W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Gra w szachy daje korzyść każdemu graczowi

2019-06-19

Z Andrzejem Modzelanem, trenerem szachistów Stilonu Gorzów i nauczycielem w SP nr13, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_25114.jpg

- Szachy to fenomen nie tylko sportowy, ale także społeczny. Zanim jednak o tym porozmawiamy chciałbym,żebyśmy ocenili tegoroczną postawę gorzowskich szachistów. Zacznijmy od brązowego medalu mistrzostw Europy wywalczonego przez Kacpra Pioruna. Na ile jest to wartościowy sukces w szachach?

- Zacznę od… mistrzostw świata. Pojedynek o ten tytuł elektryzujecałyszachowyświat. Obecnym mistrzem jest Norweg Magnus Carlsen, który pierwszy tytuł zdobył w wieku niespełna 23 lat, a było to w2013roku. Od tamtej pory trzykrotnie już obronił ten laur. Dalej, mamy turnieje Grand Prix dla pretendentów do walki o mistrzostwo świata oraz olimpiady szachowe w formule drużynowej, w których ostatnio zagrało 186 reprezentacji. U kobiet zaś 140. Jak pamiętamy, Polacy byli o włos od zdobycia złotego medalu, skończyło się na czwartej pozycji. I to są imprezy najwyższej rangi, za nimi plasują się mistrzostwa Europy, w których w marcowej edycji nie wystąpiłojedyniekilku najlepszych szachistów świata z europejskich krajów. Niemniej zagrała cała rzesza arcymistrzów i poziom tych rozgrywek był bardzo wysoki. Kacper został rozstawiony z 37 numerem startowym,a do końca walczył o złoty medal. To trzecie miejsce, które ostatecznie zajął to wielki wyczyn i ogromny sukces gorzowskich szachów.

- Kolejny sukces odniesiony w ostatnich tygodniach, to mistrzostwo Polski Kamila Draguna oraz wicemistrzostwo Kacpra Pioruna. Czy kiedykolwiek mieliśmy taki podwójny sukces?

- Nie przypominam sobie.Ktoś mógł zwrócić uwagę,że w tegorocznym finale zabrakło dwóch świetnych polskich szachistów – Radosława Wojtaszka i Jana Krzysztofa Dudy – ale w mojej ocenie nie umniejsza to sukcesu naszych zawodników.Historia jest historią i na zawsze zostanie zapisane, że dwóch naszych graczy zajęło dwa pierwsze miejsca.Szczególnie cieszy mnie złoto Kamila,bo to taki z krwi i kości nasz wychowanek.Tak jak żużel ciągnie Bartek Zmarzlik, tak Kamil jest ważną częścią naszej sekcji. Do klubu trafił jako 6-latek, a pierwszych ruchów na planszy nauczył gojeszczedziadek.Podobnie jest z Kacprem, który pochodzi co prawda z Łowicza,ale z nami jest związany tak naprawdę od11-12roku życia,a dzisiaj ma 28 lat. Podkreślam to, bo wszędzie, również w szachach są zawodnicy, którzy grają w klubach za konkretne wynagrodzenie. Dla nich nie jest do końca istotne dla jakich barw w danym sezonie grają. W żużlu, skoro przywołuję tę dyscyplinę, takim ostatnio zawodnikiem stał się chyba Martin Vaculik. Gdzie mu więcej zapłacą tam idzie. Rozumiem to,bo wykonujeonswoją pracę. To nic złego,jest po prostu człowiekiem do wynajęcia. Mnie jednak zawsze najbardziej cieszą sukcesytych, co się u nas wychowali.

-Ostatnie lata to nieprzerwane pasmo sukcesów szachistów Stilonu. Trudno jest zliczyć wszystkie medale, ale chyba już tylko starsi kibice pamiętają, że sport ten w Gorzowie ma bardzo długie tradycje.

-One sięgają lat sześćdziesiątych,a i zapewne historycy odkryliby,że w szachy grano u nas zaraz po wojnie.W latach siedemdziesiątych do Gorzowa przybył olimpijczyk, mistrz Polski Józef Gromek .Był krótko,ale swoją obecnością dał sygnał, że warto zacząć u nas rozwijać królewską grę. Intensywny rozwójsekcji nastąpiłw latach osiemdziesiątych,głównie za sprawą przybyłego z Krakowa Kazimierza Steczkowskiego.Spod jego rękizaczęli wypływać naprawdę utalentowani gracze.To wtedy zaczęliśmy odnosić pierwsze sukcesy w kraju. W kategoriach juniorów pojawiły się pierwsze medale, choćby Izabeli Łaszewskiej czy Beaty Ziętek. Również ja uczyłem się tych lepszych szachów od trenera Steczkowskiego.Ponadto na miejscu mieliśmy naprawdę ikony w postaci Tadeusza Łubieńskiego czy Romana Sokołowskiego.Bardzo ważne jednak było zbudowanie fundamentów i to nastąpiło w tym właśnie okresie.

