W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Prosto z Polski »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

Po 19 latach na wolności…

2019-05-09

Arkadiusz Kraska po wyjściu na wolność po 19 latach opowiada w Wirtualnej Polsce o odsiadce, kryminalnej przeszłości i planach na przyszłość. - Zostałem bez niczego, ale walczę o prawdę - mówi w wywiadzie dla WP.

Ma pan pretensje o to, jak był pan traktowany przez strażników?

Nie, nie mam pretensji. Oni wykonywali po prostu swoją robotę. Stojąc twarzą w twarz z ludźmi takimi jak Trynkiewicz, to chyba każdego by obrzydzenie brało, prawda? A mimo wszystko musieli do tego jakoś podchodzić.

Jak dogadywał się pan z innymi skazanymi?

Odpowiem tak: wszystko, co złego mogło mnie spotkać, to spotkało mnie w zakładzie w Goleniowie. Należałem do podkultury więziennej, grypsowałem. Byłem nawet w pewnym momencie na szczycie tej kultury. Ale zrezygnowałem, odszedłem z tego wszystkiego. Bo ta ideologia grypsery nie może się opierać na tym, że na piedestał wynosi się ludzi, którzy zrobili krzywdę innym. A zaczęło tak się dziać.

A ja byłem inaczej nauczony - że nie ma w grypserze miejsca dla zabójców czy dla gwałcicieli. Grypsera była dla przestępców, którzy nie wyrządzali ludziom dużej krzywdy. Ale zaczęło to się zmieniać, gdy do grypsery zaczęły przenikać grupy przestępcze. I zboczeńcy zaczęli się chwalić, ile krzywdy to nie wyrządzili. Że to jest cool. A ja wcale nie uważam, że to jest cool. I odszedłem. Chociaż mogłem być królem - z moimi zarzutami. Mogłem być w więzieniu niczym król. Powiedziałem - nie.

Jest Pan na wolności. Odzyskał pan swoje rzeczy?

Nie. Miałem mieszkanie - te, w którym zagłodziła się moja matka. Nie wytrzymała tej sytuacji, a mnie nawet na pogrzeb nie puścili. Czynsz był opłacany, ale miasto Szczecin i tak mi je zabrało. To chore, nawet remont tego mieszkania zrobiłem. Nie rozumiem czemu, będę o nie walczył. Walczył będę też o rentę. Bo jestem bez grosza, a kto mnie teraz zatrudni? Ale nie chcę się żalić, bo to takie przyziemne tematy.

A jakie wrażenie zrobił na panu Szczecin po 20 latach?

Niesamowite, jest czysto, jest pięknie, zielono. Jestem pod ważeniem. Tylko stadion Pogoni wciąż taki sam jak wtedy. No ale będą budować nowy. Fajnie, chociaż ja uwielbiam klimat tego starego. Jest naprawdę niepowtarzalny.