W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny , 25 maja 2019

Dzisiaj mamy dobrą koniunkturę i niskie bezrobocie

2019-02-19

Z Krzysztofem Kielcem, prezesem Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_24073.jpg
K. Kielec: Duże firmy mogą istotnie wpłynąć na rozwój tych mniejszych

- Czy teren inwestycyjny zarządzany przez KSSSE w Gorzowie został już w całości sprzedany inwestorom?

- Sprzedaliśmy prawie wszystko. Pozostało nam zaledwie pięć hektarów, co jest niewielkim obszarem, lecz na obecną chwilę tak naprawdę jedynym, który możemy zaoferować w Gorzowie. Nie jest to optymalna sytuacja. Takie miasto jak Gorzów permanentnie powinno posiadać ciekawe propozycje, ponieważ zainteresowanie inwestorów lokowaniem tutaj produkcji czy usług istnieje i niewątpliwie pozostanie. 

- W rejonie ulicy Dobrej znajduje się blisko 22-hektarowy teren, praktycznie gotowy do przyjęcia inwestorów.

- Zgadza się, działka ta została uzbrojona ze środków ZIT-owskich, ale nie wszyscy zapewne wiedzą, iż teren ten jest przeznaczony tylko dla MŚP, czyli małych i średnich przedsiębiorstw. Oczywiście bardzo ważne jest to, żeby mieć w portfolio tereny dla mniejszych firm, ale potrzebujemy również obszarów inwestycyjnych odpowiednich dla dużych przedsięwzięć gospodarczych.

- Przyjęta w połowie ubiegłego roku Ustawa o Specjalnych Strefach Ekonomicznych zachęca jednak mniejsze firmy do inwestowania i pod tym względem to chyba dobrze, że mamy, gdzie ich przyjąć?

- Oczywiście zachęcaliśmy miasto do jak najszybszego zakończenia prac przygotowawczych. Powstała infrastruktura techniczna wraz z drogami dojazdowymi, oferta jest interesująca. Wygląda to naprawdę przyzwoicie i jestem przekonany, że będzie cieszyło się dużym zainteresowaniem wśród inwestorów. Natomiast brakuje terenu dla inwestycji o większej skali, które mogą w sposób znaczący wpłynąć na rozwój rynku pracy. Duże firmy mogą istotnie wpłynąć na rozwój tych mniejszych.

- Skoro już wspomnieliśmy o zmianach ustawowych warto chyba powiedzieć, jakim zainteresowaniem ze strony przedsiębiorców cieszy się współpraca ze Strefą na nowych warunkach?

- Pierwsze decyzje o wsparciu zostały wydane jeszcze w ubiegłym roku, obecnie są przygotowywane kolejne. Innym, bardzo ważne zadaniem, które realizujemy, jest prowadzenie działań promujących nowy system współpracy z samorządami i przedsiębiorcami, co pozwoli na lepsze wykorzystanie instrumentu pomocy publicznej dla nowych inwestycji. Rośnie głównie liczba zapytań, szczególnie dotyczących spełnienia kryteriów jakościowych przy ubieganiu się o decyzję o wsparciu. Chcemy poprzez udzielanie pomocy publicznej nowym inwestycjom zachęcać przedsiębiorców do prowadzenia działalności gospodarczej w większym stopniu w oparciu o wiedzę i doświadczenie, co pozwoli wejść na wyższy szczebel technologiczny w rozwoju gospodarczym.

- Wcześniej wydawane inwestorom zezwolenia miały na celu niwelowanie w danym regionie bezrobocia. Teraz chodzi o podnoszenie jakości pracy?

- Pierwotnie celem było ograniczenie bezrobocia, obecnie oczekujemy jakościowych miejsc pracy. Otrzymujemy ciekawe zapytania od bardzo znanych oferentów, znanych ze wdrażania najnowszych rozwiązań technologicznych, którzy potrzebują do tego kadr o wysokich kwalifikacjach. Mamy też zapytania od firm chcących w miejscu przyszłej inwestycji prowadzić projekty badawcze. Jestem bardzo zadowolony, że już trafiają do nas projekty, które otwarcie można nazwać innowacyjnymi, a nie imitacyjnymi.

- Jedną sprawę należałoby doprecyzować. Jednym z kryteriów uzyskania ulgi podatkowej jest określony poziom stopy bezrobocia w danym powiecie. Z drugiej strony słyszymy, że brakuje rąk do pracy. Jak to rozumieć?

