W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2019

Cichy bohater w teamie koszykarek

2019-07-16

Koszykarki InvestInTheWest ENEA Gorzów w minionym sezonie wywalczyły tytuł wicemistrza Polski.

medium_news_header_25291.jpg

Radość z medalu była tym większa, gdyż gorzowianki nie zachwycały w rundzie zasadniczej oraz trapione były w końcówce rozgrywek wieloma kontuzjami. Kiedy kibice zastanawiali się czy kontuzjowane zawodniczki będą zdolne do kolejnych wyczerpujących występów z rywalkami, to tytaniczną pracę wykonywał fizjoterapeuta zespołu Radosław Kownacki przy wsparciu Konrada Wieczorka z REHAkompleks, który jest partnerem medycznym klubu. Był to wręcz wyścig z czasem, żeby postawić zawodniczki na nogi, aby trener Dariusz Maciejewski miał większe pole manewru w decydujących meczach sezonu.

- Tak naprawdę przez cały sezon były jakieś kontuzje, ale w fazie play- off to była już istna kulminacja. Możemy teraz powiedzieć, że praktycznie każda z naszych dziewczyn miała jakieś urazy – mówi fizjoterapeuta naszych koszykarek Radosław Kownacki.

Szczególnie groźna była kontuzja Ariel Atkins, której doznała w meczu wyjazdowym z wrocławską Ślęzą.

- Ariel zderzyła się Laurą Juskaite, musieliśmy pojechać do szpitala na szczegółowe badania. Wiadomo, że wstrząśnienie mózgu wyklucza z gry zawodnika na kilka czy kilkanaście dni. Podejmowaliśmy różne działania, które zmniejszały bóle głowy i szyi u Ariel. – dodaje Kownacki.

Wyjątkowy i dramatyczny przebieg miało drugie właśnie spotkanie we Wrocławiu, gdzie nasze zawodniczki w okrojonym składzie i narzekające na różne urazy zdołały po raz drugi pokonać faworyzowane wrocławianki.

- Kontuzje wykluczyły już wcześniej z gry Julię Rytsikawę oraz Darię Stelmach. Na uraz pleców narzekała Masza Papowa, ale dzielnie walczyła. Po pierwszym spotkaniu we Wrocławiu Annamaria Prezelj, gdzie zagrała rewelacyjnie, podkręciła kostkę, ale podziałaliśmy i było wszystko dobrze. Jednak w trakcie rozgrzewki przyszła do nas i powiedziała, że zwyczajnie nie da rady i to skomplikowało sprawę trenerowi przed drugim spotkaniem. Takie rzeczy się zdarzają, ale najważniejsze jest zdrowie zawodnika. Poobijana była Laura Juskaite, przeciążenia z kolanem miała także Kiara Linskens. Urazów było naprawdę sporo, a jeszcze stale z przeziębieniem walczyła Sharnee Zoll- Norman – wspomina Kownacki.

Awans do finału w takich okolicznościach zasługuje na specjalne słowa pochwały i szacunek dla naszych koszykarek, w tym również oczywiście dla Radosława Kownackiego, którego wobec tego, co się wydarzyło, śmiało można określić cichym bohaterem sukcesu.

Kownacki podkreśla ogromną rolę odnowy biologicznej oraz regeneracji po wysiłku fizycznym koszykarek.

- Po treningu następuje rolowanie i rozciąganie mięśni i na to zawodniczki zwracają uwagę. Następnie idą do wanny z zimną wodą i lodem. Schładzanie stawów po treningu przynosi ulgę i przyspiesza regenerację organizmu i jest to także przygotowanie do kolejnego dnia z obciążeniami, co jest szczególnie istotne, gdy łączymy mecze w europejskich pucharach oraz występami w lidze - stwierdza fizjoterapeuta gorzowskich koszykarek.

Gorzowscy kibice zaniepokojeni są kontuzją Darii Stelmach, która nie mogła uczestniczyć w walce o medale i od dłuższego czasu leczy uraz dłoni.

- Jesteśmy w trakcie rehabilitacji, były pewne komplikacje z paliczkiem oraz obrzękiem palca, co było spowodowane uczuleniem Darii. Ruchomość dłoni jest jednak pełna i cały czas działamy, aby zawodniczka doszła do pełni sił przed startem ligi - uspokaja Kownacki.

Szczególnie ważne w trakcie poważnego urazu, a następnie żmudnej rehabilitacji aż do powrotu do zdrowia, jest nastawienie psychiczne sportowca.

- Uważam, że przy dłuższej kontuzji zawodnika, 50% powodzenia rehabilitacji to jest psychika i kwestia pozytywnego myślenia. Jeśli ktoś ma takie nastawienie, że lamentuje i narzeka, że wydarzyło się nieszczęście i nie wiadomo, kiedy teraz wrócę do sportu, to wiadomo, że ta rehabilitacja się wydłuży i nie będzie tak efektywna. Jeśli natomiast widać, że zawodnik chce pracować w czasie rehabilitacji, to dla nas jest to już połowa sukcesu – powiedział Kownacki.

Przemysław Dygas