W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Bogusława, Bronisława, Ilony , 18 sierpnia 2017

Najlepiej zabytki pozostawić w oryginalnym stanie

2017-07-18

Z Błażejem Skazińskim, kierownikiem gorzowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_19052.jpg

- Spaliła się część wieży katedry gorzowskiej. Jak to było możliwe?

- Nie wiemy, jaka jest tego przyczyna. Nie wiemy, czy to jest błąd ludzki, czy było to zdarzenie niezależne, wynikające z czegokolwiek, co było niemożliwe do przywidzenia. Na razie nikt nie zna przyczyny.

- Czy tego typu budowle, zabytki są generalnie chronione przed pożarem?

- Niektóre zabytki posiadają na przykład system sygnalizacji pożaru.

- Co to znaczy?

- To znaczy, że posiadają zamontowaną instalację, która reagując na zadymienie, sygnalizuje pożar. Rzadziej jest także automatyczny system gaszenia mgłą wodną. Tego typu instalacje są montowane w lubuskich kościołach. Dotacje na tego typu zadania są przyznawane przez m.in. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Środki były przeznaczane głównie na instalacje w obiektach drewnianych lub ryglowych, czyli najbardziej zagrożonych pożarem. Zresztą tak na marginesie, to niektóre obiekty zabytkowe mają zainstalowane także systemy sygnalizacji włamania i napadu, zwłaszcza te, które posiadają bogaty wystrój i wyposażenie wnętrz. Oczywiście tych instalacji nie ma tyle, ile chcielibyśmy. Są dość kosztowne, ale są stale montowane. Inną kwestią jest rola administratora zabytku, np. Kościoła, który powinien dbać o to, żeby instalacje były poddawane zabiegom konserwacyjnym, no i przede wszystkim uzbrajane. Brak dbałości może powodować powstawanie fałszywych alarmów. Jest to o tyle niebezpieczne, ponieważ powstaje wówczas tolerancja na wysyłane sygnały. Może być tak, że faktyczne zagrożenie może zostać zignorowane.

- A co na to prawo? Nie można wymagać od właścicieli, aby mieli takie urządzenia ochraniające zabytki?

- Jest lista obiektów, dla których tego typu urządzenia są obligatoryjne. W pozostałych przypadkach można zalecać ich montaż. Ponadto zabytki są kontrolowane przez urząd konserwatorski, ale też przez inne służby, np. przez Państwową Straż Pożarną, czy Powiatowych Inspektorów Nadzoru Budowlanego. W uzasadnionych przypadkach właściciel lub posiadacz zabytku otrzymuje zalecenia, które nakładają określone obowiązki.    

- Dla przykładu jakie?

- Mogą to być zalecenia dotyczące podejmowania wskazanych prac, np. modernizacji instalacji elektrycznej. Może to być wskazanie Straży Pożarnej dotyczące montażu hydrantu, choć nie zawsze jest to być możliwe w obrębie obiektu zabytkowego. Należy pamiętać, że w obiektach zabytkowych, właśnie ze względu na ich charakter, mogą być odstępstwa od generalnych i ściśle przestrzeganych zasad ochrony przeciwpożarowej. Są również wymogi odnoszące się do bezpieczeństwa osób korzystających z obiektów zabytkowych, np. dotyczące oznakowania dróg ewakuacyjnych.

- Ostatnio zrobiła się moda na wieszanie na wieżach stacji przekaźnikowych telefonii komórkowej. Czy to jest dobre dla zabytków?

- Z mojego punktu widzenia, najlepiej by tak było, aby wszystkie zabytki pozostawić w  stanie oryginalnym, bez jakiejkolwiek ingerencji. Naturalnie z uwagi na wymogi współczesności nie zawsze jest to możliwe i wykonalne. Każdy nowy element stwarza potencjalne niebezpieczeństwo. Dotyczy to również stosowania nowych materiałów oraz technologii w obiektach zabytkowych. To może wydawać się nam konieczne, ale to jest zawsze jakaś ingerencja, a skutek tego może być stopniowy, rozłożony na lata, bądź nagły i absolutnie nieobliczalny. To dotyczy wszystkiego, czyli również montażu urządzeń, o których mowa. Nie zawsze zresztą montaż tego typu urządzeń jest z organem ochrony zabytków uzgodniony. Powtórzę raz jeszcze. Z mojego punktu widzenia każda nieprzemyślana ingerencja w historyczny obiekt zabytkowy lub w jego oryginalną substancję budowlaną może się okazać niepożądana, szkodliwa, a nawet potencjalnie niebezpieczna. Jeśli to możliwe wystrzegajmy się tego. 

- Spróbujmy odejść od kościołów. Mamy w mieście kilka ciekawych budynków, jak willa muzealna, Spichlerz, jak ładne kamienice przy ul. Łokietka choćby. Jak to jest w przypadku takich obiektów z ochroną przeciwpożarową?

- Obiekty takie jak np. muzea muszą obligatoryjnie posiadać pełną ochronę przeciwpożarową, w tym instalację sygnalizacji pożaru. Istnieją przepisy, które regulują ten obowiązek. A co więcej, takie systemy w muzeach i wyselekcjonowanych zabytkach mogą zakładać tylko wykonawcy posiadający specjalistyczne przeszkolenie z atestem Narodowego Instytutu Muzealnictwa. Bo proszę pamiętać, że jest to nie tylko rzecz złożona technicznie, ale także kwestia estetyczna.

