W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Leśnym tropem »
Anieli, Feliksa, Kamili, 31 maja 2020

Marzenie myśliwych – przywrócić dropia w Polsce

2020-03-25

Myśliwym coraz częściej udaje się przywracać środowisku różne gatunki fauny, o których niektórzy myślą, że już dawno wyginęły. Po głuszcu i cietrzewiu najwyższy czas na dropia (łac. Otis tarda) – jednego z największych rodzimych gatunków ptaków.

medium_news_header_27278.jpg Fot. Wolne zasoby wiki  

- Nie ukrywam, że bardzo mi zależy, aby właśnie dropia przywrócić na tereny, na których jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia bytował – mówi Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy. I tłumaczy, że byłoby to dobre dla wszystkich zainteresowanych stron. Bo i dla przyrodników, ale i dla myśliwych.

Taki rodzimy mały struś

Drop to gatunek, który praktycznie przestał występować w stanie wolnym w Polsce. Ciężko go jednak pomylić z jakimkolwiek innym ptakiem. Drop zwyczajny jest piękny, majestatyczny i dumny. A przede wszystkim – ogromny. Wygląda trochę jak struś, samce znacznie większe od samic mają od 90-105 cm długości i nawet 85 cm wysokości. Potrafią ważyć do 16-17 kg, a rozpiętość ich skrzydeł może sięgać, bagatelka, 210-225 centymetrów. Bardziej obrazowo – to więcej, niż szerokość przeciętnego samochodu osobowego.

I choć go praktycznie w Polsce nie ma, to jednak pojedyncze osobniki dają się co jakiś czas zauważyć. Tak było w 2013 roku, kiedy dropia widziano na terenie Parku Narodowego Ujście Warty. Sporadycznie widywane są pojedyncze osobniki w okolicach Chojny (zachodniopomorskie). Co jakiś czas, rzadko, ale jednak pojawiaj się on na południu kraju. Skąd się tam wzięły te nieliczne ptaki? Otóż drop w stanie naturalnym występuje jeszcze na Słowacji i Węgrzech, gdzie jest gatunkiem ściśle chronionym. I właśnie w okolice Krakowa i Wieliczki mógł przylecieć właśnie od południowych sąsiadów. A u nas jak pojawia się jakiś pojedynczy osobnik to z dużym prawdopodobieństwem pochodzi z hodowli dropia z Niemiec.

Liczebność dropia w Polsce gwałtownie spadała przez ostatnie 60 lat: tuż przed wojna było ich ok. 700, w 1958 - 430, w 1963 – 305, w 1972 – 159, w 1978 – 56, a w 1980 – ok. 15 szt.

Co się stało, że spadła tak drastycznie jego liczebność w tak krótkim okresie?

Drop bardzo słabo adoptuje się do zmieniających się warunków środowiskowych. Ze względu na wrodzona genetyczną antropofobię (strach przed człowiekiem) drop bardzo panicznie reaguje na widok człowieka, co przejawia się podrywaniem się do ucieczki nawet, gdy dystans do człowieka wynosi 100 – 200 m. Nawet w hodowlach, gdzie pisklęta dropia są pod opieką człowieka, próba kontaktu na odległość mniejszą niż 5 m powoduje u dropia niewyobrażalny stres – wyjaśnia łowczy okręgu gorzowskiego Wojciech Pawliszak.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na liczebność tych ptaków jest dość późne osiąganie dojrzałości płciowej, czyli zdolności do rozrodu – w przypadku samców to 5-6 rok życia.   Samica dropia składa tylko dwa jaja w płytkim zagłębieniu w ziemi zlokalizowanym w uprawach polowych – pszenicy ozimej, grochu, jęczmieniu lub w ziemniakach, rzadziej na łące. I tu kolejne zagrożenia dla jaj i lęgów – presja drapieżników i intensyfikacja prac agrotechnicznych – opryski, nawożenie pól.

Myśliwi chcą przywrócić dropia

- Trzeba dbać o gatunki rodzime. Trzeba, aby wracały, co nie znaczy, że jest to łatwe – mówią myśliwi, którzy chcieliby, aby ten majestatyczny ptak wrócił na nasze łęgi. Rzecz nie jest prosta, ale nie niemożliwa. Aby tak stało, potrzebne są otwarte tereny o charakterze stepowym i półstepowym. Niezbędny jest program reintrodukcji oraz współpraca kół łowieckich i leśników, którzy na początku staliby na straży gatunku. A tych nie brakuje.

Najważniejsze jest to, że w Lubuskiem są tereny, gdzie ten niezwykły gatunek można byłoby zaimplementować, tym bardziej że całkiem niedawno jeszcze tam naturalnie występował.

roch