W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Leśnym tropem »
Aureli, Malwiny, Zygfryda , 4 lipca 2020

Ciepła zima, mniej pracy dla myśliwych

2020-01-30

Ciepła nadzwyczajnie zima sprawiła, że myśliwi nie muszą dokarmiać zwierzyny w lesie. Cały czas jednak muszą dostarczać im soli w lizawkach, bo mikroelementy trzeba uzupełniać.

medium_news_header_26830.jpg Fot. Archiwum W tym roku paśniki w lesie stoją puste

- Nie ma zimy, to i nie ma problemu – mów Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy. I tłumaczy, że zwykle największym problemem był mróz i duża pokrywa śnieżna, która skutecznie dawała się we znaki głodnej zwierzynie. Teraz jest inaczej.

Teraz buk leży w ściółce

Zwierzęta w lesie mają w tym sezonie duży dostęp do nasion buka, które leżą w luźnej ściółce w lesie, a więc są łatwo dostępne. Bo jak tłumaczą specjaliści, w minionym już roku był urodzaj właśnie na ten rodzaj pokarmu. I co się okazuje, z tej karmy korzystają zarówno sarny, jelenie, jak dziki.

Podobnie jest z polami, które nie są przykryte śniegami, więc są łatwo dostępne dla dzików, które przy okazji robią duże szkody, bo buchtują w poszukiwaniu jedzenia. Łowczy dodaje, że podobnie jest z polami, na których uprawia się kukurydzę. Po każdych zbiorach zawsze zostaje tam jakieś niezebrane ziarno, czyli bardzo łatwo dostępne jedzenie dla dzików.

Kolejną łatwo dostępną stołówką zwierzyny są pędy roślin, które się pojawiają, a to ze względu na tę wysoką temperaturę. – To jest znakomity pokarm dla zwierząt kopytnych, które potrzebują dużo masy zielonej – zaznacza łowczy. I podkreśla, że nie ma żadnej potrzeby dokarmiania zwierząt w lesie.

Myśliwi muszą natomiast uzupełniać sól w lizawkach, ponieważ mikroelementów w tym dostępnym pokarmie brakuje.

Zwierzęta już się przyzwyczaiły do ciepłych zim

Zdaniem myśliwych zwierzęta już się w miarę dostosowały do postępujących zmian klimatycznych, czyli do zauważalnego ocieplenia klimatu. – Brak zimy sprzyja przeżywalności zwierząt, zwłaszcza młodocianych – tłumaczy łowczy.

Podaje przykład. Zima to okres, kiedy lochy dzików zakładają barłogi i rodzą warchlaki. I przy ostrych zimach w jednym miocie przeżywała połowa warchlaków, teraz przeżywają wszystkie. – Przy temperaturach -10 czy -20 stopni Celsjusza znajdowaliśmy całe mioty martwe. Zwłaszcza młode loszki nie były w stanie ogrzać potomstwa – opowiada łowczy. I zdarzało się to podczas lutowych i marcowych mrozów. Jak tłumaczą myśliwi, była to naturalna selekcja. Obecnie jest tak, że dziki mają niemal trzy mioty w ciągu roku, stąd bierze się przyrost dzików wynoszący około 250 procent w skali roku. Ciepłe, bardzo ciepłe zimy powodują, że zwierzyna się rozmnaża, zwłaszcza dziki. – I tu się pojawia rola myśliwego, zwłaszcza w przypadku dzików, ale i drapieżników, bo rzecz tyczy lisów. Rola ta polega na regulacji populacji. I może to jest mniej wdzięczne zadanie, ale jest i ono jest niezbędne. Kiedyś zależało nam na tym, żeby mieć w lasach więcej dzików starszych. Obecnie mamy zaburzenie populacji – mówi łowczy.

Roch