W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Pod koszem AZS AJP »
Libuszy, Wacławy, Wacława , 28 września 2020

Gra w pucharach pomaga budować zespół

2020-08-06

Poznaliśmy już kompletny skład gorzowskich koszykarek na zbliżający się sezon Basket Liga Kobiet, choć zapewne w połowie rozgrywek pojawi się możliwość dokonania korekt.

medium_news_header_28235.jpg

Trener brązowych medalistek – Polskiej Strefy Inwestycji Enea Gorzów - Dariusz Maciejewski jeszcze długo przed rozpoczęciem podpisywania kontraktów ujawnił trzy koncepcje, na bazie której miała być budowana kadra. Pierwszy dotyczył zatrudnienia samych Polek, drugi dodatkowo dwóch zawodniczek europejskich, a w trzecim wariancie w rachubę wchodziło jeszcze podpisanie umów z dwoma Amerykankami. I tak też powstała ta drużyna. Kiedy umowę zawarła ostatnia z nowych koszykarek, Megan Gustafson, pojawiła się okazja, żeby zamienić kilka zdań z naszym szkoleniowcem.

- Czy jest pan zadowolony z zawodniczek, z którymi udało się podpisać kontrakty na nowy sezonu, a przypomnę, że w tym gronie jest osiem Polek i cztery zagraniczne koszykarki?

- Na nowy sezon mamy o 40 procent niższy budżet w porównaniu do poprzedniego roku i jak na te możliwości uważam, że skompletowaliśmy dobry skład. Ciężko pracowaliśmy nad wyborem zawodniczek, a największym utrudnieniem jest to, że nie wiemy, co nas tak naprawdę czeka i jak zakończy się następny sezon. Przypomnę, że ten miniony został przerwany przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej.

- Dlatego w pierwszym podejściu przyjęliście wariant oparcia drużyny na Polkach?

- Tak, bo nikt nie wiedział, czy granicę zostaną otwarte. Inną sprawą były możliwości finansowe. Dopiero z chwilą, kiedy udało się pozyskać środki na grę w europejskich pucharach zdołaliśmy zachęcić do występu u nas zagraniczne koszykarki, w tym dwie Amerykanki oraz Bułgarkę, która ostatnie kilka lat mieszkała i grała w USA. Do tego pozostała u nas  Brytyjka Cheridene Green.

- Czyli dobrze rozumiem, że gdyby nie chęć gry w EuroCupie, to żadna z tych zagranicznych koszykarek nie chciałaby u nas występować?

- Tak, ponieważ finansowo nie jesteśmy w stanie je zachęcić. Możemy uczynić to tylko poprzez późniejszą ich promocję na europejskich parkietach.

- Jakie najważniejsze kryteria były brane przy wyborze zawodniczek?

- Decydują się na wybór zagranicznych koszykarek braliśmy pod uwagę nie tylko umiejętności, ale i wiek. Postawiliśmy na młodość, licząc że wykażą one na parkiecie dużą energię. Poza tym, czego nie ukrywam, gwiazdy w postaci Kahleah Cooper czy Jasmine Thomas, które raczyły nas swoją piękną grą w ostatnim sezonie dzisiaj nie są już na nasze możliwości finansowe. Wybierając zaś Polki stawialiśmy na doświadczenie, stąd powrót do Gorzowa Agnieszki Szott-Hejmej czy przedłużenie umów z Kasią Dźwigalską, Agnieszką Kaczmarczyk, a i przybyła od nas Dominika Owczarzak też już parę dobrych lat gra w ekstraklasie.

- Corocznie trzeba budować praktycznie od nowa zespół. Czy ma pan już wypracowany odpowiedni szablon?

- Budowa odbywa się w kilku etapach. Najważniejsze to wiedzieć, w jakim kierunku chce się tworzyć zespół. Przystępując do budowy składu w tym roku najważniejszym celem było pozyskanie polskiej koszykarki grającej na pozycji rozgrywającej. Przez lata posiłkowaliśmy się zagranicznymi, ale w tym roku popularne ,,jedynki’’ są najdroższe, a trzeba najczęściej szukać je w Stanach Zjednoczonych. Dlatego kontraktując Dominikę Owczarzak stworzyła się możliwość poszukiwania bardziej uniwersalnych graczy mogących występować na dwóch, czasami nawet na trzech pozycjach.

- A jak technicznie wygląda poszukiwanie zawodniczek chętnych zagrać w zespole, skoro większość są to debiutantki z innych krajów?

- Samo poszukiwanie to przede wszystkim współpracami z menadżerami, oglądanie dostarczonych przez nich materiałów, w tym oczywiście nagranych meczów z udziałem zainteresowanych zawodniczek, a na końcu rozmowy kontraktowe. Często jest tak, że mamy kandydatkę, którą warto ściągnąć, ale ona stawia cenę dla nas zaporową i cała żmudna praca przechodzi do historii. Oczywiście nikt nie ma tutaj do nikogo pretensji. Najłatwiej jest pozyskać młode, rozwojowe koszykarki, które chcą się wypromować na europejskim rynku, dlatego tak ważna jest dla nich – o czym wspomniałem - nasza gra w EuroCup.

Robert Borowy