróg poszukiwania jest wiele. Między innymi przez instytucje nas wspierające. Współpracujemy z Polską Agencją Inwestycji i Handlu, Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, Departamentem Przedsiębiorczości w Urzędzie Marszałkowskim oraz z Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii.

- Na czym głównie polega ta współpraca?

- Głównie na wymianie informacji. Ważne są ponadto dobre relacje z inwestorami, którzy już działają na naszym terenie i zachęcają swoich handlowych partnerów do zainwestowania w Gorzowie. Przykładem może być Stilon, który ściśle współpracuje z nowym inwestorem Universal Fibers. Amerykanie między innymi z tego waśnie powodu postanowili ulokować swój biznes w Gorzowie. Ten system naczyń połączonych jest ważny, dlatego zwracamy szczególną uwagę na dużych inwestorów, bo oni zawsze przyciągają za sobą tych mniejszych.

- Coraz głośniej mówi się o braku terenów inwestycyjnych w Gorzowie. Czy naprawdę jest z tym problem?

- Rzeczywiście, w tej chwili mamy z tym spore kłopoty. Niedawno sprzedane zostały ostatnie działki w KSSSE. Dlatego prezydent Jacek Wójcicki poczynił kroki w celu utworzenia nowej strefy przemysłowej. W drugim kwartale bieżącego roku będziemy mogli wystawić na sprzedaż prawie 22 hektary przygotowanego terenu w rejonie ulicy Dobrej pod działalność usługową i logistyczną. Mimo że do ogłoszenia przetargu jest jeszcze trochę czasu oferta już cieszy się dużym zainteresowaniem klientów.

- Jakie tereny inwestycyjne budzą największe zainteresowanie inwestorów?

- W przypadku działalności produkcyjnej największym zainteresowaniem cieszą się duże tereny, przynajmniej 10-hektarowe, znajdujące się w pobliżu głównych ciągów komunikacyjnych. W przypadku Gorzowa mówimy tutaj o drodze S-3. Musi być również odpowiedni  plan zagospodarowania przestrzennego, mile widziane jest również uzbrojenie terenu.

- Czyli inwestowanie w tereny znajdujące się w pobliżu obecnej strefy przemysłowej Stilonu w kierunku Wawrowa nie jest działaniem opłacalnym?

- W przypadku takich działań cały transport musiałby być  skierowany wprost przez miasto, co byłoby zbyt uciążliwe dla mieszkańców.

- Jakie są najczęstsze oczekiwania ze strony inwestorów zgłaszających się do wydziału?

- Trochę się powtórzę. Obecnie klient oczekuje terenu w dobrej lokalizacji, najlepiej uzbrojony i dostępny od ręki.

- Na czym polega w wydziale funkcja „pilota inwestycyjnego’’?

- Już na etapie pomysłu każdy zainteresowany inwestowaniem w Gorzowie przedsiębiorca może liczyć na pomoc z naszej strony w postaci przydzielenia mu osoby prowadzącej. Towarzyszy ona inwestorowi i pomaga w trakcie całego procesu przygotowania i realizacji inwestycji. Zaczyna się od wyboru terenu. Inwestor przedstawia swoją wizję i otrzymuje możliwe warianty. Przy naszej pomocy, ale i też innych wydziałów odpowiedzialnych m.in. za pozwolenia na budowę czy ochronę środowiska podejmuje decyzję o wyborze miejsca inwestycji. Od tego momentu ,,pilot inwestycyjny’’ pomaga inwestorowi w załatwianiu wszystkich decyzji administracyjnych, starając się w razie potrzeby maksymalnie skracać procedury i czas ich załatwienia.

- Czy ta współpraca kończy się z chwilą rozpoczęcia przez inwestora działalności gospodarczej?

- Nie. Nawet jak już inwestycja dobiegnie końca, to i tak przedsiębiorca może liczyć na naszą pomoc w razie potrzeby. Nikt nigdy jeszcze nie został odesłany z naszego biura z kwitkiem. W ten sam sposób traktujemy zresztą firmy działające na rynku już od wielu lat.

- Gdyby miała pani ocenić w jakiej fazie rozwoju gospodarczego znajduje się nasze miasto, to co pani by powiedziała?

- Powiedziałabym, że w bardzo dobrej, a to co najlepsze ciągle jest przed nami.

- Jeżeli w najbliższym czasie przybędą kolejne firmy, to czy w mieście nie zabraknie rąk do pracy?

- Poważne firmy wchodzące ze swoją inwestycją najpierw dokonują badań rynkowych, także pod kątem rynku pracy. Wiedzą za jakie stawki mogą pozyskać dobrych pracowników, ponieważ mają bardzo dobrze rozwinięte działy kadr oraz szkoleniowe. Te drugie zajmują się przygotowaniem pracowników do pracy. Należy także wiedzieć, że główne rekrutacje zaczynają się dużo wcześniej od rozpoczęcia działalności firmy. To są procesy złożone, ale bardzo dobrze przemyślane.

- Jesteśmy w stanie przyciągnąć do Gorzowa przemysł wysokich technologii w sytuacji braku rodzimej kadry inżynierskiej?

