W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Brakowało nam w wielu momentach zgrania

2017-12-04

W ostatnim meczu ligowym zawodniczki InvestInTheWest AZS AJP długo nie potrafiły odskoczyć od rywalek z Siedlec.

medium_news_header_20321.jpg

Na szczęście w czwartej kwarcie gorzowianki powiększały z minuty na minutę  przewagę i ostatecznie pewnie zwyciężyły. Świetną partię rozegrała Carolyn Swords, którą doceniła zawodniczka gości Katarzyna Trzeciak mówiąc: „Swords zagrała doskonale i nie mogłyśmy jej powstrzymać, a w ostatniej kwarcie nasza gra sie całkowicie posypała".

Pomimo wygranej po gorzowskich zawodniczkach widać zmęczenie spotkaniami rozgrywanymi w europejskich pucharach. Potwierdziła to Aleksandra Pawlak, z którą rozmawialiśmy zaraz po niedzielnym spotkaniu.

- Wynik tego nie pokazuje, ale ciężki pojedynek rozegrałyście z drużyną z Siedlec. Zgadzasz się z tym?

- Bardzo ciężko nam szło. Widać, że trudy pucharów i meczy co trzy dni nas dopadają. Na szczęście dostaniemy teraz  dwa i pół dnia wolnego od koszykówki, co pozwoli nam się zregenerować.

- Według  Ciebie  udział w pucharach był potrzebny ?

- Powiem tak: z pewnością była to dodatkowa atrakcja i promocja dla miasta, a dla młodych zawodniczek szansa spróbowania europejskiego basketu. Nie ukrywam jednak, że mecze co trzy dnie były meczące. Doświadczenie jednak jest  bardzo cenne.

- Jak więc wyglądało to zderzenie AZS z europejską koszykówką, czy można było wyjść z grupy?

- Myślę, że nie było przepaści. Jedynym nieosiągalnym dla nas zespołem był Olimpiakos Pireus.  Natomiast w pozostałych meczach pokazałyśmy, że można powalczyć,  niewiele nam brakowało. Dobrą koszykówkę pokazałyśmy w meczach choćby z Rygą. Szansa, aby wyjść z grupy była, ale wiadomo, że mamy zespół w przebudowie, niektóre dziewczyny później dołączyły do nas. Brakowało nam w wielu momentach zgrania.

- Co  powiesz o zainteresowaniu pucharowymi rozgrywkami? Hale były wypełnione kibicami?

- W Turcji hala była prawie pusta, więcej kibiców było w Pireusie i w Rydze. Najwięcej  fanów oczywiście było w Gorzowie, nasi kibice nie zawodzą.

- Trzy spotkania wyjazdowe w europejskich pucharach za Wami. Był czas na zwiedzanie ?

- Miałyśmy tylko czas w Atenach. Zwiedziłyśmy Akropol, a tak to po meczach kolacja i rano  wcześnie  loty do domu.

- Na co stać nasz zespół w tym sezonie?

- Przede wszystkim chciałabym, abyśmy się znaleźli w pierwszej piątce po rundzie zasadniczej. Dlatego musimy koniecznie wygrywać mecze u siebie.

Przemysław Dygas