W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Spóżniony finisz koszykarek. Gra defensywna do poprawki

2018-10-17

W drugim spotkaniu w Basket Lidze Kobiet koszykarki InvestInTheWest ENEA Gorzów przegrały na wyjeździe z Arką Gdynia 73:80.

medium_news_header_23058.jpg Agnieszka Fikiel w Gdyni zdobyła 10 punktów i zaliczyła tyle samo zbiórek, co jest jej pierwszym double-double w tym sezonie

Tak jak w sobotę podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego praktycznie rozstrzygnęły na swoją korzyść mecz z Pszczółką Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin w trzeciej kwarcie, tak w Gdyni właśnie ta część spotkania okazał się być niefortunna dla gorzowianek. Inną sprawą jest, że od początku ten pojedynek nie układał się naszym zawodniczkom. Dobitnym tego przykładem jest to, że gorzowianki ani razu nie prowadziły, a jedynie przez pierwszych… sześć sekund remisowały. Kiedy znana nam Paulina Misiek trafiła z rzutu osobistego i Arka wyszła na prowadzenie 1:0, to już tego prowadzenia nie oddała do ostatniej syreny. Pomimo tego były szanse na uzyskanie korzystnego wyniku.

Po słabym wejściu w mecz, przy stanie 5:0 dla miejscowych, pierwsze punkty dla akademiczek zdobyła Laura Juskaite, potem poprawiła Sharnee Zoll-Norman, ale kolejne minuty ponownie przebiegały pod dyktando Arki. Nasze grały nierówno, seriami zdobywały i traciły punkty. I kiedy zbliżały się już do rywalek brakowało tego jednego celnego rzutu na przełamanie. Po pierwszej kwarcie było 23:16, a na początku drugiej kwarty gdynianki dwoma trafieniami za trzy punkty uzyskały już przewagę 13 oczek (29:16). Dopiero od tego momentu przyjezdne zaczęły ciężko pracować i mozolnie odrabiały punkt po punkcie, by w 19 minucie doprowadzić do stanu 36:37. I znowu zabrakło przełamania, ale gra w tej fazie meczu dała nadzieję na lepszą postawę w drugiej połowie.

Niestety, po zmianie stron coś się zacięło w naszym zespole. Początkowo nie mogły one nic trafić, ale przynajmniej dobrze broniły. Potem nawet ten element siadł i od 23 minuty zaczął się najgorszy fragment spotkania. W pięć minut nasze straciły 22 punkty, same rzuciły tylko pięć. Kiedy na początku czwartej kwarty Arka prowadziła 74:55 wydawało się, że to już jest koniec. Niewiele jednak zabrakło a doszłoby do sporej niespodzianki. W trzy minuty gorzowianki zdobyły 12 punktów, nie tracąc żadnego. Potem zmniejszyły przewagę nawet do pięciu punktów na ponad dwie minuty przed końcem, miały przynajmniej dwie szanse zniwelowania kolejnych strat, ale ostatecznie nie udało im się odrobić tych kilku punktów.

O przegranej zadecydowała nie tylko bardzo chimeryczna gra, lecz słaba obrona. Gdynianki oddały o 11 rzutów z gry więcej, co przy wyższej dodatkowo skuteczności miało przełożenie na wynik punktowy. Do tego były skuteczniejsze w zbiórkach, miały zdecydowanie więcej asyst. Cieszy za to u nas postawa Annymarie Prezelj oraz Agnieszki Fikiel, które zagrały skutecznie. Rozczarowała tym razem Kyara Linskens, ale nie można mieć do niej większych pretensji, bo należało się spodziewać po Belgijce słabszego wejścia w sezon po powrocie z mistrzostw świata. Tak jak mówił już w sobotę trener Dariusz Maciejewski, najważniejszym zadaniem dla zespołu na najbliższy czas będzie poprawa gry obronnej. Stanowczo nasze popełniają za dużo prostych błędów.

Robert Borowy

Fot. Bogusław Sacharczuk

Arka Gdynia – InvestInTheWest ENEA Gorzów 80:73 (23:16, 22:24, 26:15, 9:18)

Arka: Cannon 24, Makurat 12, Misiek 10, Baltkojiene 10, Jurcenkova 8, Greinacher 7, Allen 5, Balintova 4, Podgórna, Stelmach.

InvestInTheWest Enea: Atkins 17, Prezelj 16, Zoll-Norman 14, Juskaite 14, Fikiel 10, Linskens 2, Stelmach, Rytsikowa, Dźwigalska.