W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Celiny, Ireneusza, Niny , 15 grudnia 2018

Akademia jest instytucją mogącą wspomóc rozwój miasta

2018-09-18

Z prof. dr hab. Elżbietą Skorupską-Raczyńską, rektorem Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_22791.jpg

- Przed nami nowy rok akademicki. W jakiej kondycji, z jakimi aktywami i pasywami rozpoczyna się on w kierowanej przez panią profesor Akademii im. Jakuba z Paradyża?

- Obecnie nasz stan posiadania to 16 kierunków pierwszego stopnia, w tym 12 licencjackich oraz 4 inżynierskie. Do tego mamy 9 kierunków drugiego stopnia, czyli magisterskich. W porównaniu do poprzedniego roku akademickiego wzbogaciliśmy się o 2 kierunki drugiego stopnia. Są to finanse i rachunkowość oraz turystyka i rekreacja. 

- Dawna PWSZ stała się akademią trochę na kredyt, bo musi sprostać jeszcze pewnym formalnym i nieformalnym wymogom oraz oczekiwaniom. Za uczelnią jest już 2/3 drogi, ponieważ minęły dwa lata, a plan działania został rozpisany na trzy lata. Co w związku z tym zostało już zrobione i co pozostaje jeszcze do zrobienia?

- Skoro za nami jest już 2/3 drogi, to - oceniając matematycznie - tyle też zadań zdołaliśmy w tym czasie zrealizować, a w niektórych obszarach nawet więcej. Jednym z najważniejszych celów było i dalej jest zmiana zatrudnienia kadry z drugiego na pierwszy etat. To zadanie zostało już zrealizowane na poziomie 98 procent. Na drugim etacie mamy w tej chwili tylko kilka osób. Są to profesorowie, którzy wspomagają nas w ramach współpracy na niektórych kierunkach. W 2016 roku założyliśmy sobie, że w ciągu trzech lat uzyskamy dziesięć uprawnień do nadawania tytułu magistra. Mamy w tej chwili dziewięć, z czego oczywiście jesteśmy zadowoleni, ponieważ pozostał nam jeszcze rok, a już jesteśmy blisko celu. Natomiast ciągle w procedurze jest nasz wniosek o prawo do doktoryzowania w zakresie językoznawstwa. Trwa to już 27 miesięcy. Złożyliśmy również drugi wniosek o uprawnienia do doktoryzowania w zakresie mechaniki i budowy maszyn. Czekamy na odpowiedź, czy będzie on rozpatrywany starą procedurą, czy już będzie podlegał nowej. Ma to związek z obecną reformą szkolnictwa wyższego. Jest to ważne, ponieważ przede wszystkim decyduje tu inny wymóg kadrowy. Wcześniej wystarczyło mieć pięciu profesorów w dyscyplinie, w której się ubiega o uprawnienia, oraz ośmiu członków Rady Wydziału. Teraz musi być minimum 12 pracowników, minimum doktorów. W zakresie językoznawstwa mamy dziesięciu profesorów i dziewięciu doktorów, dlatego w tym przypadku z nawiązką wypełniamy ten wymóg. Inaczej to wygląda w przypadku drugiego wniosku.

- Czy w tej sytuacji uczelnia zdąży wypełnić wymóg posiadania dwóch kierunków z uprawnieniami do doktoryzowania?

- Nowa ustawa wiele rzeczy zmienia, w tym także naszą ustawę, na bazie której została powołana akademia. Odchodzi się bowiem od wydziałów jako jednostek autonomicznych, a uprawnienia uczelnia uzyskuje teraz w dyscyplinach. Dlatego jestem przekonana, że wymóg ten wypełnimy.

- Duże zmiany nastąpiły również w obszarze badań naukowych. Jak to teraz wygląda w przypadku naszej uczelni?

