W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Najważniejsza zawsze jest drużyna

2012-07-25

Z Piotrem Paluchem, trenerem KS Stal i radnym miejskim, rozmawia Jan Delijewski

medium_news_header_983.jpg

- Dużo osób gratulowało panu zwycięstwa nad zespołem z Tarnowa?
- Było trochę tych gratulacji, ale najważniejsze, że mimo niekorzystnego dla nas początku, wygraliśmy jednak ten mecz. Z tego jestem przede wszystkim zadowolony.

- Były jakieś gratulacje, które pana zaskoczyły?

- Nie, nie  było żadnych zaskoczeń. Wyjaśnijmy sobie jedno – ja wcale się nie czuję jakimś super ojcem tego  sukcesu. To nie było nic wielkiego z mojej strony. To cała drużyna zapracowała na ten wynik i to ona zasługuje na gratulacje.

- Wycofanie Tomasza Golloba, po dwóch nieudanych biegach, to była pańska suwerenna decyzja?

- To była moja osobista, suwerenna decyzja. Nikt absolutnie nie miał na nią wpływu.

-  Nie ryzykował pan zbyt wiele wycofując Golloba?

- Nie sądzę, że ryzykowałem, ponieważ widziałem, że  Tomek Gollob miał kłopoty i nic nie wskazywało na to, żeby mogło być lepiej.

- Co byłoby, gdyby jednak ten mecz został przegrany?

- Na pewno byłyby poważne rozmowy, rozważania, może coś jeszcze, ale wygraliśmy i nie ma co gdybać.

- Dlaczego Tomasz Gollob  w ostatnich tygodniach tak mocno spuścił z tonu?

- Wszystko zaczęło się od tego wypadku w lidze szwedzkiej. O tamtej pory nie może jakoś dojść do siebie. Są mecze, że jedzie i są takie, jak ten ostatni. Nie może ustabilizować formy na poziomie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Do tego dochodzą kłopoty ze sprzętem, trudności ze spasowaniem przełożeń …

- Tłumaczenie niespasowaniem sprzętu nikogo już chyba  nie przekonuje?

- Największym problemem dla niego jest on sam. Musi się pozbierać, otrząsnąć i dojść do ładu z samym sobą i sprzętem. Zresztą, zna się na tym jak mało kto.

Jest szansa, że ten wielki mistrz jeszcze w tym sezonie się odrodzi ?

- Mam nadzieję, że tak się stanie. Innym zawodnikom także zdarzały się takie okresy, słabsze występy i z czasem dochodzili do siebie. Liczę na to. Jest nam bardzo potrzebny.

- Z drugiej strony mamy Bartka Zmarzlika, który coraz bardziej nas zaskakuje …

- Bartek ma teraz dobry okres. Jest pełen energii, ma ten power w sobie i nic mu nie przeszkadza. Żaden tor nie jest mu straszny, na każdym chce trzymać gaz, jechać i zdobywać punkty. Jest mocnym punktem drużyny, którym mogę zastąpić każdego innego zawodnika.

- Nie obawia się pan, że to idzie trochę za szybko, że może należałoby oszczędniej szafować jego siłami i emocjami?

- Bartek istotnie jest jeszcze młody, ale jest też głodny jazdy. Przy tym nie ma tu nic na siłę. On się rozwija jak najbardziej naturalnie. A założenia były i są takie, że on nie ma być liderem drużyny, ale ma jechać swoje, rozwijać się, bawić żużlem. I on to właśnie robi.

- Po  meczu z Tarnowem może pan z przekonaniem powiedzieć, że mamy drużynę?

- Mamy drużynę, ale trzeba jeszcze popracować, poprawić parę elementów.

- Drużynę na medal?
- Teraz walczymy o pierwsza czwórkę. Później będziemy chcieli powalczyć o złoto.

- Ale radnym na medal, mimo wszystko, pan raczej nie jest?

- Nie jestem , ale też nigdy nie byłem indywidualnością. Przez całe życie grałem i gram dla drużyny, bo ona jest najważniejsza. Tak również jest w radzie miasta.
- Dlaczego zgodził się pan kandydować w wyborach? Dla pieniędzy, splendorów?

- Nie, absolutnie. Zostałem o to poproszony przez prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka, zgodziłem się  i wcale tego nie żałuję. Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.

- Co w pracy radnego jest najtrudniejsze?

- Najtrudniejsze jest załatwianie, rozwiązywanie problemów, z którymi zgłaszają się mieszkańcy. Chce się im pomóc, ale często są to sprawy nie do załatwienia lub bardzo trudne do rozwiązania. Na ogół z powodu takich a nie innych przepisów prawa.

- To jakie są marzenia radnego?

- Przede wszystkim takie, żeby mieszkańcy byli zadowoleni z życia w swoim mieście, żeby miasto dalej się rozwijało.

- Co trzeba zrobić, żeby te marzenia się ziściły?
- Musi być więcej pieniążków budżecie miasta. Innego sposobu nie ma.

- Dziękuje za rozmowę.