W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2018

Naszym zawodniczkom nie zabraknie serca do gry

2018-05-10

Rozmowa z Romanem Sondejem, wiceprezesem AZS AJP Gorzów

medium_news_header_21713.jpg

- Jak pan ocenia miniony sezon w wykonaniu naszych koszykarek?

- Początek seniorskich rozgrywek rozbudził nasze apetyty, potem jednak przyszło kilka porażek i musieliśmy zweryfikować nasze cele. Liga była bardzo wyrównana. Można powiedzieć, że nasze siódme miejsce w kraju to jest utrzymanie stanu posiadania z poprzedniego sezonu. Cieszy kolejny progres, jaki zaliczyły nasze młodzieżowe zespoły, które od lat są w ścisłej czołówce krajowej. Zaowocowało to rekordową liczbą powołań naszych dziewczyn do reprezentacji kraju we wszystkich kategoriach wiekowych. Jesteśmy jedynym klubem w Polsce, który może pochwalić się tak wielkim osiągnięciem. Z tego jesteśmy dumni. Po srebrnym medalu w kategorii U-22 przyszedł czas na walkę o kolejne medale w kategoriach U-16 i U-18.

- Priorytetem budowy składu na następny sezon było zatrzymanie w kadrze Pauliny Misiek. Ostatecznie to się nie udało. Dlaczego?

- Założyliśmy kilka wariantów budowy zespołu na kolejny sezon. Jednym z nich było zatrzymanie w zespole Pauliny Misiek oraz Julii Rytsikawy. To były zdecydowanie najwartościowsze zawodniczki poprzedniego sezonu. Paulina otrzymała od nas bardzo dobrą ofertę, która uwzględniała nasze możliwości budżetowe. Nie byliśmy jednak w stanie konkurować z warunkami, które zaoferowała Paulinie Gdynia. Przegraliśmy z prawami rynku.

- A jak wyglądała sprawa pozostania w klubie Magdy Szajtauer?

- Magda miała słabszy sezon, ale mimo to rozmawialiśmy z nią o tym, aby dalej reprezentowała nasze barwy. Tym bardziej, że jest naszą wychowanką. Magda postanowiła jednak zmienić otoczenie, upatrując w tym swoją szansę na dalszy rozwój sportowy. Szanując jej wybór, daliśmy jej wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu.

- Kto będzie więc reprezentował barwy AZS w następnym sezonie?

- Mamy właśnie potwierdzony kontrakt z Maryją Papową z Białorusi, a w ostatnich dniach podpisaliśmy także nową umowę z Julią Rytsikawą. Ważny kontrakt ma Słowenka Annamaria Prezelj, zostaje z nami Beata Jaworska. Ważną rolę w nadchodzącym sezonie ma odgrywać Daria Stelmach, która miała momenty dobrej gry w minionych rozgrywkach. Za chwilę siądziemy do rozmów z Kasią Dźwigalską, która wraca po urodzeniu dziecka. Chcemy w nadchodzącym sezonie postawić na polskie zawodniczki wychowane w naszym systemie szkolenia i dać szansę wyróżniającym się zawodniczkom grup młodzieżowych. Mamy tam wyjątkowo zdolną grupę młodych zawodniczek. Pracujemy też nad wzmocnieniami zagranicznymi.

- A czy była próba zatrzymania w klubie Carolyn Swords?

- Chciałbym powiedzieć, że nie wszystkie zawodniczki opuszczają nasz klub, tylko to my świadomie nie przedłużamy ze wszystkimi kontraktów. Swords jest jedną z takich zawodniczek, z którą postanowiliśmy się rozstać. Pomimo dobrych statystyk, którymi może się ona pochwalić w tym sezonie, to nie byliśmy z niej do końca zadowoleni. Potrzebujemy na tej pozycji bardziej mobilnej zawodniczki.

- Czy zakontraktowanie Natalie Hurst w miejsce Miah Spencer było dobrym rozwiązaniem i to akurat po jej znakomitym meczu z Polkowicami?

- Spencer faktycznie swój najlepszy mecz rozegrała z Polkowicami. Potrzebowaliśmy jednak wstrząsnąć drużyną, stąd poszukiwania zawodniczki bardziej doświadczonej, która wniosłaby większą jakość do naszej gry oraz zdobywałaby więcej punktów niż Spencer. Z pewnością Hurst spełniła nasze oczekiwania.

- W takim razie, jakie jeszcze zawodniczki mogą trafić do gorzowskiej drużyny?

- Zarząd klubu i sztab szkoleniowy rozmawiają o konkretach - o budżecie oraz o przyszłych wzmocnieniach. Jedno z drugim jest bardzo mocno powiązane. Dla nas to bardzo intensywny i ważny okres, od którego zależy przyszłość naszych drużyn. Co do zawodniczek myślę, że lada dzień będziemy mogli przedstawić nasz kolejny wybór.

 - Nie ma pan wrażenia, że bez większych nakładów finansowych AZS stanie się ligowym średniakiem?

- Zdajemy sobie sprawę, że bez większych nakładów finansowych gorzowska koszykówka nie będzie się rozwijała tak, jak by wszyscy tego chcieli. Drużyny naszych rywalek ciągle zwiększają swoje budżety. Nie pragniemy miejsc w środku ligowej tabeli. Chcemy iść do przodu, dlatego cały czas szukamy sponsorów. Chcemy też uporządkować sprawy finansowe w naszych relacjach z uczelnią.

- Czy w tym roku AZS ponownie wystąpi w europejskich rozgrywkach?

- Oczywiście. Udział w zmaganiach europejskich to duży prestiż dla klubu oraz promocja sponsorów i miasta w Europie. To również duże ułatwienie w negocjacjach transferowych z zawodniczkami. Nie oszukujmy się, bez europejskich pucharów nie mamy szans na zakontraktowanie ambitnych zawodniczek, o dużych umiejętnościach sportowych. A tylko takie nas interesują.

- Na co więc mogą liczyć gorzowscy kibice w nadchodzących rozgrywkach?

- Przede wszystkim chcemy osiągnąć stabilność finansową i małymi kroczkami iść do przodu. Nie możemy pozwolić sobie na rozrzutność, która mogłaby zakłócić funkcjonowanie klubu. Interesuje nas ambitny zespół, który zapewni widowiskową grę, a swoimi wynikami przyciągnie kibiców i kolejnych sponsorów. Nadal chcemy też doskonalić szkolenie we wszystkich kategoriach młodzieżowych. Gwarantujemy, że naszym zawodniczkom nie zabraknie serca do gry, a kibice będą świadkami ciekawych spotkań.

- Dziękuję za rozmowę

Przemysław Dygas

Fot. Robert Borowy