- Słusznym założeniem jest dążenie do budowy takich kierunków nauczania na poziomie wyższym, aby można było szkolić w Gorzowie inżynierów. Wystarczy skupić się na wybranych obszarach, bo całego rynku nikt nie zaspokoi. Przez definicję ,,wysokie technologie’’ można rozumieć różne gałęzie innowacyjnego przemysłu i jako Gorzów nigdy nie wyspecjalizujemy się we wszystkim. Dlatego powinniśmy pójść w kierunku wybranych działań i nasza akademia takie starania czyni. Warto też pamiętać, że inwestorzy stawiający na wysokie technologie mają własną kadrę kierowniczą, która już na miejscu zatrudnia kadrę średniego szczebla i ją dokształca. W Gorzowie mamy firmy, w których pracuje nawet kilkadziesiąt inżynierów.

- Czy projekt pn. ,,Wspólna promocja gospodarcza Gorzowa Wielkopolskiego, Bogdańca, Deszczna, Kłodawy i Santoka” spełnia oczekiwania przedsiębiorców?

- Interesariuszami projektu są partnerskie gminy i firmy, które uczestniczą w promocji. Na ostateczną ocenę projektu zapewne przyjdzie jeszcze czas. Najważniejsze będą opinie przedsiębiorców, bo tak naprawdę to w ich stronę został skierowany projekt. Oczywiście mamy z nimi stały kontakt, rozmawiamy przy organizacji różnych imprez gospodarczych i jeżeli już na coś narzekają, to głównie na brak czasu. Wielu chciałoby uczestniczyć we wszystkich naszych ofertach, ale nie zawsze mogą.

- A co ten projekt daje bezpośrednio zainteresowanym gminom?

- Pozwala na stały rozwój. Z gminami współpracuje nam się bardzo dobrze. Dzięki realizacji tego zadania zacieśniliśmy kontakty, częściej ze sobą dyskutujemy i jednocześnie wypracowujemy rozwiązania i propozycje gospodarcze dla naszych przedsiębiorców.  

- Na ile udało się zrealizować przyjęte w promocji gospodarczej założenia?

- Jeżeli chodzi o założenia wprost wpisane w projekcie, z których zostaniemy potem szczegółowo rozliczeni, to na czoło wysuwa się uczestnictwo w targach krajowych i zagranicznych. W planie jest przynamniej pięć krajowych i tyle samo zagranicznych. Mamy za sobą uczestnictwo w siedmiu imprezach wystawienniczych. Pozostały jeszcze trzy i ich realizacja jest zaplanowana na pierwszy kwartał bieżącego roku. Zajmujemy się nie tylko tym, co jest wymagane przez instytucję zarządzającą, w tym przypadku przez Urząd Marszałkowski. Inicjujemy własne pomysły, które rodzą się w Wydziale Obsługi Inwestora i Biznesu. Ich realizacja przebiega bardzo sprawnie. Są to znane już śniadania biznesowe, ale i odbyte we wrześniu forum ,,Gorzowskiego Archipelagu Rozwoju’’ czy konkurs ,,Nawigator Biznesu’’.  

- Porozmawiajmy trochę o tych inicjatywach. Śniadania biznesowe każdorazowo gromadzą liczną rzeszę przedsiębiorców. Co dla nich jest ważniejsze: ciekawe prelekcje, które odbywają się w trakcie tych wydarzeń czy nawiązywanie kontaktów w kuluarach?

- Oba te elementy ze sobą współgrają i taki też jest cel spotkań. Po każdym śniadaniu zbieraliśmy informacje zwrotne, chcąc każde kolejne jeszcze lepiej zorganizować i okazało się, że tych uwag praktycznie nie ma. A skoro przedsiębiorcy są zadowoleni, to nie ma sensu niczego modyfikować. Poza drobnymi elementami, jak choćby właśnie na ich prośbę wydłużyliśmy czas na networking, czyli spotkania kuluarowe.

- Czy dotarły do pani informacje, że dzięki projektowi udało się połączyć nasze lokalne firmy ze sobą i dzisiaj one bardzo dobrze kooperują?

- Tak. O szczegółach trudno jest mi tutaj mówić, bo firmy takich informacji publicznie nie udzielają, ale wiem o wielu zawartych kontraktach. To nie wszystko. Zarówno nasz wydział, jak i urzędy gmin z nami współpracujące, dostają sporo próśb od przedsiębiorców, żeby pomóc im w znajdowaniu kontrahentów, z którymi chcą podjąć współpracę na naszym terenie. A że zdążyliśmy poznać wielu przedsiębiorców pomagamy w nawiązywaniu takich relacji. Jak wiadomo, dobry biznes opiera się na dobrych relacjach, które buduje się przez długi czas. Dzięki realizowanemu projektowi zapoczątkowaliśmy budowę tych dobrych relacji także pomiędzy przedsiębiorcami a urzędami. Teraz należy to już powoli rozwijać i zachęcać innych do współpracy. 

-  Ciekawą inicjatywą było zorganizowanie konkursu ,,Nawigator Biznesu MOF’’. Czy będzie on kontynuowany po zakończeniu projektu?

- Bardzo dobrą pracę w tym zakresie wykonuje Zachodnia Izba Przemysłowo-Handlowa, która od wielu lat wyróżnia działalność lubuskich przedsiębiorców na rynkach lokalnych Nam jednak brakowało podobnych wyróżnień na mniejszym obszarze. Pojawił się pomysł zorganizowania takiego konkursu, w którym szansę zaistnienia miałaby zarówno duże zakłady pracy, jak i te najmniejsze, często rodzinne. W tym roku planujemy drugą edycję gali, gdyż tego rodzaju formuła doceniania biznesu niesie wiele pozytywnego przekazu i stanowi dla wszystkich dobrą promocję.

- Dziękuję za rozmowę.

Fot. Łukasz Kulczyński