W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Trener nie tupnął i punkty pojechały do Bydgoszczy

2018-12-02

W czwartek gorzowskie koszykarki minimalnie pokonały Artego Bydgoszcz, w niedzielę przegrały jednym punktem.

medium_news_header_23432.jpg Maria Papowa zdobyła aż 20 punktów, ale to do Agnieszki Szott-Hejmej należało ostatnie słowo

- Nie wiem co nas będzie czekało w niedzielę, ponieważ obie drużyny są tak wyrównane, że każdy scenariusz jest możliwy – mówił po pucharowym meczu trener Artego Tomasz Herkt.

Przypomnijmy, że kilka dni temu w czwartej kolejce gier grupowych EuroCup InvestInTheWest ENEA Gorzów wygrał z Artego po dogrywce 81:78. To wtedy w końcówce meczu spudłowała Agnieszka Szott-Hejmej, która po ostatniej syrenie długo nie mogła odżałować straconej szansy.

- Wiedziałem, że moja wychowanka mi tego nie zrobi, a żeby być pewnym, że nie trafi mocno tupnąłem w parkiet – żartował po spotkaniu trener akademiczek Dariusz Maciejewski. Tym razem chyba nie zdążył już tupnąć, gdyż to właśnie wychowanka gorzowskiego Stilonu w ostatniej sekundzie trafiła za dwa punkty, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść drużyny znad Brdy.

- Dopisało mi szczęście, choć wcześniej w dwóch meczach pucharowych tego szczęścia w ostatnich sekundach zabrakło. Teraz trafiłam i wygrałyśmy po bardzo wyrównanym meczu – krótko oceniła Agnieszka Szott-Hejmej.

Początek spotkania był po myśli gorzowianek, które w pierwszej kwarcie dominowały i w pewnej chwili prowadziły już 17:10. Bydgoszczanki szybko odrobiły cztery punkty, ale w drugiej kwarcie miejscowe cały czas mądrze broniły kilkupunktowej przewagi i na przerwę drużyny zeszły przy stanie 39:36.

Po zmianie stron podopieczne trenera Herkta szybko wyszły na prowadzenie 43:39 i grając w tym fragmencie naprawdę bardzo konsekwentnie oraz skutecznie rozpoczęły powiększanie przewagi. Kiedy było już 57:47 w miejscowym obozie wszyscy mieli nietęgie miny, ale nikt nie miał zamiaru się poddawać. Na osiem minut przed końcem mieliśmy 12 punktów różnicy na korzyść Artego (63:51), ale po kolejnych czterech minutach zrobiły się już tylko dwa punkty (69:67). Przy ogłuszającym dopingu publiczności Kyara Linskens doprowadziła do remisu 69:69, a po chwili wykorzystała jeden rzut osobisty i gorzowianki ponownie objęły prowadzenie.

Bardzo nerwowe było 150 ostatnich sekund spotkania. Od stanu 72:72 żadnej z drużyn długo nie udawało się zdobyć jakichkolwiek punktów. Dopiero 14 sekund przed ostatnią syreną Agnieszka Fikiel wykorzystała jeden rzut osobisty i akademiczki prowadziły 73:72. Z kolei w ostatniej sekundzie rzucała Dragana Stankovic, ale nie trafiła. Piłkę zebrała Agnieszka Szott-Hejmej i od razu rzuciła. Ta zatańczyła na obręczy i wpadła już po syrenie, lecz zgodnie z przepisami punkty zostały zaliczone, gdyż rzut został oddany jeszcze w trakcie czasu gry.

- Los tym razem uśmiechnął się do bydgoszczanek, choć na pewno moje zawodniczki źle zagrały trzecią kwartę, co spowodowało, że w czwartej musiały mocno gonić, żeby podjąć jeszcze walkę. Mimo to były bardzo bliskie zwycięstwa, zabrakło tego łutu szczęścia – powiedział Dariusz Maciejewski.

RB

InvestInTheWest ENEA Gorzów – Artego Bydgoszcz 73:74 (17:14, 22:22, 10:21, 24:17)

InvestInTheWest ENEA: Papowa 20, Linskens 11, Zoll-Norman 4, Atkins 4, Stelmach 2 oraz Prezelj 13, Fikiel 7, Rytsikowa 6 i Juskaite 6.
Artego: Międzik 20, Stankovic 12, Morrison 12, Szott-Hejmej 9, McBride 5 oraz Radocaj 12,

Poboży 4 i Kuczyńska.