W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Elżbiety, Katarzyny, Klemensa , 25 listopada 2017

Za wysokie progi. Koszykarki ponownie dostają srogą lekcję

2017-11-02

Nie wiedzie się gorzowskim koszykarkom w tegorocznych rozgrywkach EuroCup. Doznały one czwartej porażki i są już praktycznie bez szans na dalszy awans.

medium_news_header_20052.jpg

Nikt przed sezonem nie zakładał awansu do kolejnej rundy. Chciano jedynie przypomnieć się koszykarskiej Europie oraz sprawdzić się na tle kilku silnych rywali. Okazuje się, że z obecną formą, ale i umiejętnościami jeszcze nie pasujemy do tej Europy, choć do zakończenia rywalizacji pozostały dwie kolejki i wciąż są szanse na zajęcie trzeciej pozycji w grupie, z której można jeszcze awansować przy dobrym bilansie.

W dzisiejszym meczu z Olympiakosem Pireus gorzowianki zagrały bardzo dobrze tylko w pierwszej kwarcie. Po rzucie Carolyn Swords nasze objęły prowadzenie, które z krótką przerwą utrzymały do końca kwarty. To była w ogóle najlepsza kwarta w meczu, choć w pierwszych minutach obie drużyny grały nerwowo, przez co długo mieliśmy niski wynik. W czwartej minucie było 4:4, a w szóstej 9:6. Dopiero potem zespoły się rozstrzelały i na krótką przerwę zeszły przy stanie 23:21 dla gospodyń.

Wszystko co złe zaczęło się w drugich dziesięciu minutach. Gorzowianki nagminnie traciły piłkę, nie mogąc poradzić sobie z agresywną obroną rywalek. Greczynki z kolei potrafiły zdobywać punkty po stratach.

– W sumie zdobyły tym sposobem 11 punktów i zyskały przy tym pewność gry – przyznał po meczu trener akademiczek Dariusz Maciejewski.

Dzięki trafieniu za trzy punkty w ostatniej sekundzie przez Darię Stelmach przewaga przyjezdnych zmalała do sześciu punktów (34:40) i pojawiła się nadzieja, że po zmianie stron gorzowianki zerwą się do bardziej żywiołowej gry i odrobią straty. Niestety, druga połowa w wykonaniu naszych dziewcząt była bardzo słaba. Nie radziły sobie one w żadnym elemencie, fatalnie grały w ataku, sporadycznie zdobywały punkty i spotkanie zakończyło się wysoką porażką.

- Był to dla nas bardzo trudny mecz, w którym miałyśmy zdecydowanie za dużo strat, a do tego nie mogłyśmy trafić nawet spod kosza w dogodnych sytuacjach – rozłożyła ręce Julia Rytsikawa.

Trener Maciejewski przyznał, że o tak wysokiej porażce zadecydowały nie tylko mniejsze umiejętności jego zawodniczek, ale i brak sił w drugiej połowie.

- Szkoda, że nie mogła zagrać chora Ola Pawlak, bo łatwiej byłoby rozłożyć te siły na podstawowe zawodniczki. Rywalki postawiły nam za twarde warunki, ale myślę, że gra Greczynek mogła podobać się widzom, którzy zajrzeli do naszej hali – dodał.

Robert Borowy

Fot. Dawid Lis

InvestInTheWest AZS AJP Gorzów - Olympiakos Pireus 56:85 (23:21, 11:19, 10:20, 12:25)

AZS: Swords 14, Spencer 9 (1x3), Rytsikawa 9, Szajtauer 8, Prezelj 5, Misiek 4, Stelmach 3 (1), Donders 2, Jaworska 2.

Olympiakos: Macaulay 24, Kaltsidou 18 (2x3), Spyridopoulou 12 (4), Chatzinikolaou 9 (1), Nikolopoulou 9 (1), Anderson 7 (1), Chalivera 3 (1), Sotiriou 2, Mazic 1, Stamati 0, Balta 0.