W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

W czym Zielona Góra jest lepsza od Gorzowa?

2012-07-11

Z Janem Kaczanowski, wiceprzewodniczącym Rady Miasta, rozmawia Jan Delijewski

medium_news_header_862.jpg

- O pańskiej szorstkiej przyjaźni z prezydentem Tadeuszem Jędrzejczakiem na mieście krążą już legendy. Jak jest naprawdę?

-Nie jest aż także źle, jak mówią plotki. Mam swoje zdanie, w wielu sprawach się różnimy, ale nie ma w tym nic osobistego.

- W ostatnim czasie nie ukrywa pan jednak swojej krytycznej oceny poczynań prezydenta ? Co się panu nie podoba?

- Nie podoba się mi się wiele decyzji podjętych w ostatnich latach. Uważam, że miasto niepotrzebnie ponad miarę zostało zadłużone inwestycjami, z  którymi mogliśmy poczekać albo nie realizować wcale. Mam tu na myśli na przykład filharmonię czy słynną dominantę. Według mnie wystarczyło wybudować na początek salę koncertową a nie od razu tak kosztowną filharmonię. Niepotrzebna jest także ta dominanta. A teraz nie ma pieniędzy na remonty dróg i ulic, na obiekty oświatowe, placówki kulturalne.

- I nie ma w tych pretensjach  żadnych osobistych podtekstów?

- Absolutnie nie. To sprawy czysto merytoryczne.

- Dookoła trwają mniej lub bardziej skrywane przygotowania do przyspieszonych wyborów prezydenckich, ujawniło się już wielu potencjalnych kandydatów, tylko w SLD cisza i spokój.

- Uważam te wszystkie przygotowania i zabiegi za przedwczesne. Zgadzam się bowiem z opinią, ze nie można przed czasem dzielić skóry na niedźwiedziu. Dla mnie jest to wręcz niesmaczne. Na wszystko przyjdzie czas. Wtedy SLD  się określi i jeżeli zajdzie taka konieczność, podejmie stosowne decyzje i działania.

- Dlaczego Rada Miasta Gorzowa niczego właściwie nie kreuje ? Silna pozycja prezydenta wszystkiego nie tłumaczy, nie usprawiedliwia.

- Rada miasta rzeczywiście mogłaby wpływać na wiele spraw, ale tego nie robi. Przykładem są chociażby wspomniane wcześniej inwestycje, które były przecież realizowane za przyzwoleniem rady. Mam nadzieję, że to się zmieni, że to rada wspólnie z prezydentem będzie kreowała kierunki rozwoju miasta, podejmowała strategiczne decyzje, a nie działała pod prawdziwa czy wyimaginowana presją. Ale do tego potrzebne jest racjonalne myślenie, a nie polityczne uprzedzenia i kalkulacje, które w ostatnich latach mocno ciążyły na pracach rady.

- Radni nie wyrazili zgody na podwyżkę cen biletów MZK. Nic jednak w zamian nie zaproponowali. Nie ma w ogóle pomysłu na komunikację miejską w Gorzowie. Dlaczego tak się dzieje?

- Tu istotnie są ogromne zaniedbania. Sam wielokrotnie zwracałem uwagę, że powinniśmy coś w tym zakresie postanowić, bo w innych miastach ona się rozwija a my drepczemy w miejscu. Potrzebne są więc jakieś pomysły, koncepcje, których u nas brakuje. U nas doskonali się, restrukturyzuje MZK, ale nie doskonali się, nie restrukturyzuje samej komunikacji miejskiej. Na tym polega prawdziwy problem. I rada wiele może tu zrobić.

- Radni tak są  zajęci sobą i swoimi sprawami, że nie  mają czasu i ochoty na prawdziwą pracę dla miasta?

- Nie można tak uogólniać. Są radni, którzy się angażują, ale są też tacy co płyną z prądem i jest im dobrze. Nie do mnie jednak należy ocena poszczególnych radnych.

- Gorzowski sport da się jeszcze uratować ?
- Myślę, że tak. Jeszcze nie jest za późno. Ale trzeba spojrzeć na sport kompleksowo, nie wycinkowo. Nie można traktować klubów czy dyscyplin wybiórczo i po uważaniu. Potrzebny jest system, w którym najważniejsze będzie szkolenie i wychowanie dzieci, młodzieży. Dopiero w ślad za tym powinien iść sport wyczynowy, finansowany z miejskiego budżetu według określonych zasad, które muszą być przestrzegane.

- Jakie inwestycje w mieście powinny być realizowane w najbliższej przyszłości?

- Przede wszystkim drogi, w tym modernizacja ulicy Kostrzyńskiej, która stała się już symbolem naszych zaniedbań i zapóźnień w tym zakresie. Poza tym remonty obiektów oświatowych, czyli szkoły, przedszkola itd. No i placówki kultury.

- Znajdą się pieniądze na skrócenie drogi PWSZ do akademii?

- Są już deklaracje ze strony władz miasta i mam nadzieję, że będą spełnione. Te pieniądze musza się znaleźć, bo to jest przyszłość naszego miasta. Tym bardziej, ze tu także mamy zaniedbania i zaniechania.

- W czym  Zielona Góra jest lepsza od Gorzowa?

- Tym, że tam elity polityczne potrafią ze sobą rozmawiać i współdziałać na rzecz miasta, ponad politycznymi i partyjnymi podziałami.

- Dlaczego tam możliwa jest gra zespołowa, gdy w grę wchodzi interes miasta, a u nas to się właściwie nie zdarza?

- Brakuje nam lidera czy liderów, którzy inicjują takie wspólne działanie. Nie jest takim liderem ani prezydent miasta, ani szefowie miejskich struktur ugrupowań politycznych, które rządzą w kraju czy regionie. Oni mogą znacznie więcej niż inni, ale z różnych powodów tego nie robią.

- Szpital w Gorzowie powinien pozostać publiczny, czy jednak konieczne jest przekształcenie w spółkę prawa handlowego?

- Będziemy o tym dyskutować na najbliższej sesji. Dla mnie nie wszystkie decyzje samorządu województwa są zrozumiałe i do zaakceptowania. Czego przykładem jest Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy. W przypadku szpitala popełniono błędy przed laty, kiedy połączono nasze trzy szpitale w jeden. Błędem była również likwidacja szpitala przy Warszawskiej, który mógł być przekształcony w szpital powiatowy i taka też była propozycja ze strony władz miasta. Niestety, nie zgodzono się na to. Później były kolejne błędy, niezapłacone nadwykonania i dług narastał. I teraz trzeba coś z nim zrobić. Osobiście, dzisiaj, niczego nie przesądzam, aczkolwiek być może jest to jedyna możliwość zdjęcia tego balastu długu ze szpitala.

- Wierzy pan, że jako spółka będzie się nadal rozwijał, jak zapewnia dyrektor Marek Twardowski?

- Wszelkie zapewnienia, deklaracje i obietnice wymagają uprawdopodobnienia i tego oczekuję w tej chwili. Nie do końca jednak wierzę w te słowa, ale ich też nie odrzucam. Trzeba rozmawiać.

- Kto jest winien tej sytuacji, w jakiej znalazł się gorzowski szpital?

- Była to uchwała sejmiku wojewódzkiego, ale realizowały ją kolejne zarządy województwa i tam należy szukać winy. Przypominam tylko, że nasza rada miasta nie miała wpływu na te decyzje i działania. Mogła jedynie przedstawić swoje stanowisko i tak zrobiła : było ono negatywne.

- Dziękuje za rozmowę.