W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny , 20 lipca 2018

Wspólnoty podejmowały decyzje indywidualnie

2018-03-28

Z Pawłem Nowackim, pełniącym funkcję dyrektora Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Gorzowie, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_21333.jpg

- Na jakim etapie jest obecnie program KAWKA?

- Montażowo jest zakończony. Wszystkie budynki są podłączone i odebrane. Węzły grzewcze przekazane. Etap instalacyjno-budowlany zakończyliśmy we wrześniu. Obecnie mieszkańcy w pełni korzystają z centralnego ogrzewania. Do końca marca nastąpi rozliczenie finansowe, które przygotowywane jest wspólnie z Miastem i PGE.

- Co ta KAWKA tak naprawdę dała mieszkańcom?

- Przede wszystkim podnieśliśmy standard lokali. Zlikwidowaliśmy piece i wyposażyliśmy mieszkania w instalację CO i do ciepłej wody. To przełożyło się na wygodę, jaką otrzymali mieszkańcy. Skończyło się noszenie węgla. Temperaturę w mieszkaniu można sobie samemu ustawić, do indywidualnych potrzeb. No i przede wszystkim zmniejszyliśmy emisję spalin. Co jest równie istotne. Wszystkie wskaźniki, które są dostępne, pokazują Gorzów jako tę zieloną wyspę czystego powietrza. I to właśnie chyba jest jeden największych plusów z tego programu.

- Zakład Gospodarki Mieszkaniowej wchodzi w kolejny duży projekt. Co tym razem będzie się działo?

- Tak, to projekt „Mieszkać lepiej”. W skrócie mówiąc, to projekt, z którego mogli skorzystać mieszkańcy Gorzowa, którzy są objęci programem rewitalizacji, czyli z terenów określonych jako zdegradowane. One obejmują ścisłe centrum, ale i Zawarcie, Zakanale, osiedle Słoneczne. Obszar był bardzo szeroki. W ramach tego programu wspólnoty mieszkaniowe mogły się ubiegać o dofinansowanie na remont swoich kamienic. Warunkiem przystąpienia do tego programu było przeprowadzenie rewitalizacji terenów zewnętrznych, przylegających do kamienic z których mieszkańcy korzystają.

- Kilkadziesiąt wspólnot jednak podjęło się tego zadania.

- Program ruszył na początku ubiegłego roku. Otworzyły go spotkania z poszczególnymi wspólnotami. Przeprowadziliśmy ponad 400 zebrań, podczas których informowaliśmy o zasadach ubiegania się o to dofinansowanie. Trwały one do końca czerwca ubiegłego roku. Ostatecznie do programu przystąpiło ponad 60 wspólnot mieszkaniowych. Pozytywną weryfikację przeszło 36 wspólnot, z tego 34 zarządzane przez nas, czyli Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, dwie nieruchomości zarządzane są przez Spółdzielnię Metalowiec, oraz prywatnego zarządcę. Te wszystkie wspólnoty złożyły jeden wspólny wniosek o dofinansowanie. Obecnie zakończyliśmy wszystkie niezbędne procedury i oczekujemy tylko na podpisanie umowy pomiędzy Miastem a Urzędem Marszałkowskim. Lada chwila wspólnoty będą mogły przystąpić do prac remontowych. Całkowity koszt inwestycji szacowany na 5,7 mln zł z czego dofinansowanie wynosi ok. 2,5 mln zł.

- Co się może zmienić w ramach tego programu?

- Przede wszystkim zagospodarowanie przestrzeni zewnętrznej i remonty kamienic. I tak dofinansowanie do przestrzeni zewnętrznej wynosi do 80 procent projektowanych kosztów, do prac termomodernizacyjnych do 30 procent, a do prac remontowych do 50 procent. Wspólnoty mieszkaniowe w ramach tych projektów zagospodarują miedzy innymi podwórka. Zostaną one wyrównane, będzie posiana trawa, pojawią się nasadzenia zieleni. Pojawią się elementy małej architektury takie jak miejsca z ławeczkami, z altankami do wspólnych sąsiedzkich spotkań. Na jednym z podwórek pojawi się oświetlenie, na innym siłownia pod chmurką. Jest też zaplanowane mini boisko do koszykówki. Proszę pamiętać, że wspólnoty podejmowały decyzje indywidualnie. Ale już widać, że zakres prac jest bardzo szeroki.

- Jednym słowem, Gorzów zbliży się do Europy?