- Wcześniej, jeszcze za czasów PWSZ, uczelnia była zobowiązana do prowadzenia tylko dydaktyki, natomiast my już wtedy wprowadziliśmy badania, choć nie otrzymywaliśmy na nie żadnych środków finansowych. Pracownicy naukowo-dydaktyczni nie mieli jednak obowiązku prowadzenia badań naukowych i rozwoju naukowego. Od dwóch lat jesteśmy już zobowiązani do tego, ale możemy także, co jest ważne, ubiegać się o finanse w ramach grantów. W latach 2016-2017 z tego tytułu otrzymaliśmy ponad 16 milionów złotych, na rozwój i prace badawcze.

- W ramach tego rozwoju uczelnia podejmuje współpracę z innymi jednostkami naukowymi.

- Zgadza się. Podejmujemy współpracę również z uczelniami spoza Europy. Podpisaliśmy porozumienie o współpracy w zakresie badań naukowych między innymi z Uniwersytetem Stanowym w Utah. Niedługo przyjedzie do nas z tej uczelni profesor Agnieszka Ostafin, która będzie przez pół roku u nas pracowała, a także prowadziła z naszym zespołem badania naukowe. Dodam, że pani profesor jest także doradcą prezydenta USA. Podpisaliśmy ponadto porozumienie o współpracy z jednym z uniwersytetów w RPA i przygotowujemy się do zawarcia kolejnych umów z dwoma amerykańskimi uczelniami. Wszystkie te porozumienia dotyczą badań w zakresie nanotechnologii i nanobiologii.

- Czy ostatnia reforma szkolnictwa wyższego, nazywana ustawą ministra Gowina, coś jeszcze tu zmienia, zwłaszcza że w ocenie wielu ekspertów nie jest ona do końca przyjazna uczelniom regionalnym?

- W naszym przypadku ta ustawa jest raczej korzystna, ponieważ niczego nam nie utrudnia i niczego nam nie zabiera. Jako uczelnia nie zdążyliśmy wcześniej przyzwyczaić się do wielu profitów, bo ich nie mieliśmy. Natomiast ustawa ta otwiera przed nami nowe ścieżki rozwoju. Oczywiście, niektórym pracownikom, którzy są różnorako mobilizowani do pracy, nowe przepisy mogą ciążyć, bo wymagają intensywnego rozwoju naukowego. W sumie jest to jednak element korzystny, bo uważam, że dydaktyka bez rozwoju naukowego kuleje.

- Bez pomocy miasta, ale i samorządu wojewódzkiego uczelnia się nie rozwinie. I to wsparcie widać, ale czy jest ono na wystarczającym poziomie?

- Zawsze bardzo pozytywnie reaguję na wszelką pomoc, nawet tę najdrobniejszą. Biorę bowiem pod uwagę, że często te możliwości pomocowe są ograniczone. Jeżeli chodzi o współpracę z miastem oceniam ją jako bardzo dobrą. Nie dość, że uzyskujemy pomoc finansową, to jeszcze możemy liczyć na pomoc materialną, w postaci choćby mieszkań. Dla mnie jednak dużą wartością jest to, iż jesteśmy przez władze miasta traktowani po partnersku. To ważne, bo jako uczelnia nigdy nie staniemy z boku, zawsze będziemy uczestniczyli w życiu miasta. Troszkę inaczej wygląda to w przypadku samorządu wojewódzkiego. Zapewne dlatego, że w naszym regionie jest kilka uczelni, z tego jedna bardzo duża w Zielonej Górze, chociaż według nowej ustawy od nowego roku budżetowego będziemy rozliczali według tego samego algorytmu. Na Uniwersytecie Zielonogórskim prowadzone są kierunki medyczne i naturalną tendencją jest silne wspomaganie wydziału lekarskiego, co jest zrozumiałe. My nastawiamy się na kierunki techniczne, społeczne i humanistyczne, dlatego potrzebujemy pomocy w nieco innej formule, ale potrzebujemy. Na razie ją uzyskujemy, czego dobrym przykładem jest utworzenie laboratorium środowiskowego na wysokim poziomie. Otrzymaliśmy poza tym pieniądze z funduszu centralnego - i tutaj należą się podziękowania za pomoc minister Elżbiecie Rafalskiej - na budowę laboratorium fizyko-chemicznego.

