W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Leśnym tropem »
Aureli, Malwiny, Zygfryda , 4 lipca 2020

Myśliwi nie polują na dziki w miastach

2020-02-27

Trzy pytania do Wojciecha Pawliszaka, łowczego okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego

medium_news_header_27032.jpg

- Panie łowczy, w Gorzowie Wlkp. ma dojść do odstrzału dzików, które mieszkają w mieście. O co chodzi w tej historii?

- Jak wiadomo, gmina odpowiada za bezpieczeństwo mieszkańców, a w przypadku miasta Gorzowa Wlkp. jego prezydent. W każdym mieście, nie tylko w Gorzowie Wlkp. mamy wysoką liczebność dzików, które sobie tu bytują. Dziki czują się tu bardzo bezpieczne, dodatkowo mieszkańcy mniej lub bardziej świadomie dokarmiają zwierzęta. Do tego dochodzą otwarte śmietniki, łatwość dostępu do pokarmu. Nie ma dużych drapieżników jak wilki w lesie. Dlatego mają one tu znakomite warunki. A do tego setki hektarów pól obsianych kukurydzą, więc z sypialni na stołówkę mają dziki niedaleko.
Proszę mieć na uwadze, że populacja dzików gorzowskich to dziki miejskie. Dziki w miastach były i będą. One się tu urodziły i dlatego czują się tu bezpiecznie. Świetne ostoje dla tego gatunku to liczne zarośla i zakrzaczenia w okolicy ul.  Bierzarina, teren poligonu przy ul. Myśliborskiej oraz teren Stilonu. Są to miejsca, gdzie nikt dzików nie niepokoi. Pamiętajmy jednak, że ci mieszkańcy to jednak wciąż dzikie zwierzęta i trzeba o tym za każdym razem przypominać.

- Kto będzie na nie polował? A właściwie strzelał?

- Na dziki w mieście nie można polować! To co wykonuje się w miastach polowaniem nie jest, to odstrzał redukcyjny zarządzany na podstawie decyzji starosty lub prezydenta miasta. Każdy odstrzał redukcyjny jest wydawany w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim. Myśliwi w katalogu swoich zadań statutowych i ustawowych nie mają uprawnień do realizacji tego zadania. Myśliwi mogą wykonywać więc tylko polowania w obwodach łowieckich, a nie poza nimi. Od razu rodzi się pytanie: jeśli nie myśliwi, to kto realizuje odstrzały redukcyjne w miastach?. Z uwagi na fakt, że odstrzał redukcyjny to zadanie bardzo trudne do realizacji, wymagające zachowania wszelkich zasad bezpieczeństwa, rekomendujemy wykonanie takiego zadania podmiotom prowadzącym w tym celu zarejestrowaną i ubezpieczoną działalność gospodarczą. Tak więc osoby, które się podejmą takiego zadania muszą posiadać niezbędny sprzęt i doświadczenie.

- Jak to więc jest? Z jednej strony konieczność strzelania do dzików, bo stają się niebezpieczne. A z drugiej strony fala hejtu na was, że mordujecie niewinne zwierzęta

- Trzeba pamiętać, że my w ramach polowań nigdy nie wystrzelamy wszystkich dzików, bo to jest zwyczajnie niemożliwe. Poza tym trzeba pamiętać, że na mapie obwodów łowieckich na terenie naszego województwa są „białe plamy m.in. tereny administracyjne miast, parki narodowe, rezerwaty przyrody, tereny  przemysłowe, handlowe, składowe oraz kultu religijnego, na  których terenie z mocy obowiązujących przepisów się nie poluje – to tzw. tereny niewchodzące w skład obwodów łowieckich. Mamy takich miejsc naprawdę bardzo dużo. A jak strzelamy dziki w obwodach łowieckich, to w ich miejsce migrują dziki z miejsc, gdzie jest ich zbyt dużo lub w poszukiwaniu „drugiej połówki” w okresie godowym. Trzeba pamiętać, że dziki rywalizują o dobre miejsca do rozrodu i do karmy. My mamy w mieście rodzinne watahy dzików, które o takie miejsca walczą. I dlatego też nasz apel do mieszkańców, aby ich nie dokarmiać. One naprawdę nie cierpią głodu. Trzeba też pamiętać, że dziki to zwierzęta dzikie i mogą być w sytuacji poczucia zagrożenia dla nas niebezpieczne. To nie są udomowione zwierzęta jak psy czy koty. Dziki są silne i niebezpieczne. Roczny osobnik o wadze 30 kg – zwany w gwarze łowieckiej przelatkiem ma siłę taką, że potrafi przewrócić dorosłego człowieka. A starszy odyniec o wadze pow. 70 kg, wyposażony w oręż, jest zwyczajnie niebezpieczny. No i lepiej unikajmy bliskiego kontaktu lochy z potomstwem. Bywa często tak, że dziki wcześniej dokarmiane, w poszukiwaniu wcześniej dostarczanej karmy wchodzą do ogrodów przy domach jednorodzinnych, gdzie niszczą trawniki, a przy okazji infrastrukturę do ich nawadniania. Szkoda jest wówczas dotkliwa, a dzik znienawidzony przez właściciela posesji.  To odwieczny problem. A ktoś się musi z nim uporać.

Renata Ochwat