W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Leśnym tropem »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Myśliwi zapłacili prawie 3 mln odszkodowań

2019-06-21

Trzy pytania do łowczego okręgowego Wojciecha Pawliszaka

medium_news_header_25126.jpg

- Pani łowczy, zaraz zaczyna się lato. Co myśliwi robią latem?

- Wyjeżdżają jak inni na wczasy (śmiech). A serio to przede wszystkim zajmują się szacowaniem szkód łowieckich i wypłatą odszkodowań. Szacujemy te wszystkie szkody, które wyrządziła zwierzyna w uprawach i płodach rolniczych. Poza tym pilnujemy cały czas, żeby zwierzyna nie wchodziła w pola. Grodzimy pola. Staramy się zapobiegać szkodom. Ale niestety, nie udaje się to w 100 procent, bo atrakcyjny żer na polach ściąga zwierzynę. No i zgodnie z ustawą Prawo łowieckie, koła łowieckie są zobowiązane wypłacać rolnikom odszkodowania za straty, które ci ponoszą.

- Czyli lato to nie jest sezon na polowania?

- Jest, ale nie tak intensywny, jak jesień. Wówczas się poluje na wszystkie gatunki łowne, jeśli chodzi o gatunki zwierzyny grubej czy płowej. Sezon odstrzałów samców sarny czyli koziołków to koniec lipca. 15 sierpnia zaczyna się sezon na kaczki. Nie strzelamy generalnie do loch, które prowadzą młode. A akurat teraz chodzą właśnie z potomstwem i właśnie na polach robią szkody, więc musimy je przepłaszać, żeby niwelować szkody. Bo podkreślę, są one dość dotkliwe. W ubiegłym roku w naszym okręgu wypłaciliśmy rolnikom 2,8 mln zł. Straty są dużo większe, bo myśliwi się jednak dogadują z rolnikami w tych kwestiach. Niemniej jednak to już sięga prawie 3 mln zł.

- Kiesy zatem zaczyna się prawdziwy sezon dla myśliwych?

- Jeśli chodzi o pracę w łowisku, to trwa ona cały rok. A jeśli chodzi o polowanie to generalnie od Hubertusa, czyli od początku listopada, przez grudzień do 15 stycznia. Do tego dochodzi inwentaryzacja zwierzyny,  trzeba policzyć, ile czego jest. Potem dochodzi jeszcze sprawozdawczość łowiecka. My nigdy nie narzekamy na brak pracy. Teraz doszły jeszcze zadania narzucone przez Ministerstwo Ochrony Środowiska związane z ASF czyli afrykańskim pomorem świń. Musimy się przeszkolić, żeby się przygotować do tego zadania, bo ASF wcześniej czy później do nas dotrze. Ćwiczymy możliwe sytuacje kryzysowe. Przede wszystkim trzeba się maksymalnie zabezpieczyć przed ASF. Czekają nas w tym temacie trudnie czasy. No i do tego wszystkiego dochodzą jeszcze rzeczy związane z walnymi zebraniami kół łowieckich, a potem seria rozlicznych jubileuszy związanych z powstawaniem kół. Pracy nie brakuje.

Renata Ochwat