- A jeśli chodzi o inne obiekty, ale wpisane do rejestru zabytków?

- Zawsze w takich przypadkach mają zastosowanie przepisy przeciwpożarowe. Jeśli dochodzi do kompleksowych remontów, czy też adaptacji, to zawsze te wymogi są uzgadniane ze Strażą Pożarną. Przypomnę także, że każdy obiekt budowlany musi posiadać książkę obiektu budowlanego i tam dokonuje się niezbędnych adnotacji dotyczących okresowych przeglądów dokonywanych przez specjalistów. I to jest najlepszy system prewencyjny. W przypadku jakiegokolwiek zagrożenia właściciel lub posiadacz zobligowany jest do poinformowania o tym fakcie urzędu konserwatorskiego. Ponadto służby dokonują kontroli oraz przedkładają zalecenia pokontrolne, lub jeśli jest taka konieczność, wydają nakazy dotyczące przeprowadzenia określonych prac. Prowadzimy również kontrole w ramach programu „Razem bezpieczniej”, czyli z Państwową Strażą Pożarną, Powiatowymi Inspektorami Nadzoru Budowlanego i Policją. Wówczas pod każdym względem taki obiekt jest oceniany. Każdy specjalista formułuje wnioski w swojej dziedzinie. W kolejnym etapie sprawdza się, czy właściciel lub posiadacz się do tego zastosował.

- A jeśli właściciel się nie zastosuje, to co? Kara?

- Na pewno są sankcje wynikające z przepisów, ale traktujemy to jako ostateczność. Chodzi o to, aby właściciel lub posiadacz zabytku był w pełni świadomy zagrożeń i odpowiednio na nie reagował. To leży w jego interesie i musi to rozumieć. 

- Pana zdaniem, obiekty zabytkowe są chronione dobrze?

- Czyli zapytajmy czy są bezpieczne. A to jest możliwe wówczas kiedy jednocześnie jest odpowiednia ochrona i odpowiednia opieka. To są dwie różne rzeczy.

- No to rozróżnijmy zatem.

- Ochrona to m.in. działania podejmowane przez organy administracji publicznej mające na celu zapewnienie odpowiednich warunków prawnych, organizacyjnych i finansowych, zapobieganie zagrożeniom, czy też udaremnienie niszczenia oraz niewłaściwego korzystania z zabytku. Natomiast opieka jest wyłączną domeną właściciela lub posiadacza zabytku i polega m.in. na zabezpieczeniu i utrzymaniu obiektu w należytym stanie oraz korzystaniu z zabytku w sposób zapewniający jego zachowanie. To są fundamentalne zasady.     

- Bywają takie sytuacje, że ktoś dzwoni do pana i mówi, że coś się dzieje nie tak w obiekcie zabytkowym?

- Może zadzwonić, przyjść osobiście, wnieść pismo, a nawet poinformować urząd drogą elektroniczną. Niektóre sprawy nie dotyczą naszych kompetencji i są przekazywane innym organom administracji. Pozostałe informacje są sprawdzane i jeżeli jest taka konieczność to reagujemy, dokonując kontroli i przedkładając zalecenia. 

- No i wracamy do wieży katedralnej. Spaliła się jej część. Straż i inni specjaliści ustalają przyczyny. I co będzie dalej? Będzie rozbierana? Będzie odbudowywane wnętrze, to drewniane? Co teraz?

- Już teraz zostały sformułowane zalecenia przez komisję powołaną przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Na chwilę obecną będą to czynności dotyczące głównie zabezpieczenia kościoła. Chodzi m.in. o wyłączenie obiektu z użytkowania, stały nadzór, usztywnienie konstrukcji latarni, odprowadzenie wody opadowej, wzmocnienie zawieszenia dzwonu, odtworzenie instalacji odgromowej, wprowadzenie pomostów roboczych, wreszcie usunięcie nadpalonych elementów z niższych kondygnacji, czy odpowiednie wentylowanie budynku, a także dezynfekcję. Pamiętajmy bowiem, że w wyniku akcji gaśniczej pozostały tam duże ilości wody, a to grozi rozwojem grzybów pleśniowych. Natomiast to, co będzie dalej, zależne jest od ekspertyzy technicznej. To jest w szczególności kwestia oceny, które elementy mogą pozostać ponieważ nie utraciły swoich właściwości konstrukcyjnych, a które trzeba będzie wzmocnić lub wymienić. Na pewno jest problem rekonstrukcji latarni, odtworzenia jej niemal od początku do końca. Pytaniem otwartym pozostaje cegła, która w obrębie tamburu została poddana wysokiej temperaturze i mogła zmienić swoje właściwości. Autor ekspertyzy będzie decydował, czy jej część będzie musiała być wymieniona na nową i na jakich zasadach. Zakres prac to cały czas wielka niewiadoma. Ale wszyscy wiemy, że latarnia i iglica musi zostać odtworzona w oryginalnym kształcie. Jak demontowano kopułę latarni, to też należało zadbać, aby nie została ostatecznie zniszczona, bo posiada detale, np. w postaci gzymsu, które trzeba będzie odtworzyć. To wiemy. Natomiast ze szczegółowymi informacjami co, jak i w jaki sposób będzie realizowane, należy poczekać na diagnozę. Bo na chwilę obecną mówić o sposobie i zakresie prac zmierzających do przywrócenia oryginalnych wartości kościoła katedralnego jest za wcześnie.

- Dziękuję bardzo.