W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2020

Brawo, brawo, brawo! Taką koszykówkę chce się oglądać

2018-10-13

Gorzowskie koszykarki mocno weszły w tegoroczny sezon ligowy i zdobyły pierwsze punkty w Basket Lidze Kobiet.

medium_news_header_23018.jpg Laura Juskaite (z piłką) w swoim debiucie w gorzowskich barwach zdobyła 16 punktów

W pierwszym swoim spotkaniu podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego zagrały z Pszczółką Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin i pewnie zwyciężyły 87:69. Szkoleniowcy obu drużyn przyznali, że rozmiary wygranej gospodyń nie odzwierciedlały przebiegu pojedynku, ponieważ lublinianki długo starały się dotrzymywać naszym kroku, ale wyraźnie ,,pękły’’ w trzeciej kwarcie.

- Gratuluję trenerowi Maciejewskiemu i dziewczynom z Gorzowa wygranego meczu – mówił zaraz po ostatniej syrenie trener Wojciech Szawarski. - Ciężko było nam się przygotować do tego meczu, ponieważ nie mieliśmy wystarczającego materiału, gdyż był to pierwszy występ gorzowianek w tym sezonie. Dlatego skupiliśmy się na sobie i do pewnego momentu nie było źle. W trzeciej kwarcie przestał nam funkcjonować atak i pojawiły się straty, a gospodynie świetnie zaczęły te nasz błędy wykorzystywać. Wydaje mi się, że nie zasłużyliśmy na aż tak wysoką przegraną – dodał opiekun gości.

Pierwsze minuty stały pod znakiem lepszej gry lublinianek, które imponowały skutecznością. Nasze dobrze rozgrywały piłkę, ale pudłowały nawet w czystych sytuacjach i w trzeciej minucie było 10:4 dla gości. Kolejne siedem punktów stały się łupem akademiczek, które wyszły na prowadzenie 11:10. Od tego momentu gra stała się wyrównana. Raz prowadziły gospodynie, po chwili na prowadzenie wychodziły przyjezdne. W 14 minucie na tablicy wyników mieliśmy rezultat 27:26 dla miejscowych i był to ostatni tak naprawdę korzystny stan dla... Pszczółek. Od tego momentu nastąpił popularny odjazd gospodyń, które w krótkim czasie wypracowały ośmiopunktową przewagę (34:26). Potem  drużyny zdobywały punkty seriami i stąd raz było czterema dla akademiczek (38:34), po chwili dziesięcioma (40:30), by znowu zrobiło się zaledwie pięcioma punktami (40:35). Ostatecznie na przerwę drużyny zeszły przy stanie 43:37.

O losach spotkania tak naprawdę zadecydowały ostatnie minuty trzeciej kwarty, gdy koszykarki trenera Maciejewskiego wypracowały aż 16-punktową przewagę. W ostatniej kwarcie gra już się trochę uspokoiła, choć nie brakowało naprawdę fajnych i widowiskowych akcji. W gorzowskim zespole aż trzy koszykarki zaliczyły double-double. Sharnee Zoll-Norman miała 15 asyst i do tego rzuciła 14 punktów, Kyara Linskens zaliczyła po 12 punktów i zbiórek, zaś Ariel Atkins zdobyła aż 25 punktów i dołożyła 11 zbiórek. Duże brawa należały się także innym naszym zawodniczkom, w tym Laurze Juskaite czy Darii Stelmach. A przecież na parkiecie nie pojawiła się jeszcze Maria Papowa, która nie została zgłoszona do meczu z powodu drobnych dolegliwości zdrowotnych, ale siedziała na ławce rezerwowych i kibicowała koleżankom. 

Co prawda był to dopiero pierwszy mecz, ale widać w gorzowskiej drużynie spory potencjał. Jak powiedział zaraz po spotkaniu prezes klubu Krzysztof Kielec, z tej mąki musi być dobry chleb.

Robert Borowy

Fot. Bogusław Sacharczuk

InvestInTheWest Enea Gorzów – Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 87:69 (20:17, 23:20, 24:14, 20:18)

InvestInTheWest Enea: Atkins 25, Juskaite 16, Zoll-Norman 14, Linskens 12, Stelmach 8 oraz Prezelj 12, Dźwigalska, Rysikowa i Fikiel.

Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS: Kiesel 25, Rymarenko 16, Butulija 12, James 11, Adamowicz 5 oraz Mistygacz, Szajtauer, Vrancic i Poleszak.