W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Leśnym tropem »
Janusza, Marii, Reginy , 21 listopada 2019

Łowiectwo to świat obyczaju i zwyczaju

2019-10-14

Król polowania, hołd oddany zwierzynie, ślubowanie myśliwskie, pokot, kolekcjonowanie różnych przedmiotów związanych z myślistwem składają się na bogaty obyczaj łowiecki.

medium_news_header_26032.jpg

Myśliwi od lat hołdują tym zwyczajom.

- Kultura łowiecka to jest tak naprawdę cała nasza spuścizna, wielkie tradycje, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. To wszystkie nasze łowieckie obrzędy, które kultywujemy. I my staramy się tę kulturę łowiecką pokazywać społeczeństwu. Każdy myśliwy ma w sobie różne elementy kultury łowieckiej – mówi Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy. I dodaje, że obyczaj ma korzenie w zamierzchłej przeszłości.

Już królowie polowali

Jak mówi łowczy, polowanie, myślistwo, łowiectwo jest wpisane w kulturę i dzieje człowieka od samego początku. Z czasem polowania, łowiectwo obrosło różnymi zasadami, zaczął się tworzyć charakterystyczny dla tej grupy obyczaj, zasady postępowania, które musiały być ściśle przestrzegane. Tak zresztą jest i do dziś. Każdy myśliwy musi przestrzegać zasad, na które, składając przysięgę, dobrowolnie się zdecydował.

Znawcy przedmiotu podkreślają, że już w średniowiecznej Polsce surowo karano tych, którzy się tym zasadom sprzeniewierzyli. A jak przypomnieć, że pierwsze zakazy zabraniające polowania na różne zwierzęta wydawali już Jagiellonowie, to rzeczywiście przyjdzie się zgodzić, że myśliwi mają jeden z najstarszych kodeksów zachowań i tak samo stare tradycje. Bo warto dodać, że polowali już pierwsi królowie, których obowiązywały dokładnie takie same zasady.

Hubertus i zwyczaj z nim związany

- Fakt, najczęściej myśliwych kojarzy się z Hubertusami i mszami hubertowskimi – mówi Wojciech Pawliszak.

Hubertus zamyka sezon jeździecki i otwiera sezon myśliwski. Ma dokładną datę, bo wypada 3 listopada, ale środowisko łowieckie zaczyna obchodzić Hubertusa wraz z początkiem sezonu polowań, który zaczyna się z początkiem października. W Polsce święto to obchodzi się od, bagatela, 1444 roku, ale kult tak naprawdę rozszerzył się w XVIII wieku. – Dziś trudno sobie wyobrazić początek sezonu bez „Hubertusa” – zaznacza Wojciech Pawliszak.

Dziś Hubertus to specjalne polowanie, o bardzo uroczystym przebiegu, z zachowaniem całego, bogatego ceremoniału. Osobnym, chyba jeszcze bardziej obchodzonym elementem święta są msze hubertowskie. Są odprawiane przez kapelanów myśliwych w kaplicach leśnych, po prostu w lesie lub w kościołach. I tu też obowiązuje bardzo uroczysty ceremoniał. Wystrój kościoła też nawiązuje do tego święta.

A wszystko to wzięło się od świętego Huberta.

Pokazał mu się biały jeleń

Myśliwi chętnie przypominają legendę o świętym, patronie środowiska. A było z nim tak: Urodził się w 655 roku w Gaskonii, był potomkiem królewskiego rodu Merowingów. Zamiłowanie do polowania odziedziczył po swoim ojcu. Towarzyszył mu często na łowach. Ponoć w wieku 14 lat uratował ojcu życie podczas polowania na niedźwiedzia w Pirenejach. Młody Hubert najwięcej czasu spędzał w lasach, gdzie nieustannie polował, łowiectwo było jego pasją. Ponoć prowadził także swobodne, wręcz hulaszcze życie. Tak było do roku 695, kiedy polując w Górach Ardeńskich, nie bacząc na nic, w sam Wielki Piątek napotkał białego jelenia z promieniejącym krzyżem w wieńcu. Miał wtedy usłyszeć głos Stwórcy ostrzegający go za jego niepohamowaną pasję i nakazujący mu udać się do Lamberta - biskupa Maastricht - Tongres. Przejęty objawieniem, czyni jak mu głos nakazał. Udaje się na służbę bożą do biskupa Lamberta. Studiuje wiedzę kanoniczną i prowadzi działalność misjonarską w Ardenach i Brabancji. Po śmierci bp. Lamberta (zm. ok. 700), z rąk papieża Sergiusza otrzymuje sakrę biskupią. Jako biskup, nieustannie przemierza pogańskie jeszcze wioski i miasta. Odnosi wiele sukcesów w zjednywaniu ludzi dla wiary w Chrystusa. Około roku 717 przenosi stolicę biskupstwa do Leodium (Liège). Przed śmiercią miał wygłosić wzruszającą mowę, w której schorowany już i słaby, prosił swoje owieczki aby żyjąc po chrześcijańsku pozwoliły swojemu pasterzowi zasnąć w pokoju. Zmarł 30 maja 727 roku, w swej rezydencji w Teruneren. Pochowany został w kościele Św. Piotra w Liege. Za doczesne zasługi w krzewieniu chrześcijaństwa wkrótce ogłoszony zostaje świętym. 3 listopada 743 roku, przeniesiono ciało, już świętego Huberta do głównego ołtarza. Okazało się wtedy, że mimo upływu czasu jego ciało nie dotknięte było rozkładem, a z grobu rozchodziła się ponoć przyjemna woń. Atrybutem św. Huberta jest jeleń byk (często albinos) z jarzącym się krzyżem pomiędzy tykami wieńca. Wg legendy Hubert ujrzał takiego jelenia podczas polowania w lesie. Po tym zdarzaniu zaniechał łowiectwa i oddał się służbie Bogu. Dziś atrybut św. Huberta jest symbolem Polskiego Związku Łowieckiego

