W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Nagle znaleźli czas na odkrywanie swoich zdolności

2019-02-27

Z Jolantą Szeligą-Bujak, prezesem Gorzowskiej Rady Seniorów rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_24129.jpg

- Prowadzi pani od 15 lat klub Pogodna Jesień, który przeznaczony jest generalnie dla emerytów. Jaka to część mieszkańców Gorzowa?

- Mniej więcej to jedna trzecia mieszkańców. Podawano różne liczby, bo około 30 tys. ludzi. Natomiast w ubiegłym roku Rada Seniorów policzyła, że było to już 34 tysiące ludzi. A jak doliczyć jeszcze ten rocznik, który przeszedł na wcześniejszą emeryturę, to znów populacja emerytów się zwiększyła. W poczet emerytów liczy się ludzi od 60. roku życia. Natomiast sprawnych, aktywnie żyjących będzie około połowy, choć tego nikt nie zliczył.

- Co emeryt może robić w Gorzowie, tak aby nie siedział w domu? Gdzie może być aktywny?

- Za dużo możliwości taki emeryt to faktycznie nie ma. Z reguły tak jest, że jak idą wybory, to pojawiają się obietnice. Tak było w ubiegłym roku. Bo obiecywano kluby w całym mieście, w tym przy Borowskiego. Ale jak się okazało, przystosowanie tego budynku jest zbyt kosztowne, więc nie ma. Teraz wszystko ucichło i mamy to, co mamy. Ostatnio otwarto środek seniorów w bibliotece, i dobrze. Ale to jest tylko dla 15 osób. To garsteczka zaledwie. Powiem coś niepopularnego w tej chwili. Ten klub tylko rozdrażnił innych. No bo niby się ludzie cieszą, ale naprawdę z czego tu się cieszyć, skoro to tylko dla 15 osób, a zapotrzebowanie na takie miejsca, gdzie seniorzy mogą aktywnie spędzać czas. Przydałoby się zatem, aby takie miejsca otwierać w różnych miejscach miasta.

- Ale przecież rozmawiamy w klubie seniora.

- Fakt, ale to jest Miejskie Centrum Kultury i tu kiedyś działał Klub MCK Zodiak, a klub Pogodna Jesień, stricte klub seniorski, działał przy ul. Warszawskiej. Kiedy jednak budynek, w którym mieliśmy siedzibę, zaczął grozić zawaleniem, wówczas MCK zaczął szukać dla nas siedziby. I to był straszny okres, bo nie wiedzieliśmy, co z nami będzie. Ostatecznie trafiliśmy tutaj, na Słoneczną, do Klubu Zodiak. Na chwilę zrobiło się nieciekawie. Bo Zodiak miał swoich uczestników, i to w różnym wieku, a my, Pogodna Jesień, swoich. Ponad rok trwało, nim wszyscy się tutaj dotarliśmy. Potem znów się zmieniło i nie ma obecnie stricte klubu seniora, a jest pewna mieszanka działań. I tak w klubie Zodiak po południu działa klub Pogodna Jesień.

- A co klub Pogodna Jesień może zaoferować seniorom?

- Działają u nas różne zespoły, jak chór lwowski Ta Joj, czyli Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Potem działa zespół Kominek, który teraz prowadzi pani Wanda Kawka. Jest mój Teatr Seniora Maski i Twarze. I właśnie teraz zaczynamy się intensywnie przygotowywać do Kresowiany. Działa też zespół Wena – taki wokalno-instrumentalny, i ja też tam gram. Poza tym mamy sekcję brydża. No i ważne, mamy dwie sekcje komputerowe, mamy salę do tego i proszę sobie wyobrazić, że nasi uczestnicy przychodzą na zajęcia z własnymi laptopami, choć mamy tam komputery. Ale nasi emeryci już wolą swoje laptopy. A jakby mało było, to mamy jeszcze choreoterapię, czyli terapię tańcem. Dodatkowo też jeszcze robimy dla wszystkich seniorów, nie tylko uczestników zajęć w klubie, ale dla wszystkich, różne imprezy okolicznościowe i one się odbywają dwa lub trzy razy w tygodniu, bo takie działania są bardzo oczekiwane.

- Można więc powiedzieć, że emeryci mają jakieś możliwości spędzania czasu, tyle tylko, że jest tego skokowo za mało.

- Oczywiście, że jest to kropla w morzu. Bo oprócz nas działa jeszcze Klub Jedynka, ale to też są pomieszane działania, bo i dla dzieci, i dla starszych. Poza tym jest jeszcze osiedlowy Klub U Szefa na osiedlu Staszica.

- No i Uniwersytet Trzeciego Wieku.

- Tak, jest jeszcze UTW, ale tam działają trochę inni ludzie. Tam przede wszystkim zajęcia są płatne. A nie każdego stać. Naprawdę, przy niskich emeryturach nawet takie składki, jakie ma UTW, mogą być zaporą. Poza tym uniwersytet to jednak swoista uczelnia, tam ludzie głównie się uczą, a nie każdy chce się szkolić, woli spędzać czas w inny sposób.

- Pani Jolu, z czego to wynika, że emeryci zaczęli aktywnie spędzać wolny czas?

