W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Leśnym tropem »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Myśliwi hodują bażanty, bo jest ich mniej

2019-11-21

To głównie za sprawą drapieżnych ssaków takich jak lis, jenot czy szop pracz, których liczebność stale wzrasta.

medium_news_header_26337.jpg Fot. Archiwum PZŁ Wypuszczanie na wolność bażantów z woliery w Niegosławiu

- Myśliwi i leśnicy uruchomili więc wspólny program odbudowy pogłowia bażanta i kuropatwy i prowadzą go na terenie powiatu strzelecko-drezdeneckiego – mówi Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie. I jak dodaje, program zaczyna przynosić konkretne efekty.

Woliera za domem

Specjalistyczną wolierę do hodowli bażantów można spotkać na tyłach prywatnej posesji w Niegosławiu pod Drezdenkiem. Tu członkowie koła „Jeleń” w Drezdenku z sukcesem zajmują się odchowywaniem bażantów, które po osiągnięciu samodzielności wypuszczane są na wolność.

Woliera to kawałek ogrodzonej przestrzeni na tyłach domu, w której ptaki te maja taki sam komfort życia jak na wolności, ale we wczesnym wieku siatka chroni je przed drapieżnikami. – Do woliery ptaki trafiają, jak mają po 12 tygodni i trzyma się je, aż będą gotowe, aby wypuścić je na wolność – mówi Przemysław Staszak, członek koła.

Tylko w okolicach Drezdenka jest siedem takich wolier tzw. adaptacyjnych, ponieważ w tych miejscach ptaki trzeba przygotować do życia na wolności.

Kiedy jednak ptaki zostają wypuszczone z woliery, wówczas na terenie danego koła łowieckiego obowiązuje roczne moratorium na polowanie na nie. – Inaczej cały program nie miałby żadnego sensu – mówią myśliwi. I choć nikt nie wie, czy bażanty zostaną w danej okolicy, czy też polecą dalej, zakaz pozyskiwania i tak obowiązuje.

Trzeba je przywracać środowisku

- Oczywiście – zwierzyna drobna – bo tak nazywamy m.in. ptactwo łowne to element środowiska przyrodniczego, o który należy szczególnie dbać. Nikt z nas nie wyobraża sobie krajobrazu rolniczego bez pięknie upierzonych kogutów bażanta, czy podrywających się stad kuropatw. Podobnie jest z zającem, nie pozwolimy, aby zniknął z naszych pól i lasów – mówi łowczy okręgowy.

Co więc można zrobić?

Gdy pojawiły się pierwsze symptomy spadku liczebności zwierzyny drobnej, myśliwi z powiatu strzelecko-drezdeneckiego postanowili działać. Program odbudowy pogłowia tej właśnie zwierzyny szybko stał się przedmiotem debaty nie tylko na szczeblu kół łowieckich, ale również powiatu. I tak wspólnymi siłami Stowarzyszenia „Jarząbek”, Starostwa Powiatu Strzelecko-Drezdeneckiego, Zarządu Okręgowego PZŁ w Gorzowie oraz kół mających siedzibę na terenie objętym programem uruchomiono szereg działań zmierzających do poprawy warunków bytowania żyjących w środowisku kuraków, ale również wsparcia rodzimej populacji poprzez wsiedlenie przystosowanych do życia w naturalnym środowisku odchowanych osobników. Pierwszym i zarazem priorytetowym zadaniem, które gwarantowało sukces wsiedleń do łowisk młodych osobników, było zmniejszenie liczby bytujących na tym terenie drapieżników. Od pięciu lat trwa wzmożony odstrzał lisów, jenotów, norek amerykańskich i szopów praczy w obwodach łowieckich objętych programem, które pozostawione na tym terenie z pewnością potraktowałyby nowo wpuszczone bażanty lub kuropatwy jako podany na tacy pokarm, który trzeba skonsumować.

Roch