W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Bernarda, Sabiny, Samuela , 20 sierpnia 2019

Apetyty były większe. Teraz jednak wszystkie siły na ligę

2019-02-06

Koszykarki InvestInTheWest Enea Gorzów po porażce z Lyon Asvel Feminin 67:81 pożegnały się z dalszym udziałem w rozgrywkach EuroCup. To była w sumie fajna przygoda naszej drużyny, dlatego raz jeszcze powracamy do ostatniego meczu.

medium_news_header_23943.jpg Fot. Robert Borowy Nie udało się Sharnee Zoll-Norman poprowadzić gorzowianek do dalszej fazy rozgrywek EurCup

Po niewielkiej przegranej w pierwszym meczu we Francji sympatycy basketu liczyli, że gorzowianki będą w stanie na własnym parkiecie pokonać przeciwnika i awansować do kolejnej rundy.

- Przed meczem naszym głównym celem było przede wszystkim ograniczenie Plouffe, która zrobiła nam wiele krzywdy w pierwszym meczu oraz Clark - powiedziała Daria Stelmach.

Gorzowianki do przerwy w niczym nie ustępowały rywalkom i długimi momentami prowadziły, aby nawet w pewnym momencie drugiej kwarty odrobić straty z Lyonu i wyjść na prowadzenie 31:22. Rywalki jednak nie załamały się i szybko zmniejszyły straty, a na przerwę gorzowianki schodziły tylko z jednym punktem przewagi. W drugie połowie grające praktycznie cały czas tylko szóstką zawodniczek gorzowianki nie sprostały Francuzkom. Trener gości Valery Demory szybko rozszyfrował schematy gry gorzowskiej drużyny, a jego zawodniczki stale realizowały taktykę podwajania naszej rozgrywającej Sharnee Zoll- Norman oraz nie powalały na łatwe pozycje strzeleckie Ariel Atkins. Dodatkowo trener gości przemeblował w przerwie ustawienie pierwszej piątki i wprowadził do gry trzy nowe zawodniczki.

- Myślę, że zawiodła nasza skuteczność w trzeciej kwarcie oraz zmęczenie, gdyż mecz był bardzo szybki i intensywny, a grało tylko sześć, siedem zawodniczek. Mimo, że stosowałyśmy różne systemy obronne to nie zdołałyśmy pokonać Francuzek – dodała Stelmach.

Mimo stałej presji ze strony Francuzek dobry mecz rozegrała Zoll-Norman, która zdobyła najwięcej punktów dla akademiczek. Z niezłej strony pokazała się również Laura Juskaite. Więcej oczekiwaliśmy po Atkins oraz Marii Papowej, która szybko złapała trzy przewinienia i musiała grać ostrożniej w defensywie. Dopiero pod koniec spotkania, w obliczu ciężkiego meczu ligowego z wiceliderem, na parkiecie zobaczyliśmy gorzowskie wychowanki Stelmach oraz Katarzynę Dźwigalską. Polki jednak nie zdołały zapisać się w protokole meczowym jakimikolwiek zdobyczami punktowymi. Mimo odpadnięcia z dalszych rozgrywek z obozu gorzowskiego dało się słyszeć głosy, iż dotarcie do fazy pucharowej to mimo wszystko sukces. Podobne zdanie wyraziła nasza młoda koszykarka.

- Nie każdy zespół może uczestniczyć w europejskich pucharach, dla nas to była fajna przygoda, nowe doświadczenia i pojedynki z silnymi rywalami, z którymi toczyłyśmy wyrównany bój, teraz dla nas najważniejsza jest już liga - zakończyła Stelmach.

Pierwszy miesiąc 2019 r. nie był najlepszy dla gorzowskich koszykarek, które odniosły tylko jedno zwycięstwo w lidze z beniaminkiem z Gdańska, zresztą po ciężkiej przeprawie. W pozostałych meczach nasz zespół zanotował same porażki, w tym w Pucharze Polski, w dwóch starciach z rywalem z Lyonu oraz w lidze w Lublinie. Na szczęście zła passa została przerwana z początkiem nowego miesiąca i podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego zanotowały cenne zwycięstwo na własnym parkiecie z wiceliderem z Gdyni. Miejmy nadzieję, że gorzowianki po tym triumfie wkroczą na ścieżkę zwycięstw w lidze, tym bardziej, że trzy kolejne spotkania rozegrają z drużynami z dolnych rejonów tabeli.

Przemysław Dygas