- Przede wszystkim to nie są ci seniorzy, co kiedyś, przed laty, jak nasze babcie, które generalnie siedziały w domu i znały drogę jedynie do kościoła. A teraz senior, to młody człowiek, który ma ochotę aktywnie żyć. Taki senior chce potańczyć, pośpiewać. Ci ludzie nie mieli możliwości tak żyć, kiedy wychowywali dzieci, więc nadrabiają to na emeryturach. Spotykają się, chodzą po lasach, jeżdżą po świecie, jak ich na to stać. Kiedy przeszli na emeryturę, nagle znaleźli czas na odkrywanie swoich zdolności – właśnie śpiewu, malowania, różnych innych. I teraz właśnie jest czas, aby także te zdolności rozwijać.

- Może warto dodać, że współczesny emeryt nie wygląda jak taki stereotyp emeryta, czyli babusia w chuścince i z laseczką oraz podobnie wyglądający pan.

- Dokładnie tak jest. Kiedyś ktoś, kto miał 65 lat, to już był mocno stary człowiek, a dziś 65 lat to druga młodość. Kobiety dbają o siebie, nie w głowach im zakładanie chusteczek, podobnie zresztą jest z panami. Zmieniło się społeczeństwo i o tym też trzeba pamiętać i cieszyć, że tak jest. I dlatego tak palącym problemem są miejsca dla seniorów. I dodam tylko, że to jest naprawdę duża bolączka Gorzowa. Ostatnio czytałam, że w takim Wrocławiu jest bardzo wiele klubów seniorskich. Oczywiście trudno Gorzów porównywać do Wrocławia, ale proporcje można porównać.

- Działa pani w Gorzowskiej Radzie Seniorów, która za cel stawiała sobie tworzenie właśnie miejsc aktywności dla seniorów.

- Fakt. Stawialiśmy. I cały czas mówimy o tej konieczności. Ale jeśli chodzi o praktyczne działania, to my zbyt wiele nie możemy. Proszę pamiętać, że rada jest ciałem doradczym. Nie mamy żadnych mocy wykonawczych. Przecież rada nie ma żadnych pieniędzy, żadnego budżetu do wydania. Możemy kogoś namówić, aby pomyślał o seniorach, ale tylko tyle.

- A zdarza się, że dla kogoś, kto chce działać, nie wystarcza miejsca?

- Szczęściem nie było takiej sytuacji. Ale trzeba przyznać, że ciasno zaczyna się robić, kiedy mamy jakieś imprezy, na które przychodzi coraz więcej różnych ludzi. Podam przykład walentynek, był wieczór muzyczny w wykonaniu naszych zespołów i przyszło naprawdę bardzo wielu ludzi. Naznosiliśmy do dużej sali wszystkie krzesła, ale i tak było mało. Seniorzy chcą wychodzić z domów, chcą przychodzić na różne imprezy.

- Prowadzi pani Teatr Maski i Twarze, który zyskał kiedyś recenzje w ogólnopolskich mediach. Seniorzy nadal chcą być aktorami?

- Przy teatrze muszę wspomnieć panią Ludwinę Nowicką, bo to od niej się zaczęło. Właśnie mija 11 lat od jej śmierci. Po jej śmierci dostałam trzy wielkie torby różnych scenariuszy, pomysłów na spektakle. A jeśli chodzi o aktorów – seniorów? Jak mówiłam, na emeryturze ludzie odkrywają różne talenty, w tym także i aktorskie. Można więc powiedzieć, że część emerytów żyje pełnią życia, wykorzystuje możliwości, jakie to życie stwarza. Ale musimy myśleć także i o tych seniorach, którzy już nie mogą wychodzić z domów, bo tacy też są. Część nie może wyjść z domu ze wzglądów fizycznych, a część ma bariery psychiczne, opory przed wyjściem z domu. Tu się uruchamia takie z kolei myślenie – nie wypada, gdzie, ja stara baba się będę pchać. Ale gdyby była odpowiednia animacja, gdybyśmy mieli wolontariuszy pomagających przełamywać takie myślenie, to aktywnych seniorów byłoby znacznie więcej. Jest taki sposób – od drzwi do drzwi. Polega to na tym, że idzie się do takiego emeryta, puka do drzwi, rozmawia i zabiera go ze sobą.

- Kto to powinien robić?

- Przede wszystkim wolontariusze i to wcale nie tylko młodzi, jak się powszechnie myśli o wolontariuszach. Gorzowska Rada Seniorów może podpowiedzieć, gdzie i do kogo iść.

- Sumując, Gorzów potrzebuje miejsc, gdzie aktywnie czas mogliby spędzać emeryci, bo oni tego potrzebują.

- Dokładnie. Najlepiej by było, gdyby udało się stworzyć kluby seniora na wszystkich osiedlach. I powiem, że to byłoby możliwe, bo spółdzielnie mieszkaniowe miałaby takie pomieszczenia, jak nasze. Ale spółdzielnie nie mają ani na remonty, ani na zatrudnianie animatorów, którzy takie kluby mogliby prowadzić. Miasto na ten temat rozmawiać nie za bardzo chce. No chyba, że będą szły jakieś wybory. Bo wówczas problem emerytów się pojawia.

- Dziękuję bardzo.