W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Bogusława, Jagody, Katarzyny , 22 marca 2019

Trzeba zauważyć, że styl naszego życia ulega zmianie

2018-12-26

Z Ireneuszem Maciejem Zmorą, prezesem Stali Gorzów, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_23614.jpg

- Niedawno powiedział pan, że czasami włos jeży się na głowie, kiedy słyszy jakie oferty potrafią składać zawodnikom niektóre kluby. Czy w polskim żużlu istnieje coś takiego, jak granica rozsądku?

- Trudno tutaj ustalić definicję ,,granicy rozsądku’’. Jak ktoś ma pieniądze to je po prostu wydaje. Kto nie ma, nie wydaje. Takie jest prawo rynku. Kiedy spojrzymy na rynek piłkarski i zobaczymy, jakie tam pieniądze krążą, to lata świetlne nas do tego środowiska dzielą.

- Czy przełom roku, dla takiego klub jak Stal Gorzów, to chwila wytchnienia czy ciąg dalszy wytężonej pracy?

- W sytuacji, kiedy klub jest wielosekcyjny, nie ma już pojęcia okresu martwego. Przez pełne 12 miesięcy w roku praca tak naprawdę wre, ale zawsze staramy się choć na krótki okres trochę zwolnić. Kulminacją było podsumowanie z naszymi sponsorami sezonu żużlowego, które miało miejsce 7 grudnia, połączone już z otwarciem nowego sezonu. Dlatego zaprosiliśmy całą naszą drużynę, razem z zawodnikami, którzy w przyszłym sezonie zadebiutują w Stali. Od połowy grudnia zwolniliśmy nieco tempo pracy, bo każdy chciał poczuć ten świąteczno-noworoczny klimat, ale zaraz po Nowym Roku ruszamy dalej do przodu z nową energią. Żużlowcy będą kontynuowali przygotowania do sezonu, piłkarze ręczni powrócą na parkiet, a my w klubie dalej zajmować będziemy się wszystkim, co ma pozwolić rozwijać klub.   

- Dlaczego nie wszyscy kibice doceniają waszą codzienną prace, mimo że procentuje ona corocznie całymi workami medali, w tym także drużynowych mistrzostw Polski?

- Należałoby zapytać tych, którzy narzekają. Oczywiście szanujemy wygłaszane opinie. Każdy ma zresztą prawo do własnego zdania. Powiem wprost, że wsłuchujemy się we wszystkie oceny, analizujemy zgłaszane propozycje i niektóre z nich wdrażamy w życie. Jako organizacja w każdym roku staramy się wejść na wyższy poziom, a sportowo dążymy do osiągania sukcesów. Corocznie sięgamy po medale, nie tylko w lidze seniorów, ale spore sukcesy odnoszą też juniorzy. I pod tym względem nic się nie zmienia. Dalej będziemy dążyli do bycia w krajowej czołówce. Swoją drogą uważam, że nasze działania są akceptowane, bo w minionym sezonie frekwencja na meczach ligowych na ,,Jancarzu’’ była najwyższa od 2014 roku, czyli roku, w którym po 31 latach zdobyliśmy drużynowe mistrzostwo Polski. Oznacza to, że jako klub mamy duże zaufanie ze strony kibiców.

- Mówi pan, że słuchacie kibiców. Wysłuchaliście także ich głosu w sprawie polepszenia warunków oglądania imprez młodzieżowych?

- Tak, uczyniliśmy to podczas finału Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów i ta propozycja się sprawdziła. Dlatego w nowym sezonie wszystkie imprezy młodzieżowe widzowie będą mogli oglądać z trybuny głównej.

- Jak wygląda sprzedaż karnetów, bo to stanowi dobry sygnał dla klubu, czy kibice zaakceptowali działania transferowe zarządu, jakie miała miejsce w listopadzie?

- Jeżeli porównamy obecne dane sprzedaży do danych w analogicznym okresie ubiegłego roku, możemy mówić o bardzo zbliżonych wynikach. Do połowy grudnia sprzedaliśmy ponad dwa tysiące karnetów. Jest to dla nas bardzo dobra wiadomość, ponieważ mieliśmy pewne obawy co do reakcji kibiców na informację, że część meczów rozegranych zostanie w piątki. W naszym przypadku będą to trzy spotkania. Okazało się, że nie wstrząsnęło to najwierniejszymi naszymi sympatykami, którzy już nabyli karnety.

- Jakie są przewidywania co do liczby sprzedanych karnetów przed rozpoczęciem sezonu?

- Na bazie wyników z poprzednich lat i dynamiki prowadzonej sprzedaży możemy liczyć, że będzie to 4,5 tysiąca.

- Skoro wspomnieliśmy o piątkowych meczach, to aż połowa z 64 ligowych spotkań PGE Ekstraligi w fazie zasadniczej zostanie rozegranych w piąty dzień tygodnia. Czy organizatorzy rozgrywek, ale przede wszystkim prezesi klubów nie obawiają się pustych trybun?

