W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2020

Budżet musi się bilansować

2013-04-10

Z Ewą Piekarz, zastępcą prezydenta miasta ds. rozwoju, rozmawia Jan Delijewski

medium_news_header_3388.jpg

- Gdzie byłby Gorzów, gdyby nie Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna?

- Trudno powiedzieć, ale wiemy gdzie jesteśmy dzięki tej strefie. Okazała się nam bardzo potrzebna. Ponad 80% powierzchni, która przeznaczyliśmy pod strefę jest zagospodarowana, czyli pojawiły się tam inwestycje. To są już tysiące miejsc pracy, których bez strefy mogłoby nie być. A pamiętajmy, co się stało w latach 90-tych, kiedy upadały lub kurczyły się wiodące kiedyś w mieście zakłady – Ursus, Silwana, Stolbud, Stilon… Mieliśmy wówczas ponad 30% bezrobocie. Teraz mamy na poziomie 8%, w dużej mierze właśnie dzięki strefie.

Oczywiście, możemy mieć wątpliwości, dyskutować czy o takie miejsca pracy nam wyłącznie chodzi, jak te w strefie, ale w żaden sposób nie zmienia to oceny działalności strefy. Trudno wręcz przecenić jej znaczenie dla miasta.

- Gorzów przekazuje kolejne hektary do specjalnej strefy ekonomicznej. Czy już wiadomo jacy nowi inwestorzy się tam pojawią?

- Tego jeszcze nie wiemy. Nie wiemy nawet czy minister zgodzi się na poszerzenie strefy. W każdym razie mocno o to zabiegamy, a rzeczą zarządzających strefą będzie poszukiwanie kolejnych inwestorów.

- Widzi pani szanse i możliwości na to, żeby w naszym mieście pojawiły się firmy innowacyjno-wdrożeniowe, angażujące do pracy wysokiej klasy fachowców, tworzące nowe technologie?

- Oczywiście, że widzę i szanse , i potrzebę, ale w grę wchodzi wiele uwarunkowań i okoliczności niezależnych od naszych intencji. Nikt przecież nie zmusi żadnego przedsiębiorcy, by inwestował akurat w Gorzowie i to w takim zakresie, jaki byśmy chcieli. Czy to w strefie, czy też poza nią. To sami przedsiębiorcy kalkulują i decydują co, gdzie i jak chcą zrobić. Gorzów ma swoje atuty, ale i pewne ograniczenia, chociażby związane z poziomem i zakresem kształcenia.

- Właśnie, barierą jest tu chyba brak odpowiednich kadr, co jest w dużej mierze konsekwencją braku wyższych uczelni na akademickim poziomie?

- To prawda, ale nie do końca. Gdybyśmy mieli w Gorzowie inwestorów, którzy poszukiwaliby wysokiej klasy specjalistów w określonych dziedzinach, to prędzej lub później znaleźliby się na miejscu. Mamy przecież wielu gorzowian, którzy kształcą się, zdobywają kwalifikacje w innych ośrodkach i nie wracają tutaj, bo nie znajdują dla siebie satysfakcjonujących ofert pracy. To działa jakby w obie strony. Dobrze byłoby mieć akademię i to z wielu powodów, ale nie jest ona jedynym warunkiem koniecznym do rozwoju nowych technologii w nowych zakładach, które mogą tu powstać. Tak naprawdę to rynek decyduje o wszystkim.

Nie czekamy jednak założonymi rękami aż to się zmieni. Pracujemy w tej chwili nad powołaniem parku naukowo-przemysłowego, którego pierwszym etapem będzie gorzowski ośrodek technologiczny. Robimy to właśnie z myślą o tworzeniu nowych technologii, wdrażaniu ich i sprzedaży na zewnątrz.

- Nie należałoby jednak mocniej zainwestować w akademickość Gorzowa? Jak z powodzeniem czynią to już od wielu lat chociażby w Zielonej Górze.

- Czynimy w tym kierunku starania. Zapisane są one zarówno w strategii rozwoju miasta, jak i województwa lubuskiego. Powołanie Akademii Gorzowskiej jest jednym z naszych priorytetów, ale wymaga czasu i pieniędzy. Dlatego, żeby nie tracić czasu, wspólnie z PWSZ, ZUO i klastrem metalowym pracujemy nad takim ukierunkowaniem szkolnictwa zawodowego, w tym wyższego, żeby mieszkańcy miasta już od najmłodszych lat oswajali się z techniką, odkrywali w sobie techniczne predyspozycje i pasje, by później kształcili się w tych kierunkach do poziomu akademickiego.

- A w sprawie wolnych lokali, nieruchomości do wynajęcia, których mamy już całkiem sporo w ścisłym centrum miasta, nie byłby także potrzebne jakieś  działania zachęcające do ich zagospodarowania na różne biznesowe przedsięwzięcia?