- Starsi kibice pamiętają także,iż w krótkim czasie Stilon sięgnął po sześć tytułów drużynowego mistrza Polski.To było wtedybardzo duże wydarzenie, choć nie przez wszystkich doceniane.

- Takie są szachy. Nie zawsze gromadzą na trybunach aktywnych kibiców. Pierwszy tytuł wywalczyliśmy w1991roku i to była konsekwencja pracy włożonejtakże wewspomnianych latach osiemdziesiątych. Dodam,że potem przyszły również duże sukcesy w juniorach,a ich bilans to m.in. cztery drużynowe mistrzostwa Polski zdobyte już w XXI wieku. Ostatnio zaś mieliśmy srebrny i brązowy medal wlidze seniorów, co również uważam za bardzo duże osiągnięcie. Jeżeli podsumujemy te nasze sukcesy,to są one odnoszone na przestrzeni lekko licząc –4 0 lat. To pokazuje, że praca, jaką wkładamy ma sens. A to przecież nie koniec.Już powoli myślimy o sierpniowych drużynowych mistrzostwach kraju w Katowicach, gdzie będziemy chcieli podtrzymać medalową passę.

- Gdzie tkwi źródło tych wszystkich sukcesów?

- W ludziach. Zawsze o wszystkim decydują ludzie. Najpierw byli ci, którzy te szachy popularyzowali, potem pojawił się Konrad Tołkacz,którypomógł całemu środowisku wynieśćgorzowskieszachy na sportowe szczyty.Cały czaszresztąprzygląda się on naszym działaniom,co prawda już z nieco innej perspektywy, ale zawsze jego radysą dla nas ważne. To on swego czasu potrafił dobrać odpowiednie grono ludzi, z którymi zbudował potęgę gorzowskich szachów.To za jego namową przyjechał do nas i pozostał Jan Przewoźnik, to on ściągnął Michała Krasenkowa, był Aleksander Czerwoński,Jan Pisuliński, pojawiła się Barbara Kaczorowska i tak powoli rozpoczął budować świetny zespół,ale przede wszystkim grupę serdecznych przyjaciół, którzy lubili ze sobą przebywać, nie tylko przy planszach. Z czasem zaczęła następować rotacja,co jest w sporcie naturalne, ale klimat pozostał. I chyba wciąż się unosiz korzyścią dla szachów w ogóle, gdyż staramy się podtrzymywać sztafetę pokoleń.

- Na ile decyzja,żeby w Szkole Podstawowej nr 13 wprowadzić lekcję szachów spowodowała, że sport ten w Gorzowie stale znajduje się na wysokim poziomie?

- Fundamentalna to była decyzja,a świadczy o tym fakt, że od tamtej pory minęły 23 lata. Przy czym ja już wcześniej prowadziłem zajęcia z najmłodszymi. Początek miał miejsce pod koniec lat osiemdziesiątych. Nie byłem wybitnym zawodnikiem i kiedy skończyłem wiek juniora,a bardzo chciałem pozostać przy tym sporcie, musiałem znaleźć inne dla siebie miejsce. Pewnego razu pojechałem z trenerem Lechem Jakubowskim i z naszą juniorską drużyną na mistrzostwa Polski. Po powrocie otrzymałem propozycję pracy jako trener i pierwsze zajęcia z młodzieżą prowadziłem w Młodzieżowym Domu Kultury przy ul.Teatralnej.Potem szkoliłem młodych zawodników ze SP nr13, ale to było jeszcze przy sekcji szachowej Stilonu. Dyrektorem był Tadeusz Wierzbicki, znany trener i miłośnik koszykówki. Klimat był więc bardzo dobry,ale pierwszym,którywprowadził szachy do szkoły był Ryszard Miąsko, nauczyciel fizyki. Czynił to w ramach zajęć pozalekcyjnych. Kiedy jednak zrezygnował, zakiełkowała myśl, żebym ja to wszystko przejął i tak ruszyliśmy z pomysłem jednej lekcji w tygodniu dla najmłodszych uczniów.

- Co się zmieniło przez te 23 lata?