- Można powiedzieć, że tak. Tym bardziej, że będą też prowadzone remonty kamienic, co oznacza, że infrastruktura naszych budynków będzie ulegała poprawie. Oznacza to też, że projekt będzie widoczny dla innych mieszkańców miasta. Jest ogólnodostępny więc mieszkańcy miasta będą mogli z nowo powstałej infrastruktury korzystać.

- Panie dyrektorze, a co z tymi podwórkami, które nie weszły do tego projektu, a jest ich znacznie więcej.

- Fakt, jest ich dużo. Ale trzeba mieć świadomość, że pieniądze na te cele są mocno ograniczone. No i nie jesteśmy w stanie, bo nas nie stać, wyremontować ich wszystkich. Dlatego Miasto stara się pozyskiwać dostępne środki zewnętrzne i wspólnie z nami zachęcać do większej inicjatywy i zaangażowania mieszkańców, bo z podwórek korzystają właśnie oni. Trzeba pamiętać, że cały czas funkcjonują inne programy, jak choćby Budżet Obywatelski, z którego w tym roku będziemy realizować dziewięć zadań, czyli będziemy tę przestrzeń zmieniać. W tej chwili ruszamy z trzema podwórkami – przy Konstytucji 3 Maja 10, przy ul. Konstytucji 3 Maja 62-66 oraz przy ul. Strzeleckiej 12-16 i Pocztowej 3. Pozostałych sześć inwestycji, to jest zagospodarowanie podwórka przy ul. Zbąszyńskiej, Krótkiej, Kobylogórskiej, kolejne podwórko to przy ul. 30 Stycznia 19, następne przy Wyszyńskiego 20-26, kolejne przy Borowskiego 21 oraz 30 Stycznia 2 do Borowskiego 7. Natomiast na Słonecznej, na podwórku przy kamienicach od nr 94 do 96 pojawi się wielopokoleniowa strefa rekreacji. Na te zadania zleciliśmy projekty, ale na pewno w tym roku zostaną wykonane. Największe podwórko znajduje się przy Zbąszyńskiej, Kobylogórskiej, Krótkiej i koszt rewitalizacji wynosi ponad 300 tys. zł.

- To ja wrócę do mojego najbardziej ulubionego zagadnienia od lat, a mianowicie do tych wszystkich szopek, budek i podobnych szkaradzieństw straszących na podwórkach głównie Nowego Miasta. Co z tym?

- Niestety na przestrzeni lat pojawiło się wiele takich obiektów. W tej chwili prowadzimy taką wewnętrzną akcję. Sprawdzamy te wszystkie pomieszczenia. Weryfikujemy je pod kątem stanu technicznego, ale też pod kątem stanu prawnego. Chcemy ustalić, kto te budynki postawił. I małymi krokami będziemy ten obszar porządkować. Trzeba jednak mieć świadomość tego, że takich obiektów mniejszych i większych mamy bardzo wiele, a znaczna ich część ze względu na stan techniczny kwalifikuje się do rozebrania. I tu też kłania się twarda ekonomia. Dlatego porządki będziemy czynić sukcesywnie. Na pewno nie uporządkujemy tych kwartałów na Nowym Mieście w jednym roku, bo o jest z punktu widzenia ekonomii niemożliwe.

- Ale ma pan świadomość, że choć te szopki stoją nieużywane, to ludzie ich będą bronić jakby to było szczere złoto?

- Owszem, wiem, ale nie ma innego wyjścia. Są zresztą możliwości prawne, z których też możemy skorzystać. Nie chodzi nam o straszenie mieszkańców, czy działania wbrew ich woli. Należy jednak zauważyć, że często takie obiekty stawiane były samowolnie przez mieszkańców, bez zgody właściciela gruntu. Przedmiotowa kwestia jest z mieszkańcami omawiana, między innymi na zebraniach wspólnot mieszkaniowych. W sytuacjach, kiedy zapada decyzja o rozbiórce takich obiektów, mieszkańcy są informowani z wyprzedzeniem a w indywidualnych przypadkach zapraszani na rozmowy, gdzie staramy się mieszkańcom wytłumaczyć konieczność takich działań. Pamiętajmy, że ZGM środków na remonty takich obiektów nie ma i raczej mieć nie będzie. Podkreślam, stan techniczny jest bardzo zły. Tu też chodzi o bezpieczeństwo samych mieszkańców. A ono jest najważniejsze.

- Dziękuję za rozmowę.