- Ależ my takie działania prowadzimy. Wystawiamy lokal do przetargu, na wynajem lub sprzedaż, za określoną stawkę. Bo innej formy, jak przetarg, nie można tu stosować. Jeżeli lokal nie znajduje zainteresowania, to obniżamy cenę wywoławcza i tak aż do skutku.

To nie jest też tak, że wszystkie lokale w mieście, które są do wynajęcia, są własnością komunalną. Znaczna ich część to własność prywatna. W tej chwili ponad 90% lokali komunalnych jest wynajętych. Trochę gorzej wygląda to w ścisłym centrum, gdzie najemców ma około 80% lokali, ale to  nie jest przecież aż ogromna skala, jak mówią niektórzy. Owszem, mamy problem, ale nie możemy np. stosować nadzwyczajnych stawek czy zwolnień, bo pomijając już aspekty prawne, byłoby to nieuczciwe wobec tych  najemców, którzy wcześniej wylicytowali określoną cenę i uczciwie płacą.

- Obciążenia podatkowe nie są w naszym mieście zbyt wysokie, nie hamują rozwoju lokalnej przedsiębiorczości, jak twierdzą radni PiS?

- Można to różnie oceniać. Natomiast nie można zamykać oczu na budżet, który składa się z dochodów i wydatków. Aby zabezpieczyć wydatki na zadania miasta, których ciągle przybywa, nie można rezygnować z dochodów, a raczej trzeba je zwiększać. Ponadto z naszych analiz i porównań, które wykonywaliśmy w 2012 r., wynika, że nie wszystkie podatki w Gorzowie są najwyższe wśród okolicznych gmin.

- Obniżenie stawek podatków nie jest dobrą  drogą do pobudzenia przedsiębiorczości, bogacenia się mieszkańców, a w rezultacie  zwiększenia wpływów budżetowych  z podatków?

- To zależy o jakich podatkach mówimy. W odniesieniu do podatków od środków transportu to działa. Ich obniżenie dało efekt w postaci większego zainteresowania tym biznesem w mieście, a  w konsekwencji przyniosło większe wpływy z podatków. Natomiast obniżanie podatków od nieruchomości mieszkalnych nie dałoby tego efektu. Pozostaje jeszcze kwestia nieruchomości i gruntów związanych z działalnością gospodarczą, ale i  tu byłabym bardzo ostrożna. Tym bardziej, że budżet musi się bilansować także tu i teraz, a nie w tylko w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy mogłoby to dać ewentualnie pozytywne wyniki.

- Miejscowi przedsiębiorcy często narzekają, że miasto nie tylko nie jest im przyjazne, ale czasami wręcz utrudnia prowadzenie mniejszego czy większego biznesu.

- Nie zgadzam się z tymi zarzutami. Proszę o konkretne przykłady. Każdy przypadek jest inny i nie można uogólniać. Jeżeli jakiś przedsiębiorca uważa, że został niewłaściwie potraktowany do zapraszam go do siebie na rozmowę. Jesteśmy otwarci na szukanie rozwiązań. Poza tym mamy Biuro Obsługi Inwestora, które każdego niemal za rączkę poprowadzi przez meandry urzędniczej procedury. Także tych, którzy prowadzą już działalność gospodarcza i chcą w jakikolwiek sposób poszerzyć czy zmienić jej zakres.

- Często również można usłyszeć opinie, że w mieście brakuje inwestycji prorozwojowych, że zanadto stawia się na inwestycje, które generują przede wszystkim koszty. Zgadza się pani z tym opiniami?

- Z tym również się nie zgadzam. Gdyby tak było, jak pan mówi, to bezrobocie w mieście byłoby znacznie wyższe niż średnio w województwie i kraju, a tak nie jest.

- To jaki ma pani pomysł na rozwój gospodarczy Gorzowa w najbliższych latach?

- Nasze pomysły zawarte są strategiach: rozwoju miasta i województwa lubuskiego oraz w Krajowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Chcemy rozwijać się jako miasto przemysłowe, bo takie to miasto zawsze było i to jest jego wielka wartość, z której nie można rezygnować. Nie wolno jednak rezygnować z równoległego rozwijania infrastruktury kulturalnej, zaplecza naukowo-technologicznego i szkolnictwa wyższego, sportu i rekreacji. Mówimy więc o zrównoważonym rozwoju, który ma ogromne znaczenie dla przyszłości miasta.

- Miasto będzie dobrze przygotowane do kolejnego rozdania środków unijnych, będzie miało gotowe konkretne projekty?

- Staramy się do tego przygotować. Dlatego bierzemy udział we wszystkich ogłaszanych programach pomocy technicznej, a są to działania mające nas przygotować do złożenia odpowiednich wniosków w odpowiednim czasie. I na pewno będziemy mieli gotowe dokumenty.

- Dziękuję za rozmowę