W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Jarosława, Konrada, Selmy , 21 kwietnia 2019

Potencjał kadrowy jest spory, ale to rywale są na razie lepsi

2019-03-18

Po sobotniej porażce koszykarek InwestInTheWest ENEA Gorzów z CCC Polkowice (75:88) z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego zakończą fazę zasadniczą dopiero na siódmej pozycji.

medium_news_header_24280.jpg

Przegraną z aktualnymi mistrzyniami Polski można było wkalkulować, ale martwi co innego. W rundzie rewanżowej na sześć spotkań (siódme w Toruniu gorzowianki zagrają w najbliższą sobotę) z zespołami, które wystapią w play off akademiczki przegrały pięć. Jedyne zwycięstwo zanotowały we własnej hali z Arką Gdynia. Jesienią ten bilans był nieco lepszy (3 zwycięstwa, 4 porażki), co nie zmienia opinii, że faza zasadnicza tak naprawdę nie wyszła naszej drużynie. I nie chodzi tylko o bardzo daleką pozycję, ale i powtarzające się te same błędy, czego efektem było kilka przegranych niewielką różnicą punktową. Najbardziej jednak martwi, że hala przy ul. Chopin przestała być twierdzą. Cztery porażki w dotychczasowych 11 meczach dla jednych nie stanowi problemu, dla innych to sporo, nawet jeżeli uwzględnimy, że z Artego Bydgoszcz gorzowianki straciły wygraną równo z syreną, kiedy to piłkę do kosza dobiła Agnieszka Szott-Hejmej.

Do rozpoczęcia fazy play off pozostały niespełna trzy tygodnie. To będzie bardzo ważny czas dla sztabu szkoleniowego i samych zawodniczek. W tym okresie mają one do rozegrania jeszcze trzy spotkania, ale tak naprawdę wyniki będą tutaj sprawą drugorzędną. Liczyć się będzie co innego. Optymalne przygotowanie drużyny do ćwierćfinałowej batalii zapewne jedną z drużyn pomorskich. Wszystko wskazuje na to, że akademiczki zmierzą się z Energą Toruń lub Artego Bydgoszcz. Trener Maciejewski już wcześniej przyznał, że teraz wszelkie kalkulacje i inne elementy schodzą na drugi plan a liczy się walka o wszystko. Po sobotnim meczu z CCC Polkowice zauważył, że w grze jego zespoły widać sporo elementów pozytywnych.

- Nikt nie lubi przegrywać, ale nie jestem po meczu z mistrzyniami Polski załamany – zaczął. – Polkowiczanki pokazały wielką siłę, zagrały na bardzo wysokim poziomie, natomiast w postacie mojej drużyny zauważyłem sporo pozytywnych elementów. Momentami byliśmy jednak równorzędnym partnerem, pokazaliśmy sporo młodzieńczej fantazji. Nie ustępowaliśmy zaangażowaniem, mentalnym podejściem. Trochę nasza gra posypała się po przerwie i przez to przegraliśmy – dodał.

Porażka z mistrzyniami nabierze innych walorów, jak gorzowianki będą potrafiły wyciągnąć wnioski. I nie tylko z tego spotkania, ale z wszystkich wcześniejszych, gdyż teraz zacznie się gra o uratowanie sezonu. Nie wejście do strefy medalowej zostanie odebrane w kategoriach porażki. Mocnego rozczarowania, bo wydawało się i dalej wydaje się, że potencjał kadrowy jest spory. Spójrzmy zresztą na niektóre mecze. Skoro gorzowianki potrafiły pewnie wygrać we Wrocławiu, do ostatnich sekund walczyć w Polkowicach, w Bydgoszczy poległy dopiero po dogrywce, a w Krakowie w normalnym czasie gry, ale tylko trzema punktami, to widać, że stać je dosłownie na wszystko. Niektórzy odnoszą nawet wrażenie, żę naszym zawodniczkom łatwiej gra się na wyjazdach niż we własnej hali. Jeżeli tak, to zajęcie dalszego miejsca po fazie zasadniczej może – paradoksalnie – pozytywnie wpłynąć na rundę play off, bo i obciążenie będzie mniejsze i więcej meczów wyjazdowych.

Na razie czekamy jeszcze na dokończenie rundy zasadniczej i od kwietnia będziemy emocjonować się walką o medale.

Robert Borowy

Fot. Bogusław Sacharczuk