W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

Biblioteki nie mają skąd brać pieniędzy na zakupy książek

2018-08-01

Ze Sławomirem Szenwaldem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zbigniewa Herberta w Gorzowie, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_22397.jpg

- Panie dyrektorze, mamy lato. Ludzie czytają książki. A co pan czyta na wakacjach?

- Ja z reguły czytam kilka książek równolegle. Ale w tej chwili ze względu na letnią atmosferę zagłębiłem się w Czesławie Miłoszu, a dokładnie w „Dolinie Issy”, bo jest to książka, która opowiada o miejscach, w których naprawdę można się zrelaksować. A jak do tego dodać jeszcze piękny język, to naprawdę jest to wspaniała podróż i w przestrzeni, i w literaturze.

- Miłosz na wakacje? Naprawdę?

- Niestety nie jestem czytelnikiem kryminałów. Co prawda jeśli uznać „Pachnidło” Patricka Suskinda czy „Imię róży” Umberto Ecco to jednak kilka kryminałów przeczytałem. Ale takich w potocznym sensie to jednak nie. Ale rozumiem, że inni to robią.

- Biblioteka coraz bardziej wychodzi do ludzi, coraz szerzej otwiera swoje drzwi. Właśnie uruchomiliście ciekawy punkt.

- Tak, w Gorzowskiej Lecznicy Specjalistycznej pod nazwą Poczytalnia. Koncepcja jest taka, żeby wypróbować bookcrossing w troszkę inny sposób. Zobaczymy, jak to zafunkcjonuje w poczekalni lekarskiej. Jeśli te książki nie będą znikały, czyli użytkownicy będą je czytać, oddawać, albo zamieniać na inne, to będziemy się starać rozszerzać taką ofertę na inne spółdzielnie lekarskie czy wręcz szpital. I te punkty – Społeczne Punkty Wymiany Książek będziemy tworzyć w otwartych przestrzeniach.

- Jakie książki trafiają do takich punktów?

- Bardzo różne. Bo i kryminały, ale i proza codzienna, lekka lektura. Trudno komuś w poczekalni kazać czytać książki, które mogą źle zadziałać na jego psychikę. To ma być przyjemność.

- A jak to w praktyce wygląda, taki punkt?

- Prosto i zwyczajnie. Jest regał z książkami. Z niego można wziąć książkę, poczytać w kolejce do lekarza, ale jeśli się komuś spodoba, to może ją zabrać do domu i dokończyć. No i świetnie, jeśli książka wróci na ten sam regał. A jeśli komuś się ta książka tak bardzo spodoba, że nie chce się z nią rozstać, wówczas też może ją zatrzymać, ale w zamian za nią zobowiązany jest przynieść coś nowego, inną książkę po prostu. No i mam nadzieję, że to zadziała. W końcu przecież warto zaufać społeczeństwu choćby w takiej kwestii. My nasz pomysł oparliśmy na wzorach z innych krajów, gdzie takie Poczytalnie się sprawdziły. Wiadomo, że trzeba uzupełniać ofertę, część na pewno się zużyje, jak w przypadku książek z regularnych wypożyczalni bibliotecznych.

- Są badania, które pokazują, że na wakacjach ludzie czytają więcej. Jak to u nas jest?

- Generalnie można powiedzieć, że nic szczególnego jednak się nie dzieje w wakacje. Liczba wypożyczeń jakoś się drastycznie nie zmienia podczas wakacji. Ale są rzeczywiście trzy filie, w których podczas wakacji notujemy wzrosty wypożyczeń. To są filie na tych dużych, nowych osiedlach, jak Manhattan, Górczyn i osiedle Słoneczne, które możne nowe nie jest, ale obsługuje nowe osiedle, jakim jest Europejskie.

- Obserwujecie, co ludzie czytają?

- Badań szczegółowych nie mamy, ale można założyć, że to lekka literatura, taka wakacyjna. Trudno oczekiwać, że podczas upałów ktoś będzie czytał Dostojewskiego. A ponieważ nasi czytelnicy sięgają po bardzo różną literaturę, więc musimy mieć w bardzo różne tytuły. Właśnie siła biblioteki leży w różnorodności.