Obraz, książka, kolekcja

- Kultura łowiecka to jest bardzo szerokie pojęcie. Bo to przecież malarstwo, muzyka, literatura, wszelakie kolekcjonerstwo. Mamy przecież rozliczne kluby kolekcjonera, zrzeszające ludzi, którzy zbierają przeróżne rzeczy. I tu można wymienić noże myśliwskie, znaczki, plakiety, medale, kartki pocztowe, biżuterię wykonaną z różnych trofeów, ale to także meble z charakterystycznymi ornamentami. Ale to też mogą być elementy galanterii domowej wykonane z części poroża, jak choćby taki kinkiet z łopaty łosia z wyrzeźbionym na nim motywem wilka – mówi łowczy okręgowy.

Jak bardzo nośna jest to kultura, wystarczy przywołać postać Włodzimierza Korsaka, Wielkiego Łowczego II Rzeczpospolitej, myśliwego, rysownika, ale i pisarza, którego książki do dziś są czytane i traktowane jako niemal podręczniki.

W samym okręgu gorzowskim jest sporo kolekcjonerów, którzy gromadzą stara broń myśliwską, ozdoby, literaturę, odznaki myśliwskie. Kolekcje ich można oglądać podczas różnych spotkań czy imprez organizowanych przez myśliwych na rzecz różnych środowisk, jak choćby wystawy w Miejskiej Bibliotece Publicznej organizowane przez myśliwych z Gorzowa i okolic.

Ostatecznych niedowiarków przekonać mogą co do tego aspektu kultury łowieckiej choćby imprezy plenerowe, jakie co roku odbywają się w maju na terenie Parku Wiosny Ludów w Gorzowie Wlkp. tj. Lubuski Festiwal Muzyki Myśliwskiej. Tam, przy dźwiękach rogów myśliwskich można zobaczyć, ale i kupić mnóstwo różnych rzeczy kolekcjonerskich – od odznak, obrazów, przez białą broń, na pięknej biżuterii kończąc.

Mundur i dystynkcje

Ważnym elementem obyczaju i tradycji jest mundur myśliwski. I jak brzmi oficjalny komunikat Polskiego Związku Łowieckiego składa się on z marynarki, letniej koszuli i spodni, a dla dian ze spódniczki koloru zielonego oraz płaszcza jesienno-zimowego. Do tego dochodzi biała koszula, zielony gładki krawat, na którym ewentualnie może być umieszczone logo PZŁ, czarne buty, czarny pasek oraz czarne lub ciemnozielone skarpetki.

Poza tym do stroju przynależy zielony sznur zakończony ozdobną metalową kocówką z oznakami PZŁ noszony z prawego ramienia do pierwszego od góry guzika zapinającego marynarkę. Każdy myśliwy w zależności od pełnionej funkcji ma na kołnierzu munduru dystynkcje określające jego pozycję w organizacyjnej hierarchii. Ale to już wyższy stopień wtajemniczenia.

Myśliwi zwyczajnie nie wyobrażają sobie, aby coś w tej kwestii miało się zmienić.
Zresztą na polowaniach też obowiązuje określony strój. Maskujący, zielono-khaki, tak, aby w lesie nie świecić czerwienią czy innymi niepasującymi kolorami.

A jak mundur, to i sztandar oraz poczet sztandarowy. Bo to także są niezbywałe elementy tradycji.

- To wszystko jest ważne i tego wszystkiego muszą się nauczyć ci, którzy aspirują do naszego grona. Bo łowiectwo to nie tylko polowanie, to o wiele więcej niż się wielu wydaje – podkreśla Wojciech Pawliszak.

roch