W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2020

Komentarze po koszykarskiej inauguracji

2018-10-15

Udanie zainaugurowały nowy sezon koszykarki InvestInTheWest ENEA Gorzów, które w pierwszym meczu pokonały Pszczółki Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 87:69.

medium_news_header_23028.jpg

Gorzowianki dopiero pierwszy raz zagrały w nowym, mocno przemeblowanym ustawieniu, a na parkiecie odnosiło się wrażenie, jakby występowały zawodniczki świetnie się znające od wielu lat. Owszem, czasami jeszcze zdarzały się nieporozumienia, ale 17 strat naprawdę nie miało znaczenia w sytuacji, kiedy zespół grający na jeszcze przeciętnej w sumie skuteczności poniżej 50 procent potrafił zdobyć blisko 90 punktów. Oznacza to, że w tej drużynie jest ogromny potencjał. Dlatego z dużymi nadziejami możemy oczekiwać kolejnych występów gorzowianek. Najbliższy już w środę w Gdyni. Zanim jednak będziemy emocjonować się wieściami znad morza powróćmy jeszcze do wypowiedzi po sobotnim spotkaniu.

Dariusz Maciejewski (trener InvestInTheWest ENEA Gorzów): Uważam, że oba zespoły zagrały bardzo dobry basket, co musi cieszyć. Zwłaszcza, że była to dla nas inauguracja nowego sezonu, a hala ponownie została wypełniona żywo reagującymi kibicami. Lublinianki to naprawdę trudny rywal, z którym zapewne będziemy walczyli o miejsce w czołowej czwórce na koniec rundy zasadniczej. Mieliśmy w pamięci to, że w poprzednim sezonie dwukrotnie przegraliśmy z nimi. I to dosyć wyraźnie. Cieszę się jednak, że akurat z tym rywalem zagraliśmy pierwszy mecz w sezonie, ponieważ przeciwniczki postawiły nam bardzo trudne warunki i dopiero w drugiej fazie spotkania uzyskaliśmy wyższą przewagę. Zgodzę się z trenerem gości, że rozmiary naszego zwycięstwa, w porównaniu do tego co widzieliśmy na parkiecie, są zbyt wysokie, ale powiedziałem dziewczętom, że musimy cały czas grać agresywną koszykówkę. I one grały do końca twardo. Oczywiście to dopiero początek naszej walki o wysokie miejsce na koniec rozgrywek. Musimy parę rzeczy jeszcze poprawić, choćby w grze obronnej. Mamy tam za dużo bałaganu. W środę czeka nas bardzo trudne spotkanie w Gdyni. Sam jestem ciekawy, jak tam zagramy?

Wojciech Szawarski (trener Pszczółki Polski-Cukier AZS-UMCS): Gratuluję trenerowi Maciejewskiemu i dziewczynom z Gorzowa wygranego meczu. Ciężko było nam się przygotować do tego pojedynku, ponieważ nie mieliśmy wystarczającego materiału, gdyż był to pierwszy występ gorzowianek w tym sezonie. Dlatego skupiliśmy się na sobie i do pewnego momentu nie było źle. W trzeciej kwarcie przestał nam funkcjonować atak i pojawiły się straty, a gospodynie świetnie zaczęły te nasze błędy wykorzystywać. Wydaje mi się, że nie zasłużyliśmy na aż tak wysoką przegraną. Inną sprawą jest, że gorzowianki mają dzisiaj zupełnie inny zespół od tego, z którym dwukrotnie wygraliśmy w poprzednim sezonie. Powrót Sharnee Zoll-Norman do Gorzowa mocno odmienił tę drużynę. To prawdziwy generał, który doskonale kieruje zespołem.

Sharnee Zoll-Norman (rozgrywająca InvestInTheWest ENEA Gorzów): Jak na pierwszy nasz w tym sezonie mecz należy ocenić go pozytywnie. Uważam, że zagrałyśmy nieźle w obronie, ponieważ zmusiłyśmy lublinianki do popełnienia 17 strat. Nam też co prawda tyle się przytrafiło, ale bardziej cieszę się z dobrej gry ofensywnej. Miałyśmy 32 celne rzuty za dwa punkty oraz 9 za trzy punkty. Myślimy już jednak o środowym wyjeździe do Gdyni.

Julia Adamowicz (kapitan zespołu Pszczółki Polski-Cukier AZS-UMCS): Gorzowianki zagrały bardzo dobrze, wykorzystały każdą naszą słabość. Źle wracałyśmy do gry obronnej, miałyśmy za dużo prostych fauli, można nawet powiedzieć, że takich głupich. Starałyśmy się trzymać gospodyń, ale w pewnej chwili zabrakło sił. Musimy teraz popracować nad grą obronną. Czekają nas ciężkie mecze i musimy szybko wyciągnąć wnioski z tej porażki.

Robert Borowy

Fot. Bogusław Sacharczuk