- Skoro przy różnorodności, to zauważyłam, że od pewnego czasu ciągle pojawiają się nowości i to bardzo różne. Skąd książnica je bierze, bo zawsze słychać było, że nie ma pieniędzy na nowości?

- Głównie nowości pozyskujemy z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. W Polsce na początku lat 2000 zauważono, że biblioteki naprawdę nie mają skąd brać pieniędzy na zakupy książek, zwłaszcza na nowości. I wówczas utworzono ów program. Obecnie nasi organizatorzy, czyli Urząd Marszałkowski, ale i Urząd Miejski, zapewniają nam wkład własny, a Ministerstwo Kultury dopłaca nam 75 procent kwoty przeznaczanej na zakupy. Oczywiście to jest ciągle za mało.

- Co kupujecie?

- Tu biblioteka kieruje się gustami czytelników i tu jest całe spektrum od literatury lekkiej po specjalistyczną, ale i klasykę.

- Ale na półki trafia literatura bardzo ciekawa, bo choćby literatura węgierska czy niemiecka. Czy to są jakoś specjalnie pozyskiwane książki?

- To są szczęśliwe trafy, jakie się zdarzają. Miewamy czytelników, którzy darują nam książki. I właśnie takie pochodzą najczęściej od darczyńców. Tu trzeba zauważyć i zaznaczyć, że to jest spory zastrzyk, bardzo wartościowe dary. Warto dodać, że często są to nowe książki, raz może przeczytane.

- Czyli jeśli ja sobie kupię jakąś książkę, przeczytam ją i uznam, że nie przywiązałam się do niej, mogę ją do was przynieść?

- Zapraszamy. Jak najbardziej tak można. Zawsze jesteśmy wdzięczni, jeśli możemy pozyskać ciekawe tytuły do naszego zbioru.

- A co się dzieje w momencie, kiedy trafiają do was książki, których macie już dużo?

- No cóż. Odmawiamy przyjęcia, bo przecież każda biblioteka, w tym i nasza, ma swoją pojemność, swoje magazyny, których zwyczajnie nie możemy zapychać dziesiątkami tych samych tytułów.

- Biblioteka zachęca do czytania książek nie tylko przez same książki, ale i przez działania wokół książki. Działają Dyskusyjne Kluby Książki. Ale w tym roku robicie ciekawą akcję, czyli „Czytamy wam”. Skąd taki pomysł?

- Mieszkam w Gorzowie od roku 1990. I jak inni gorzowianie, często odczuwałem pewną pustkę, zwłaszcza latem, jeśli chodzi o wydarzenia kulturalne. Inna rzecz, że ona się zapełnia. Widać, że gorzowianie są gotowi na uczestnictwo w życiu kulturalnym latem. Pierwszy był Teatr Osterwy ze Sceną Letnią. Teraz doszła Filharmonia z Piknikami Chopinowskim. Dlatego też nie może brakować biblioteki. My głównie prezentować będziemy słowo mówione. Jeśli ten pomysł chwyci, nasza próba generalna w sierpniu wypadnie dobrze, to chcielibyśmy, aby to był stały punkt programu podczas letniej kanikuły.

- Wakacje mają to do siebie, że szybko mijają. Zaraz nowy rok szkolny i znów biblioteka zaprosi nas na stałe wydarzenia?

- Ależ naturalnie. Powiem tak, Nowa Marchia, rzeczy związane choćby z regionem, promocja wiedzy na ten temat, to wszystko biegnie swoim torem. Staramy się zresztą akurat tę kwestię rozszerzać. Po wtóre zapraszamy na nowe rzeczy. Jesienią po raz pierwszy w Gorzowie odbędzie się Herbertiada. Będzie to konferencja popularno-naukowa, która zaplanowana jest na 26 października. Tego dnia odbędzie się też warsztat dla młodzieży poświęcony wierszom Zbigniewa Herberta. Promujemy patrona jak tylko możemy.

- Dziękuję.