W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Fabioli, Miły, Sebastiana , 20 stycznia 2020

Święta jako wyspa

2013-03-27

Rozmowa z dr Maciejem Dudziakiem, kulturoznawcą z Zakładu Kulturoznawstwa Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie

medium_news_header_3262.jpg

- Czym dziś są święta Wielkiej Nocy?

- Z pewnością dla chrześcijan nadal mają silny walor sakralny wynikający z religii. Ale od pewnego czas obserwuje się zatracenie przekonania, wiedzy o tym, że to są najważniejsze święta religijne w całym roku. W przeciwieństwie do kościołów wschodnich, czyli prawosławia i grekokatolicyzmu, czy zachodu – protestanckich, gdzie świadomość wagi tych świąt jest ogromna i nadal bardzo żywa. W kościele katolickim ta świadomość od jakiegoś czasu zaczyna zanikać. W kulturze zachodu, także i w Polsce, zaczyna dominować w celebrowaniu świąt element zabawy, karnawału. Zatracany jest element sacrum, ważności, celebry, choćby przez to, że stawia się pytanie o wyższości świąt Bożego Narodzenia czy też Wielkiej Nocy. Drugim elementem, jaki się tu pojawia, to podejście do świąt jak do popkultury. Stawia się na zajączki, kaczuszki i inne tego typu elementy. Zaczyna dominować cała sfera reklamy, święta się komercjalizują. No i trzecią kwestią jest podejście do tych akurat świąt, jako do czasu wolnego, czasu, który się przyjemnie spędza, odpoczywa i raczej nie myśli o ich sakralnym wymiarze. Możemy wymienić trzy podejścia. Jedno na pewno sakralne, celebracyjne, drugie takie popkulturowe a trzecie weekendowe.

- Z czego wynikają te zmiany?

- Składa się na to szereg różnych procesów. Od jakiegoś czasu z dumą podkreślamy, że Polska leży w Europie Zachodniej, na pewno można tak powiedzieć o Polsce Zachodniej. I u nas zaczyna się dziać to samo, co w Europie Zachodniej, czyli odchodzi się od celebry, sacrum, w stronę popkultury, trywializacji.

- Czy ten proces będzie trwał nadal?

- Tak jak większość zjawisk, świat, a za tym kultura, cały czas ewoluuje. Możemy się z tym zgodzić, lub nie, ale te zmiany nadal będą się pogłębiać, rozwarstwiać i już zresztą widać trzy wyraźne kierunki, w jaka stronę to idzie,  takie wyspy. Pierwsza to wyspa, gdzie święta są celebrowane bardzo ortodoksyjnie , z pełnym zachowaniem tradycji, wymogów religijnych. Druga wyspa, to taka, gdzie święta traktowane są w taki popkulturowy sposób, bez większego przywiązania do celebry. No i trzecia wyspa, to taka, gdzie te wcześniej wymienione elementy będą się przenikać.

- Z czego taka polaryzacja wynika?

- Obrzędy, także obrzędy religijne, są częścią kultury, a ta, jak już wcześniej zaznaczyłem, podlega nieustannym zmianom. Obchody świat, jakichkolwiek zresztą, wyglądają inaczej, niż 50 lat temu, czy też 100 lat temu. Jeszcze jakieś 40 lat temu w Białostockiem przy okazji świąt Wielkanocnych odbywały się religijne inscenizacje, które były bardzo ważnym elementem obchodów. Dziś to zanika

Kultura jest bardzo plastyczna. Zmienia się nieustannie. Ludzie, zbiorowiska ludzkie nie są homogeniczne, zamknięte w sobie. Na sposób funkcjonowania nas mają wpływ także ludzie z innych kultur. I nie mam tu na myśli jakichś egzotycznych, jak Bali czy Japonia. Chodzi o ludzi, którzy zaczynają mieszkać w Polsce, przyjechali z niezbyt daleka, ale mają swoje zwyczaje i one też mają wpływ na nasze zachowania.

-Czy myśli pan, że to zeświecczenie, sekularyzacja obrzędu pójdzie dalej, nadal będzie postępowało?

- Jak już mówiłem, na pewno będą takie obszary, gdzie tradycyjne, religijne, wręcz ortodoksyjne obchodzenie świąt się utrzyma. Już bowiem widać bardzo dokładnie, że takie wyspy, wspólnoty, są i nawet nie chodzi o wskazywanie takich środowisk palcem. Są też wyspy bardziej liberalne, no i te ostatnie, gdzie dominuje już tylko popkultura. Pisze o tym prof. Wojciech Jerzy Burszta w swojej najnowszej książce „Kotwice pewności. Wojny kulturowe z popnacjonalizmem w tle”.

- Ale nawet jeśli przyjąć podejście popowe do świąt, ich obchodzenia, to cały czas są one elementem tradycji, czegoś wspólnego.

- Ależ naturalnie. Tradycja jest bowiem bardzo istotna. Bez niej nie ma wspólnego długiego trwania. Jeśli nie ma tradycji, nie ma korzeni, wówczas się to przekłada na brak wspólnoty. Bez tradycji coś się rozpada, nie ma wspólnych elementów czytelnych dla większego społeczeństwa. Bez tradycji ostaną się tylko malutkie grupki, jak wspólnota jednej wsi. Tradycja jest kodem kulturowym, sposobem komunikowania się większego społeczeństwa.

- Czy więc tradycja pójdzie w stronę karnawału?

- Ona jest karnawałem. Przecież święta Wielkiej Nocy to tradycja chrześcijańska. Ale z drugiej nawiązują do starorzymskich, czy starogermańskich zwyczajów przechodzenia zimy w wiosnę, tak więc o różnych składnikach mowa.

- Czyli więc jednak zostaje nam tradycja. Czy ona też się zmieni?

- Nie jestem wróżką i nie umiem tego przewidzieć. Niezmiernie trudno przewidywać choćby procesy ekonomiczne, a co mówić o zmianach w kulturze czy tradycji. Czas to pokaże

- Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Maciej Zieliński