W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Anety, Leokadii, Wiesława , 9 grudnia 2019

Marszałek nie myśli o bezpieczeństwie

2012-07-18

Z poseł Elżbietą Rafalską rozmawia Jan Delijewski

medium_news_header_926.jpg

- Pani poseł, twierdzi pani, że młodzi ludzie są krzywdzeni, wręcz  oszukiwani  przez państwo?

- Chodzi panu zapewne o ustawę o minimalnym wynagrodzeniu. Ta ustawa, dająca możliwość płacenia po raz pierwszy zatrudnionym 80% minimalnego wynagrodzenia, miała być rozwiązaniem czasowym, które miało obowiązywać do 2005 roku. Tymczasem obowiązuje nadal, czyli stała się trwałym rozwiązaniem. Dlatego trzeba z tym skończyć. Stąd moja propozycja nowelizacji ustawy w tym zakresie.

- Może jednak stała się rozwiązaniem dającym ludziom młodym szansę znalezienia pierwszej pracy?

- Młodzi ludzie, jak słyszą, że maja pracować za 902 złote i 29 groszy, bo tyle wynosi netto tych 80%, to pakują się i gremialnie  emigrują za pracą. I mamy dzisiaj dwa miliony Polaków, w dużej mierze ludzi młodych, nieźle wykształconych za granicą. Państwo musi więc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy stać nas na to, żeby tracić tylu młodych, zdolnych, dynamicznych i efektywnych pracowników. Moim zdaniem, nie.

- Miało być inaczej … Dlaczego deklaracje i obietnice władz, elit politycznych tak często rozmijają się z późniejszą praktyką?

- Bo obowiązują działania doraźne, myślenie kategoriami najwyżej czteroletniej perspektywy, czyli myślenie kadencyjne. Chodzi o bieżące korzyści polityczne, działanie pod sondaże, pod wybory. Kusi się i uwodzi społeczeństwo zawsze przed wyborami, a później to już różnie bywa.

- Co może zdziałać poseł siedząc w opozycyjnych ławach?

- To nie jest tak, ze nic nie może. Może i to sporo. Może na przykład przygotować inicjatywy ustawodawcze. Ja przygotowałam pięć takich projektów. Większość trafia do kosza, ale niektóre udaje się przeforsować. Jedną nowelizację, o pieczy zastępczej, udało mi się już przeprowadzić. Nowelizacja ustawy o płacy minimalnej jest już po pierwszym czytaniu i została skierowana do dalszych prac w podkomisji. Warto pracować, także z myślą o przyszłych wyborach i ewentualnym przejęciu władzy.

- Wierzy pani, że PiS powróci kiedyś do władzy?

- Oczywiście, że tak. Myślę, że po kolejnych wyborach nastąpi zmiana władzy. Jeżeli tak dalej będzie narastało niezadowolenie społeczne, pogłębiać się będzie kryzys, opadnie euforia po Euro i nastąpi zderzenie z twarda rzeczywistością, to notowania PO będą spadać.

- Co musi się stać, żeby PO oddało władzę?

- Właśnie to, co się dzieje. Nie ma reformy emerytalnej, tylko wydłużenie czasu pracy, czyli typowy fiskalizm bez zmian systemowych. Mamy zmiany w ochronie zdrowia, które nie rozwiązują problemów a są klasycznym przykładem umywania rąk, czyli pozbywania się przez państwo obowiązków w zakresie ochrony zdrowia. Zresztą, pod rządami platformy państwo usiłuje w różnych dziedzinach wykręcić się ze swoich obowiązków i  przerzucić je na samorządy, obywateli.

- Dlaczego protestuje pani przeciwko przekształceniu gorzowskiego szpitala w spółkę prawa handlowego?

- Uważam, że jest to duży błąd, że jest to szkodliwy eksperyment. Jeżeli znajduje się z budżetu państwa te 150 milionów na oddłużenie, pod warunkiem przekształcenia w spółkę, to powinny się te pieniądze znaleźć się także bez tego warunku, czyli pozostawienie go w formule szpitala publicznego. Nawet jeśli wymaga to zmian prawnych. Uważam, że w ochronie zdrowia sektor publiczny i niepubliczny powinny się uzupełniać a nie wykluczać czy zastępować. Tymczasem chce nam się zafundować coś,  czego nie ma nigdzie w kraju. Nie ma w Polsce tak dużego miasta, jak Gorzów, które miałoby jeden szpital i to niepubliczny. Nie ma drugiego takiego regionu,  jak  północna część województwa, około 350 tysięcy mieszkańców, gdzie wszystkie szpitale byłyby niepubliczne. Nie wierzę, że spółka będzie utrzymywała nierentowne oddziały i procedury, realizowała tzw. nadwykonania, za które NFZ nie zapłaci … Gdzie będziemy się leczyć ? Jeździć do szpitala w Zielonej Górze ?! Nie  zgadzam się na taki eksperyment, bo to są działania nieodwracalne : ustawa o działalności leczniczej, przeciwko której protestowaliśmy, nie przewiduje już powoływania szpitali publicznych, czyli odwrotu nie będzie.

- Prób uzdrowienia  szpitala było wiele, ale żadna nie przyniosła żadnych pozytywnych skutków. Dlaczego wszystkie kończyły się fiaskiem?

- Bo to wszystko miało wyglądać całkiem inaczej. Kiedy łączono trzy gorzowskie szpitale w jeden, była mowa o stworzeniu sieci szpitali, które miały gwarantować szeroko rozumiane bezpieczeństwo zdrowotne państwa. W naszym regionie miały w niej być   dwa szpitale, z Zielonej Góry i Gorzowa. Miały być finansowane za publiczne pieniądze i pozostać publiczne. Ta sieć jednak nigdy nie powstała i połączenie gorzowskich placówek nic tu nie dało, a tylko pogłębiło problemy finansowe, które z czasem narastały.

- Nie wierzy pani w kompetencje i dobre intencje dyrektora Marka Twardowskiego?

- To nie jest kwestia wiary. Jeżeli ma kompetencje do zarządzania niepubliczną placówką, to powinien mieć także do zarządzania publicznym szpitalem. Rzecz w tym, że on został zatrudniony przez zarząd województwa do realizacji określonego zadania, którym jest przekształcenie szpitala w spółkę prawa handlowego. Marszałek Elżbieta Polak nie myśli o bezpieczeństwie zdrowotnym, ale o wskaźnikach ekonomicznych. Ja mówię o dostępie do usług zdrowotnych, marszałek mówi o finansach województwa. Dlatego się nie rozumiemy.

- Ale ratunku dla szpitala publicznego w Gorzowie już chyba nie będzie?

- Ja jednak protestuję. Potrzebna jest większa presja nie tylko na samorząd województwa, ale również na rząd, który za to wszystko odpowiada. Gdyby ta presja była wcześniej, to być może nie byłoby tej fatalnej ustawy o działalności leczniczej, pod którą ustawiane są te działania.

- Dziękuje za rozmowę.