- Owszem są miasta, które nie odczuwają obecnie bezrobocia, ale mamy ciągle rejony, w których ta stopa jest zbyt wysoka. Staramy się z tym zjawiskiem walczyć. Pamiętajmy również, że poziom bezrobocia w dużej części jest zależny od koniunktury i innych procesów gospodarczych. Dzisiaj mamy dobrą koniunkturę i niskie bezrobocie. Dlatego poprzez ulgi zachęcamy do inwestowania firmy oferujące wysokiej jakości miejsca pracy, a więc takie, gdzie potrzebni są wykwalifikowani pracownicy, którzy pozwalają osiągać wysokie parametry wydajnościowe, co wpływa na konkurencyjność i potencjał do generowania marż. Firmy takie są też w pewien sposób zależne od wyszkolonej przez siebie załogi.

- W jaki sposób?

- Budowa miejsc pracy oparta na unikalnych umiejętnościach jest pracochłonna i kosztowna. To z kolei obniża ryzyko relokacji. Firma mając wyspecjalizowaną kadrę nie jest chętna do gwałtownych wyprowadzek. Bardzo ciężko jest bowiem jej zastąpić pracowników. Wiąże się to z kolejnymi sporymi kosztami szkoleniowymi. W przypadku prostych prac te przeprowadzki są częstsze, kiedy przedsiębiorca wie, że w innym miejscu znajdzie ludzi chętnych do pracy za niższe wynagrodzenie.

- Pod obszar działania Strefy podlega 240 gmin. Czy z nimi są również prowadzone działania wyjaśniające nowe zasady prowadzenia inwestycji?

- Tak, inicjujemy spotkania, sporo już się odbyło. W ich trakcie rozwiewamy wątpliwości i zachęcamy lokalnych przedsiębiorców do zainteresowania się ofertą. Naprawdę można  skorzystać na nowych uregulowaniach.

- Często słyszymy teraz zachęty kierowane do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które wcześniej nie widziały dla siebie miejsca w podstrefach. Był to świat dla nich zamknięty?

- Przez lata rzeczywiście utarł się taki stereotyp, a tak naprawdę ten świat wcale nie był zamknięty dla mniejszych inwestorów. Mógłbym tutaj wskazać wiele małych inwestycji, ale faktem jest, że w powszechnej opinii Strefy służyły dużym inwestorom. Dzisiaj wygląda to już zupełnie inaczej. Każdy, kto chce inwestować, nawet jeżeli uczyni to w biurowcu 100 metrów od gorzowskiej Katedry i spełni wymagania ustawowe może skorzystać z ulgi, a my zajmiemy się obsługą wniosku. Sytuacja się odwróciła. To teraz my idziemy za przedsiębiorcą, a nie przedsiębiorca przychodzi tam, gdzie mu wyznaczymy miejsce. Ponadto dla mikro i małych przedsiębiorców mamy bardzo dogodne warunki. Niewielkim  wolumenem inwestycyjnym można spełnić kryteria ustawowe i skorzystać z pomocy publicznej. Dlatego bardzo chcemy jak najszybciej to uświadomić przedsiębiorcom, a decyzje oczywiście należy do każdego z nich.

- Wiąże się to z kosztami dla zainteresowanych firm?

- Wszelka pomoc informacyjna absolutnie nie wiąże się z żadnymi opłatami. Podobnie jak złożenie wniosku nie jest obciążone kosztami. Jesteśmy do tego, żeby zainteresowanego poprowadzić przez całą procedurę. Co ciekawe, jest wielu inwestorów, którzy rozwijają swoją działalność na naszym terenie i nie wiedzą, że mogą korzystać z naszego wsparcia.

- Czy przedsiębiorca może wybrać sobie teren działania?

- Oczywiście, dziś jest możliwa każda lokalizacja. Po wyborze miejsca nawiązuje współpracę ze spółką zarządzającą danym obszarem. Mówiąc najprostszym językiem, jeżeli dany inwestor chce otrzymać decyzję o wsparciu musi wybrać miejsce, które jest na obszarze przez nas zarządzanym w zachodniej Polsce i przedstawić nam projekt inwestycyjny.

- Dziękuję za rozmowę.

Fot. Archiwum