W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Ludzie w Gorzowie potrzebują teatru

2019-06-26

Z Janem Tomaszewiczem, dyrektorem Teatru im J. Osterwy, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_25147.jpg

- Panie dyrektorze, a w mieście mówią, że Teatr nie działa.

- Skoro tak mówią, to pewnie mylą instytucję. Nie można powiedzieć, że teatr nie działa. Przecież trwa remont sali głównej i fakt, scena jest wyłączona z repertuaru. Natomiast cały repertuar jest przeniesiony do Teatru Letniego. Podkreślam, że nie na Scenę Letnią, a do Teatru Letniego. No i tam gramy: „Czy umiesz gwizdać Johanno?”, „Moralność pani Dulskiej”, „Żona potrzebna od zaraz”, „Pinokio”, a na Scenie Kameralnej gramy „Aktor – Reaktor”, „Gniewka i Lubinkę”, „Trzy razy Piaf”. Tak więc trudno powiedzieć, żeby teatr nie działał.

- A remont głównej sceny na jakim jest etapie?

- Na pewno zgodnie z harmonogramem, bez żadnego oporu czy opóźnień. Zawsze przy tego typu pracach mogą wyniknąć jakieś sytuacje nieprzewidziane, ale jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Na razie zostały zdjęte urządzenia techniki teatralnej, które nie funkcjonują już od czasu międzywojnia. Mam na myśli różnego rodzaju napędy na horyzont półkolisty, który sprawdzał się czasie, kiedy teatr miał charakter wodewilowo-muzyczny. Dziś przy nowej technice jest zupełnie nieprzydatny. Powiem jednak, że chciałbym w następnym etapie rewitalizacji, tym razem parku , urządzili pawilon, w którym te wszystkie urządzenia starej techniki będzie można oglądać. Myślę, że to będzie swego rodzaju ciekawostka – edukacyjna, ale i turystyczna.

- Co tam się zmieni?

- Przede wszystkim kompleksową rewitalizację przejdzie cała malatura, wszystkie freski, które od lat 50. ubiegłego wieku nie były ruszane. Poza tym odnowiona zostanie cała mechanika głównej sceny. Mam na myśli, że to będzie nowa, nowoczesna technika. Wchodzą nowe elektryczne napędy. Nie trzeba już będzie stawiać drabiny, żeby ręcznie ustawić światła. Będzie ich pozycjonowanie. Nowa sznurownia, nowa kurtyna. No i co ważne, będzie w pełni nowoczesny i funkcjonalny orkiestron. No i nowe możliwości będą determinować nasz repertuar. Pieniądze na ten remont pochodzą z RPO, które dostaliśmy przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego. A drugim etapem, w przyszłym roku, będzie wspomniana przeze mnie rewitalizacja parku. Co jeszcze się zmieni – pojawią się multimedia. Będzie można się bawić w scenografa, wybierać kostiumy. Taka edukacyjna zabawa w teatr. Tak więc w naszym starym teatrze, bo budynek, przypomnę, jest z 1876 roku, pojawia się najnowsze technologie.

- Kiedy spodziewany koniec prac w sali głównej?

- Scena główna została przekazana do remontu w kwietniu, tak aby wrócić do niej w listopadzie przed Gorzowskimi Spotkaniami Teatralnymi.

- No właśnie. Będzie kontynuacja?