- Czego jeszcze potrzeba uczelni?

- Naturalnym jest, że cały czas zabiegamy o rozszerzenie pomocy. Gdybyśmy zadowolili się tym, co mamy, stanęlibyśmy w miejscu. Na pewno najbardziej widoczną formą pomocy są pieniądze na konkretne inwestycje. Ale ważna jest odpowiednia współpraca na różnych poziomach. Wszędzie ranga uczelni wzrasta wówczas, kiedy jest ona traktowana przez wszelkie władze po partnersku, co już wcześniej zasygnalizowałam. Co należy przez to rozumieć? Choćby chęć szerszego wykorzystywania naszego potencjału naukowego, organizacyjnego, kadrowego. Jesteśmy instytucją mogącą na wielu szczeblach wspomóc rozwój miasta.

- Czy Gorzów, stawiający dopiero pierwsze kroki w świecie akademickim, zaczyna być już rozpoznawalny w kręgach naukowych?

- Jako miasto mamy na pewno trudniej, bowiem przez dziesiątki lat Zielona Góra była zaliczana do ośrodków akademickich, a o Gorzowie mówiono tylko w kategoriach miasta przemysłowego. Przyszedł czas zmian i na pewno naszym południowym sąsiadom było łatwiej, ponieważ mieli oni już fundamenty akademickości. My natomiast musieliśmy wszystko zaczynać od początku. Zaczęło się od Kolegium Nauczycielskiego, potem mieliśmy PWSZ, teraz budujemy Akademię im. Jakuba z Paradyża. Za tym idą inne zmiany. W czasach PWSZ skupialiśmy się głównie na zaspokojeniu oczekiwań osób, które chciały uzyskać wyższe wykształcenie. Teraz rola uczelni się zmieniła, bo obok kształcenia zmierzamy do bycia centrum rozwoju miasta. Potrzebujemy na to czasu, ale pierwsze symptomy rozpoznawalności już są widoczne. W takich przypadkach siłę nie zawsze stanowi szyld, ale konkretni ludzie, którzy reprezentują daną uczelnię. Zatrudniamy bez mała 200 pracowników naukowych o statusie profesora, doktora habilitowanego oraz doktora. To jest naprawdę duża grupa, dlatego jesteśmy rozpoznawalni środowiskowo. I to nie tylko w kraju, ale i w różnych zakątkach Europy.

- W ostatnim czasie dużo się mówi o potrzebie kształcenia w specjalnościach technicznym, bo na rynku brakuje techników, inżynierów i fachowców różnych branż. Na ile akademia nadąża za tymi potrzebami i czy na bazie uczelni jesteśmy w stanie sami zbudować sobie silną kadrę na potrzeby gospodarcze?

- Każde środowisko potrzebuje ludzi wykształconych. Rozwój gospodarki to nie tylko kierunki techniczne. Gospodarka potrzebuje także dobrych pracowników administrujących, organizujących i obsługujących produkcję. Dlatego tak ważne jest kształcenie specjalistów w zakresie finansów, logistyki, zarządzania, ale także potrzebni są nauczyciele, którzy potem pracują w szkołach przygotowujących średni personel techniczny. Wszyscy czekamy na powstanie Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu, gdzie miejsce powinni znaleźć także nasi absolwenci. Jest to system naczyń połączonych. Nasza uczelnia w dużym zakresie stawiane wymogi spełnia, ale naturalnym jest, że nie wykształcimy studentów we wszystkich możliwych kierunkach. Nie jesteśmy w stanie wykształcić inżyniera-melioranta, ponieważ w regionie gorzowskim takich specjalistów jest potrzebnych zaledwie kilku. Nie wykształcimy także inżyniera-architekta, bo ich też jest potrzebnych tu niewielu, a tym zajmują się inne ośrodki w kraju, które w pełni zaspokajają potrzeby. Niemniej, w miarę naszych możliwości, staramy się w jak najszerszym obszarze wypełniać potrzeby środowiska gospodarczego. Oczywiście we współpracy z tym środowiskiem.

