W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Koszykarki ponownie powalczą o medal. Piąty w historii miasta

2019-04-08

Po ośmiu latach, czasami bardzo trudnych, gorzowskie koszykarki zameldowały się w strefie medalowej.

medium_news_header_24487.jpg Fot. Bogusław Sacharczuk Ariel Atkins (z piłką) w czterech meczach play off z Energą Toruń w sumie zdobyła 83 punkty

Dotychczasowy bilans gier w najlepszej czwórce sezonu to dwa srebrne i dwa brązowe medale oraz jedno czwarte miejsce. Czym zakończy się szósty występ na tym etapie rozgrywek?

Po rundzie zasadniczej niewielu znawców kobiecego basketu dawało szanse gorzowiankom na przebrnięcie pierwszej fazy play off. Nasz zespół trafił na drugą w tabeli Energę Toruń, rywala bardzo niewygodnego. Czy jednak pokonanie ekipy trenera Štefana Svitka jest sensacją? Zdania są podzielone. Faktem jest, że w tym roku rywalizacja w fazie zasadniczej w Basket Lidze Kobiet była bardzo wyrównana. Owszem, dosyć szybko nastąpił podział na drużyny walczące o pierwszą ósemkę i pozostałe, ale te w ósemce prezentowały tak wyrównany poziom, że poza może lubliniankami każda mogła zająć miejsce w czołówce, jak i w okolicach siódmego. Spójrzmy zresztą na dorobek punktowy drugiej Energi i siódmego InvestInTheWest ENEI. Torunianki zebrały o pięć punktów więcej od naszych dziewcząt. Niby znacząca różnica, ale kiedy zwrócimy uwagę, ile to podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego przegrały spotkań różnicą tak naprawdę jednego-dwóch celnych rzutów, to okaże się, że tych zwycięstw mogło być o kilka więcej i wtedy gorzowianki zapewne uplasowałyby się w czubie tabeli. Dlatego wszystko co działo się przez ostatnich kilka miesięcy tak naprawdę nie miało większego znaczenia a zespoły przystępowały do play off z czystymi kartami.

- W pewnym momencie poddaliśmy rundę zasadniczą, ale cały czas wierzyliśmy w swoje umiejętności – mówi Dariusz Maciejewski, trener InvestInTheWest ENEA. – Nie miało już większego znaczenia, czy zajęlibyśmy trochę wyższe miejsce, bo wszystkie zespoły są tak wyrównane, że z każdym trzeba walczyć o wszystko. W ostatnich tygodniach pracowaliśmy już z myślą o fazie play off. Zarówno w sferze mentalnej, jak i pod kątem budowy wytrzymałości fizycznej, ale także sporo czasu przeznaczyliśmy na opracowanie odpowiedniej taktyki. Cieszę się, że ta cała praca przyniosła efekt w postaci awansu do czwórki najlepszych – podkreślił.

Od początku sezonu widać było, że gorzowski zespół posiada plejadę bardzo zdolnych dziewcząt, ale tylko w pojedynczych meczach na parkiecie był widoczny zespół. I to przyczyniło się do tego, że kibice często oglądali nieskoordynowaną grę, pozbawioną dyscypliny taktycznej. Niektórym może to się podobało, bo było efektownie, ale czasami przynosiło odwrotny skutek w postaci bardzo słabych występów. Do tego akademiczki w tym sezonie mają wyjątkowo duże problemy we własnej hali, co pokazały także mecze z toruniankami. Na wyjeździe nasze koszykarki odniosły dwa zwycięstwa, u siebie najpierw przegrały, potem się mocno męczyły. Inna sprawa jest, że druzynę dopadły również kontuzje. W decydujących meczach w Gorzowie zabrakło Julii Rytsikawy, Darii Stelmach, a Maria Papowa grała z kontuzją i była wykorzystywana dosyć oszczędnie, chwilami nie miała już sił, ale swoimi akcjami naprawdę dużo pomogła drużynie.

- Nie byliśmy przygotowani na tyle urazów, w pewnym momencie musieliśmy zaryzykować wystawieniem Laury Juskaite na pozycję nr 3. Początkowo jej nie szło, w szatni nawet się z nerwów popłakała, ale po przerwie zagrała fenomenalnie i poprowadziła nas do wygranej – zwrócił uwagę trener.

Na etapie rywalizacji pucharowej liczy się w pierwszej kolejności determinacja. Kto zacznie się nad sobą rozczulać ten z góry zakłada, że nie jest w stanie walczyć. Dlatego gorzowiankom należą się głośne brawa za wolę walki i pokazanie profesjonalizmu w najważniejszym momencie sezonu. Podkreśliła to również Sharnee Zoll-Norman, która była dumna z koleżanek. Zwróciła uwagę, że nawet jak któraś narzekała na zdrowie, to nie chowała się plecy innych tylko walczyła twardo do końca. Jak choćby Maria Papowa.

- Najpierw doznała kontuzji pleców, potem kolana, ale póki miała siłę walczyła.  Mamy zespół prawdziwych koszykarek. To jest zwycięstwo dla naszego klubu i miasta – podkreśliła.

W półfinale gorzowianki zagrają ze Ślęzą Wrocław. Pierwsze dwa spotkania odbędą się we Wrocławiu 13 i 14 kwietnia. Trzeci mecz rozegrany zostanie w Gorzowie 17 kwietnia, ewentualnie czwarty także w hali przy ul. Chopina dzień później. W przypadku remisu 2:2 do decydującego starcia ponownie dojdzie w stolicy Dolnego Śląska 20 kwietnia.

Robert Borowy

Fot. Bogusław Sacharczuk