- Na pewno kibice nie są jeszcze przyzwyczajeni czy nauczeni przychodzić na mecze ligowe w inne dni niż w niedziele. Trzeba jednak zauważyć, że styl naszego życia ulega zmianie, po ciężkiej pracy chętniej szukamy rozrywek i wydłużamy sobie weekend. Z tej perspektywy piątek jest naprawdę dobrym dniem, bo pójściem na mecz żużlowy można naprawdę fajnie rozpocząć weekend. Oczywiście są też minusy rozgrywania tego dnia spotkań. Chodzi o kibiców przyjezdnych czy również tych dojeżdżających z regionu. Takie obawy mieli prezesi, miały władze PGE Ekstraligi, ale po zasięgnięciu opinii w piłkarskiej ekstraklasie okazało się, że piątki są najlepszym dniem meczowym pod względem frekwencji. W przypadku żużla potrzebne będą zmiany w podejściu do widzów, ale liczę, że szybko przekonają się do tej zmiany.

- Czy Stal Gorzów, znana z różnych akcji marketingowych przygotowuje jakieś specjalne zachęty dla kibiców, żeby odwiedzali stadion także piątki?

- Na tego rodzaju pytanie mogę powiedzieć na razie tyle, że akcje marketingowe zachęcające do kibicowania naszym żużlowcom we wszystkie możliwe dni będą prowadzone. Najważniejsze jednak zadanie, jakie wszyscy przed sobą stawiamy, to przygotowanie atrakcyjnych widowisk. To jest podstawa wydarzeń sportowych. Wiem, że temat był już parę razy wałkowany, lecz powtórzę, że sztab szkoleniowy musi zadbać o to, żebyśmy oglądali na ,,Jancarzu’’ ściganie na najwyższym poziomie sportowym. Będzie to dodatkowy argumentem do odwiedzania stadionu również w piątki.

- Dobrze się stało, że tradycyjnie już zaczynamy sezon od meczu wyjazdowego, gdyż od 2014 roku tylko raz przyszło nam inaugurować rozgrywki meczem w Gorzowie? 

- Uważam, że dwie pierwsze kolejki ułożyły się dla nas bardzo dobrze. Generalnie wyjazd na starcie rozgrywek niesie o tyle korzyść, że na początku sezonu nie wszyscy jeszcze mogą dojść do ładu z torem i nawierzchnia nie musi być atutem gospodarzy. Można postarać się to wykorzystać. Dlatego powalczymy w Częstochowie. W drugiej kolejce mamy u siebie lubelski Motor i jest to teoretycznie, powtarzam, teoretycznie najsłabszy rywal. Jest to o tyle ważne, że jeżeli my nie uporamy się z naszą nawierzchnią zawsze będziemy mieli margines błędu, który w przypadku Motoru jest na pewno większy niż byłby w przypadku dajmy na to Unii Leszno.

- Ile w przyszłym roku zabraknie pieniędzy w klubowym budżecie z powodu utraty organizacji turnieju Grand Prix?

- Planowanie budżetu polega na tym, żeby w kasie nie zabrakło pieniędzy, bo w innym przypadku dalsze funkcjonowania klubu byłoby zagrożone. Dlatego wszystkie działania są nakierowane na to, żeby na koniec 2019 roku budżet w sekcji żużlowej, bo o tym głównie teraz rozmawiamy, zapinał się na zero.

- Czy zorganizowanie innej międzynarodowej imprezy może choć w części pokryć brak dochodów z Grand Prix?

- Nie ma żadnej międzynarodowej imprezy tak dochodowej jak Grand Prix i dlatego trzeba szukać wielu innych źródeł dopływu funduszy, żeby pokryć niedobór w budżecie.

- W czerwcu w Gorzowie ma zostać rozegrany pierwszy przyszłoroczny finał indywidualnych mistrzostw Europy, znany bardziej jako SEC. Można już oficjalnie potwierdzić, że te zawody dojdą u nas do skutku?

- Nie mogę tej informacji potwierdzić.

- Wybiegnijmy trochę w przyszłość. Do 2021 roku wszystkie obiekty w PGE Ekstralidze muszą być przygotowane na opady deszczu w ten sposób, żeby do minimum ograniczyć odwoływanie spotkań. Na czym ma polegać to przygotowanie i czy ktoś już spełnia nałożone wymagania?

- Mowa jest tutaj o dwóch nowych rzeczach. Ma być tak zwane odwodnienie liniowe przy krawężniku na całej długości toru. Do tego muszą zostać zainstalowane specjalne kraty zbierające wodę, które potem powstałym systemem odwodnienia zostanie odprowadzona do popularnej deszczówki. Drugim element to plandeka. Po jej rozłożeniu woda ma spływać do krat i dalej systemem odwodnienia. Nasz stadion nie posiada na razie takiej instalacji, podobnie jak wszystkie inne obiekty w lidze, poza Wrocławiem. Zwolniony z tego będzie też Toruń, gdyż Motoarena posiada dach.

- W przypadku stadionu im. Edwarda Jancarza jest chyba jeszcze problem z oświetleniem?

- Tak, musimy to zrobić w przyszłym roku, żeby otrzymać licencję na starty w 2020 roku.

- Czyli potrzebne są kolejne spore inwestycje w stadion?

- Są niezbędne, jeżeli chcemy dalej jeździć w najwyższej klasie rozgrywek. Mogę powiedzieć, że zostały już poczynione w tym kierunku pewne działania.

- Dziękuję za rozmowę.