- To dlaczego tu i ówdzie słychać, że nie ma sensu ściągać do Gorzowa inwestorów o wysokich technologiach, bo i tak nigdy nie dorobimy się własnej kadry?

- Jest to tłumaczenie mające na celu zwolnienie z pewnej aktywności, bądź usprawiedliwiające jakieś obawy w sytuacji, kiedy jednak jesteśmy bardzo mobilni. Przemieszczanie się z miasta do miasta jest coraz sprawniejsze, samochodów na tysiąc mieszkańców w Polsce jest coraz więcej, co mocno skraca przedostawanie się z punktu A do punktu B. Do tego w naszym mieście obserwujemy rozwój budownictwa mieszkaniowego, młodzi ludzie coraz częściej podejmują pracę w Gorzowie, wielu do nas przyjeżdża. Gorzów jest bardzo ładnym miastem, położonym w bardzo ładnym miejscu, jest stosunkowo dobrze skomunikowanym. Powoli eliminowane są różnego rodzaju braki. Dlatego inwestujmy w nowoczesną gospodarkę, bo kadra zawsze się znajdzie. Mało tego, nasza uczelnia może prowadzić z innymi uczelniami wspólne kierunki i jesteśmy gotowi wspomagać w zakresie budowy zasobów ludzkich w wielu obszarach. Reagujemy bardzo żywo na każde pojawiające się zapotrzebowanie.

- Nie zawsze jednak jesteście zainteresowani otwarciem nowych kierunków?

- Przed otwarciem każdego kierunku prowadzimy badania dotyczące zainteresowania nim i kiedy okazuje się, że jest ono bardzo niskie, wtedy rezygnujemy. Są też sytuacje, że po otwarciu kierunku i wysokim naborze w pierwszym, drugim roku, w kolejnym zainteresowanie mocno spada, co świadczy, że grupa chętnych uzyskaniem danego zawodu jest mocno ograniczona. Są też kierunki, jak mechanika i budowa maszyn, które cały czas cieszą się sporym wzięciem, co pokazuje, że rynek w tym obszarze jest bardzo chłonny. 

- Przy każdej tego typu rozmowie musi pojawić się pytanie, czy nadal istnieją szanse połączenia dwóch gorzowskich uczelni, zwłaszcza że tej inicjatywie ciągle kibicują władze miasta?

- Zacznę od tego, że ta szansa była zawsze mocno płynna, ponieważ ilekroć władze obu uczelni podchodziły do rozmów na ten temat, zawsze pojawiały się nowe trudności. Za hasłem ,,połączenia’’ idzie szereg różnych prac, ale przede wszystkim stoi za tym wiele plusów, jak i minusów. Zostawmy jednak przeszłość, a skupmy się nad przyszłością. Mówiliśmy już tutaj o wchodzącej od 1 października nowej ustawie. Znosi ona instytucję wydziałów zamiejscowych i z automatu przekształca je w filie. Jakie będą losy gorzowskiej filii Akademii Wychowania Fizycznego, trudno mi powiedzieć. O tym decydować będą władze poznańskiego AWF. Wiadomo, że uczelnie mają prawo do własnego rozwoju, do własnej polityki. Jestem po kilku rozmowach z rektorem AWF w Poznaniu i z szacunkiem przyjmuję nakreślone mi plany rozwoju nie tylko samej uczelni, ale także obecnych wydziałów zamiejscowych. Jeżeli w tych planach znajdzie się miejsce dla nas, jako akademii, to my chętnie w realizacji tych planów będziemy uczestniczyć. Jako uczelnia publiczna mamy obowiązek służyć społeczeństwu na różnych płaszczyznach.