- Ja sobie zwyczajnie nie wyobrażam, aby nie było. My jesteśmy już na etapie tak naprawdę ostatecznego dopięcia repertuaru. Jest to, przyznam, trochę moje ryzyko, ale tak mam od 2012 roku, od pierwszego etapu rewitalizacji tego teatru. Muszę podpisywać umowy z teatrami, które chcę do nas zaprosić. A chcę pokazać teatry warszawskie, krakowskie oraz zaprzyjaźnioną z nami scenę, czyli Teatr Modrzejewskiej z Legnicy. Chciałbym pokazać kooprodukcję gruzińsko-polską, jaką Legnica zrobiła. Zależy mi na tym, aby Spotkania miały też taki charakter artystyczny, spotkania z czymś ciekawym. I dlatego rozmawiam z dyrektorem Jackiem Głombem, ale musimy planować takie wydarzenia wcześniej. Podobnie jest z warszawskimi teatrami Ateneum czy Polonia. W każdym razie wykonawca mi powiedział, że wszystko będzie o czasie. Inna rzecz, że to są fantastyczni ludzi, ci którzy remontują nasz teatr. Oni zwyczajnie nas rozumieją. No i otworzymy Spotkania naszym „Tango Piazzola” Anny Burzyńskiej, czyli spektaklem muzycznym. Propozycję współpracy przy tym projekcie przyjęła Anna Iberszer, jedna z najlepszych specjalistek od tanga, flamenco. Ona jest maksymalnie zajęta, więc tym bardziej się cieszę. Przyjeżdża i zaczynamy to realizować już w podczas wakacji.

- Szykują się jakieś zmiany w zespole?

- Obecnie na emeryturę odchodzą pani Bożena Perłowska i pan Michał Anioł. Co zresztą i tak niewiele zmienia, bo oboje pozostają w zespole i nadal będą się pojawiać w naszych spektaklach. Natomiast jeśli chodzi o nowych aktorów, to są dwie osoby, które ewentualnie przyjdą od stycznia, czyli od nowego roku, ale sprawa jest otwarta. A dlaczego od stycznia? No właśnie przez ten remont. Bo jeśli mamy zatrudniać nowych kolegów, to wówczas, kiedy wszystko wróci już na swoje miejsce.

- Panie dyrektorze, teatr ma na afiszu parę ciekawych spektakli, które jakoś tak leżą. Co z nimi?

- Otóż chciałbym, aby niektóre wróciły na afisz. Na pewno wrócimy do „Przedstawienia Hamleta we wsi Głucha Dolna”. Byliśmy z tym spektaklem na Festiwalu w Elblągu i został rewelacyjnie przyjęty. Co więcej, mamy propozycję dalszych wyjazdów.  Chciałbym wznowić „Samych”, czyli spektakl, który jest opowieścią o nas. Wróci też „Kolacja na cztery ręce”, bo to jest teatr kameralny i jest na niego zapotrzebowanie. Muszę przy okazji jedną rzecz powiedzieć, ludzie chcą chodzić do teatru. W maju pogoda nie była najlepsza, a ludzi szli do nas tłumnie. I to jest piękne. Bo znaczy to, że ludzie potrzebują teatru. A przecież w Gorzowie nie ma innej sali, w której można byłoby wystawiać nasze sztuki.

- I jeszcze jedna rzecz. Do niedawna Teatr, a właściwie widzowie nagradzali ulubionego aktora Pierścieniem Melpomeny. Teraz jednak  to ulega zmianie.

- Tak. To też. Pan Roman Kaźmierczak, fundator Pierścienia już jakiś czas temu sygnalizował, że chce odejść od tego projekt. Podobnie zresztą państwo Krystyna Kamińska i Ireneusz Krzysztof Szmidt – pomysłodawcy Pierścienia, uznali, że formuła się wyczerpała. My z kolei chcieliśmy coś nowego. Nowe polega na tym, że zamiast widzów, o wyborze nagrodzonego aktora decydować będzie kapituła ludzi związanych z teatrem – dziennikarzy, stałych widzów, członków Towarzystwa Przyjaciół Teatru. Wybrany przez nich aktor otrzyma statuetkę Osterwy, patrona naszego teatru autorstwa Michała Bajsarowicza. Inna rzecz, że chcieliśmy znów wrócić do postaci Juliusza Osterwy, który generalnie jest w Polsce niezrozumiany. I tak każdego 23 czerwca, w dzień urodzin Juliusza Osterwy będziemy tę statuetkę wręczać. Może nam się to uda, że każdego 23 czerwca. Może nie. Czas pokaże.

- Dziękuję bardzo.