-Nie tak wiele. Nadal wszystkie klasy pierwsze mają po jednej lekcji tygodniowo szachów,a potem w klasach drugich i trzecich na zajęcia chodzą najbardziejpredysponowani do tego sportuuczniowie.Nie chcemy bowiem zmuszać do gry tych, którym szachy nie przypadły do gustu.Jednocześnie zwiększamy natężenie czasowe w klasach starszych.Główną jednakże zmianą jest fakt, że zajęcia szachowe prowadzęterazw wymiarze połowy etatu. Przez blisko 20 lat pracowałem jednak w pełnym wymiarze godzinowym.

- W 2012 roku europejski parlament zalecił uchwałą wprowadzenie szachów do szkół. Jak to wygląda w przypadku gorzowskich placówek?

- Zalecenie to nie obowiązek, jak wiadomo. W Polskim Związku Szachowym powstał program ,,Edukacja przez szachy w szkole’’, na bazie której należy przeszkolić nauczycieli w 72-godzinnych kursach. Oczywiście rzecz dotyczy bardzo małych dzieci, a więc nauczycielom potrzebna jest podstawowa wiedza, żeby mogli ją dalej przekazywać. W województwie lubuskim tą tematyką mam akurat przyjemność się zajmować i to czynię. Na razie zdołaliśmy przeszkolić ponad 200 nauczycieli. Każda szkoła może wprowadzić jedną godzinę lekcyjną, którą może sfinansować z puli przeznaczonej na lekcje wychowania fizycznego lub z puli dyrektorskiej. Obecnie takie zajęcia prowadzi ponad 90 szkół w naszym województwie. Niestety, ale w Gorzowie nie wygląda to najlepiej. Jest zaledwie kilka szkół, nad czym ubolewam.

- Czy dzieci lubią szachy?

- Odpowiem przewrotnie. Lubią, pomimo, że są dla nich dobre. Jak wiemy, dzieci na ogół nie lubię wszystkiego co jest dobre. Nie lubią zdrowo jeść, ciepło się ubierać zimą czy codziennie się dokładnie myć. Natomiast zawsze należy pamiętać, że szachy nie są dyscypliną sportu, którą trenuje się po to, żeby zostać mistrzem. Mistrzami zostaną nieliczni, a gra w szachy daje korzyść każdemu. Bez względu na prezentowany poziom. Szachy pozwalają zwiększyć percepcję, logikę,postrzeganie.

- Co jest w szachach, na poziomie podstawowym, najbardziej ekscytującego dla dzieci?

- Każde dziecko swoją ekspresję może wyrazić natychmiast poprzez lepsze lub gorsze posunięcia bierkami. Jest to ważne, bo dzieci nie lubią czekać. Ich mecze są szybkie, nie poświęcają wiele czasu na analizę, bo na poziomie podstawowym liczy się radość z samej gry. Innym plusem jest radość z kreowania, tworzenia czegoś nowego. Nie zawsze te ruchy są prawidłowe, ale to nie ma większego znaczenia. I jeszcze jedna istotna rzecz. W szachach nie ma barier. Tutaj razem mogą grać osoby pełnosprawne z niepełnosprawnymi. Tu może grać kilkulatek z osobą będącą już na emeryturze i każdy ma równe szanse. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kobiety rywalizowały z mężczyznami. Oczywiście na najwyższym poziomie mamy już podziały wiekowe czy ze względu na płeć, ale tu mówimy już o imprezach mistrzowskich. Nie przez przypadek mottem Międzynarodowej Federacji Szachowej jest powiedzenie ,,Gens una sumus”, czyli ,,Jesteśmy jedną rodziną”. 

- Jak wiadomo, komputery przed laty odciągnęły młodzież od uprawiania sportu w sensie fizycznym. W przypadku szachów mamy do czynienia z inną formą sportu i na ile w tym przypadku świat komputerów pomaga w rozwoju?

- Pomaga, to jest wielki skarb. Mnóstwo rzeczy odbywa się w sieci, ale największą zdobyczą jest możliwość grania online z ludźmi z całego świata. Każdy z nas może pograć sobie za pomocą sieci z kimś znajomym będącym akurat na drugiej półkuli. Druga korzyść to możliwość oglądania za pomocą relacji największych rozgrywek szachowych w świecie. Nawet jak brakuje przekazu wideo, to jestprowadzona bieżąca analiza rozgrywanych partii wraz z komentarzami specjalistów. Swoją drogą, szachy powoli przebijają się też do stacji telewizyjnych, przykładowo Eurosportu.

- Dziękuję za rozmowę.