- Ustawa daje także czas na podjęcie decyzji o łączeniu się różnych uczelni.

- Tak, od 1 października 2018 do 30 września 2019 roku. Jest to czas, w którym filię jednej uczelni można włączyć w struktury autonomicznie działającej innej uczelni, ale w tym samym mieście. W przypadku Gorzowa jedynie nasza akademia spełnia ten wymóg. Po tym terminie już takiej możliwości nie będzie, co oznacza, że mamy rok na podjęcie decyzji. A dlaczego ten czas jest taki istotny? Na mocy rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego uczelnia autonomiczna może przejąć wszystkie uprawnienia filii drugiej uczelni. Oczywiście wraz ze studentami i kadrą. Oznacza to, że filia nic nie straci na swoim dorobku, w tym uprawnień do doktoryzowania, jeżeli spełnimy wszystkie wymagania odnośnie liczebności wspomnianych przynajmniej 12 doktorów w zakresie dyscypliny.  

- Wcześniej takiej możliwości nie było, co mocno blokowało znalezienie porozumienia?

- Od 2016 roku nie można było w ogóle wydziału jednej uczelni włączyć do drugiej. Mało tego, wcześniej nie istniała możliwość przeniesienia żadnych uprawnień. My to przerobiliśmy z chwilą przejmowania studentów z Wyższej Informatycznej Szkoły Zawodowej. Najbliższy rok jest tym jedynym czasem, w którym możemy załatwić sprawę połączenia akademii z filią poznańskiej AWF, ale podkreślę raz jeszcze, że decyzja w tej sprawie niemal w całości i przede wszystkim jest po stronie władz poznańskiej uczelni.

- Zakładając, że taka zgoda się pojawi, jak długo mogą potrwać prace organizacyjne nad samym włączeniem filii do akademii? 

- Trudno podać konkretną datę, ale rok byłby czasem bardzo krótkim. My w tej chwili realizujemy procedurę włączenia wydziału zamiejscowego Uniwersytetu Szczecińskiego. Trwa to już ponad 12 miesięcy. Największym problemem w takich sytuacjach jest dopięcie i realizacja zakupu nieruchomości. W przypadku Uniwersytetu Szczecińskiego jest nam łatwiej, bo mogliśmy zaplanować zakup z funduszy pozyskanych ze sprzedaży miastu jednego z naszych obiektów.

- W chwili, kiedy rozmawiamy, trwa jeszcze rekrutacja. Jakie jest zainteresowanie?

- Nabór w przypadku studiów stacjonarnych jest na ubiegłorocznym poziomie, natomiast w przypadku studiów niestacjonarnych to zainteresowanie jest nieco wyższe. Wynika to prawdopodobnie z tego, że społeczeństwo zaczyna więcej zarabiać i chce się dokształcać. 

- Czego pani profesor oczekuje po zbliżającym się roku akademickim?

- Mam nadzieję, że będzie to dobry rok, w którym doczekamy się już zamknięcia pierwszego wniosku o uprawnienia do doktoryzowania, a drugi zostanie pozytywnie rozpatrzony. Liczę, że złożymy trzeci wniosek w zakresie ekonomii i finansów, bo mamy bardzo silną w tej dyscyplinie kadrę liczącą ponad 20 profesorów i doktorów. Spodziewam się, że zgłosimy także dziesiąte uprawnienie do studiów magisterskich. Najbliższy temu jest kierunek informatyka. Dalej mocno stawiamy na dalszy rozwój kadry, rośnie grupa doktorów, która się habilituje. W poprzednim roku akademickim mieliśmy cztery wszczęte postępowania habilitacyjne, a to dużo jak na młodą i niedużą uczelnię.

- Dziękuję za rozmowę.